Fikcyjna rejestracja leków kompromituje Polskę
Nasz kraj po wstąpieniu do Unii wprowadził na rynek i utrzymał w obrocie leki generyczne zarejestrowane niezgodnie z prawem europejskim. - Mówiąc inaczej, państwo polskie przed akcesją do UE wydało fikcyjne pozwolenia na rejestrację tysiąca takich leków wyjaśnia orzeczenie adwokat Paulina Kieszkowska-Knapik, przewodnicząca Rady Nadzorczej Fundacji Lege Pharmaciae, partner Baker&Mckenze . - Wcześniej jednak nie przeprowadzono żadnych badań i medycznej weryfikacji tych specyfików. Jest to działanie kompromitujące Polskę.
Dopuszczenie do obrotu preparatów„bez papierów” oznaczało, że zarejestrowane w ten sposób leki mogły być niebezpieczne dla zdrowia. A co więcej była to nieuczciwa konkurencja między firmami farmaceutycznymi. Doszło zatem do masowego rozluźnienie kontroli państwa nad firmami farmaceutycznymi.
W tym zamieszaniu niektóre przedsiębiorstwa farmaceutyczne zarobiły miliardy złotych. Jednak przez sześć lat żaden z procesów w sądach administracyjnych w „sprawie leków duchów”, które wszczęły pokrzywdzone podmioty nie został zakończony. Gdzie jest szkoda? Na przykład firma, która teraz dowiedziała się, że obraca lekami niedozwolonymi, chciałby sprzedać swój portfel, nie może tego zrobić.
Adwokat Kieszkowska-Knapik twierdzi, że Ministerstwo Zdrowia zadbało o interes naszego rynku genetyków, ale Polska przy tym straciła twarz w świecie medycznym, jako rejestrator leków. Jest to wynik pogardy dla procedur, charakterystyczny dla polskiej administracji - stwierdziła w rozmowie w radiu TOK FM Paulina Kieszkowska Knapik.




