ezpłatny e-book 5 dylematów prawnika in-house: interpretacje, ryzyka, wątpliwości Sprawdź analizy prawne ekspertów i odpowiedzi LEX Expert AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Dr Gołębiewski: Czy jestem poszukiwany ENA? To częste pytanie klienta

Pytanie, które często nurtuje klientów, to fakt podjęcia za nimi poszukiwań, a szczególnie poszukiwań międzynarodowych. Czy nie byłoby ciekawie, gdyby istniała otwarta baza danych, gdzie można byłoby sprawdzić, czy ktoś jest poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania? Pomysł wydaje się prosty, tym bardziej że wielu klientów zagranicznych wierzy, iż wystarczy podanie danych osobowych, daty urodzenia, może ewentualnie PESEL i można to sprawdzić. A jak jest w rzeczywistości? – pisze r. pr. dr Paweł Gołębiewski.

pawel golebiewski 2026

Mecenas jest szefem Praktyki Przestępczości Międzynarodowej i Obsługi Klienta Zagranicznego Dział Prawa Karnego i Compliance Kopeć & Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

Ktoś zresztą zaraz powie: po co taka baza, przecież to bezcelowe – w ten sposób organy ścigania stracą element zaskoczenia i nie będą mogły ująć podejrzanego czy też już skazanego. Swoją drogą, jeżeli jest poszukiwany, to znaczy, że element zaskoczenia organy ścigania i tak już przespały. Starając się jednak oddać sprawiedliwość, wskazać należy, iż niejednokrotnie osoba pozostająca w zainteresowaniu organów ścigania jest już poza granicami kraju w czasie, gdy zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwala na jej poszukiwanie, w tym wydanie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA). I nie zawsze zamieszkiwanie poza granicami Polski musi być elementem przestępczego działania, związanego następnie z zamiarem ukrywania się. No właśnie – może więc zrobić „równość broni” i taka baza pozwalałaby osobom, które są poszukiwane ENA, sprawdzić ten fakt i podjąć decyzję, czy chcą nawiązać kontakt z organami ścigania, czy też nie?

Czytaj: Prokuratura wystąpiła o wydanie ENA wobec b. ministra Zbigniewa Ziobry>>

Brak przedawnienia karalności w kontekście praw człowieka>>

Co może przemawiać za?

Załóżmy scenariusz, iż faktycznie osoba, która stała się podejrzanym, nie mieszka w Polsce, ba – ona może być nawet obcokrajowcem, który przebywał w naszym kraju albo np. miał aktywność biznesową będącą przedmiotem postępowania karnego i w naszym kraju bywał incydentalnie. W toku postępowania karnego dąży się do zgromadzenia materiału dowodowego, a jeżeli zaistnieją ku temu przesłanki – niezwłocznego wydania i ogłoszenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów podejrzanemu. Co jednak, jeżeli jego nie ma? Można początkowo zarządzić ustalenie miejsca pobytu, następnie poszukiwania, aż w końcu list gończy – co ważne, połączony z tymczasowym aresztowaniem, a na samym końcu ENA. Problem w tym, że podejrzany niejednokrotnie, a może nawet dosyć często – co mam nadzieję potwierdzą koledzy zajmujący się międzynarodowym prawem karnym – nie wie, że przeciwko niemu toczy się postępowanie karne.

Więcej – nie ma pojęcia, że zostało wydane postanowienie o przedstawieniu zarzutów. Nie wie, że właśnie sąd wydał postanowienie o jego tymczasowym aresztowaniu oraz postanowiono poszukiwać go listem gończym. Co więcej, nikt o tym nie wie, nikt nie jest o tym informowany, tak samo jak o postanowieniu o wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania, które na wniosek prokuratora wyda sąd.

Nieszczęście polega również na tym, że nie ma zażalenia na postanowienie o ENA – zostało ono wydane i już, machina organów ścigania i międzynarodowej współpracy ruszyła. Nawet gdy podejrzany wykaże, że nie wiedział o nim, nie można przywrócić żadnego terminu i skarżyć postanowienia. Wiem, ciężko sobie to wyobrazić, ale prawnicy zajmujący się prawem międzynarodowym na pewno mają takie doświadczenia, gdy klient naprawdę nie wie, że jest poszukiwany, nie ma pojęcia, że przeciwko niemu toczy się postępowanie. Niestety, klamka zapadła – pierwsza kontrola, np. drogowa, w kraju członkowskim UE spowoduje zatrzymanie i wydanie do Polski.

Jak do tego mają się zatem prawa człowieka? Przecież niejednokrotnie można było ominąć te wszystkie działania. Oczywiście nie chodzi mi o sprawy, gdzie szef zorganizowanej grupy przestępczej uciekł za granicę z pełną świadomością, iż organy ścigania i wymiar sprawiedliwości czekają na niego. Ale wracając do rozważań w zakresie publicznej dostępności do informacji o poszukiwaniu ENA – dla takiej osoby ta informacja i tak jest oczywista i bezwartościowa. Jednak dla osoby, która nie spodziewa się jakichkolwiek problemów karnych, nie spodziewa się postępowania karnego przeciwko sobie, a tym bardziej zatrzymania poza granicami kraju na nakaz sądu polskiego – ma to kolosalne znaczenie.

 

Czy istnieje szansa sprawdzenia ENA?

Czy istnieją jakieś sposoby „weryfikacji” faktu poszukiwania ENA?

Niestety, nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi. Informacja o ENA jest umieszczana w Systemie Informacyjnym Schengen (aktualnie zwanym w skrócie SIS II; cyfra rzymska II oznacza drugą generację systemu), a dostęp do niego mają w szczególności organy ścigania i straż graniczna. W Polsce administratorem danych SIS jest Komendant Główny Policji, zaś – jak się wskazuje w przepisach, nawet ogólnych, związanych z przetwarzaniem danych osobowych – zainteresowany może zwrócić się do administratora o dostęp, weryfikację, ewentualnie usunięcie danych. Czyli nic prostszego – sprawdzę sam, zwracając się z wnioskiem do administratora, czy jestem poszukiwany i czy rekord o tym jest umieszczony w bazie SIS. Niestety, nic bardziej mylnego.

Przepisy, jak i orzeczenia sądów administracyjnych, są zgodne: nie można uzyskać informacji z SIS w zakresie zainteresowania organów ścigania naszą osobą; możliwe są do uzyskania jedynie informacje związane z prawem imigracyjnym. Cóż więc innego można zrobić, żeby sprawdzić, czy jest wydana za mną ENA? W rejestrze Krajowego Rejestru Karnego prowadzona jest kartoteka osób poszukiwanych listem gończym, co oznacza, iż sąd lub prokurator wydający list gończy są obowiązani przekazać o tym informację do KRK. Więc namiastkę informacji o potencjalnych problemach karnych da nam sprawdzenie rekordów w KRK – pod warunkiem oczywiście, że możemy to zrobić. Dostępność do KRK jest możliwa przez Internet – jeżeli mamy profil zaufany lub certyfikat kwalifikowany potwierdzający tożsamość; stacjonarnie w punktach obsługi interesanta; lub listownie. Ponadto, żeby dojść do tego, należy przypuszczać, podejrzewać, że postępowanie karne, w którym ktoś jest już poszukiwany, właśnie jest prowadzone.

Wróćmy do pomysłu bazy

Więc może prostszym rozwiązaniem jest publiczna baza danych, coś na kształt bazy Czerwona Nota Interpolu? Oczywiście baza ta nie jest pełna, podobnie jak baza policji w sprawie osób poszukiwanych, dostępna na stronach policji. Każdy mógłby sprawdzić, czy jest poszukiwany ENA; jeżeli poszukiwania byłyby niejawne – z jakichś szczególnych względów – byłyby niedostępne. Oczywistą kwestią jest, że w szczególnych typach przestępstw organy muszą mieć możliwość niejawnej współpracy.

Osoby ukrywające się przed organami ścigania, które z premedytacją podjęły taką grę, i tak wiedzą, że są podejrzane, zaś inne – zaskoczone tym faktem – mogą podjąć działania, na przykład zmierzające do kontaktu z organami ścigania, co – z doświadczenia wskazać należy – jest bardzo częstym elementem działań poszukiwanych osób.

Studium porównawcze europejskich nakazów aresztowania wydanych w odniesieniu do osób, które nie były obecne w postępowaniu prowadzącym do ich skazania (postępowania zaoczne), wskazuje, że często dochodzi do problemów z wydawaniem i wykonywaniem takich nakazów. Głównie mowa o prawie do rzetelnego procesu, prawie do obrony. Czy ten sam element nie będzie dotyczył ENA w sprawie, gdzie wydaje się postanowienie o tymczasowym aresztowaniu bez obecności podejrzanego, który o tym nie wie, nie może nawet więc ustanowić obrońcy? Co więcej – gdy wydaje się ENA, który nie jest zaskarżalny, i publikuje się tę informację w systemie SIS II, z którego jednak – w tym zakresie danych – nie udzieli się zainteresowanej osobie odpowiedzi. Nie mówimy już o inkwizycyjności postępowania przygotowawczego, albowiem mamy podejrzanego. Może więc pora na nowe rozwiązania, ułatwiające nie tyle prawo do obrony, co nawiązanie współpracy z organami ścigania. Równość broni, podkreślana tak często w orzeczeniach dotyczących praw człowieka, tutaj wydaje się być mocno zastanawiająca.

 

 

 

 

Polecamy książki prawnicze