Do policji trafia coraz więcej nagrań o wyczynach piratów drogowych
Wystarczy film z nagraniem wyczynów kierowców lub zdjęcie, by trafili przed sąd za brawurową jazdę. Nagrywanie wykroczeń nie jest donosicielstwem, ale społecznym sprzeciwem wobec brawury i chamstwa na drodze, którym my także mówimy: nie przekonuje KGP.

Nie tylko policja, Inspekcja Transportu Drogowego i straże miejskie pilnują, czy kierowcy łamią prawo. Od początku roku robią to za pomocą telefonu, kamerki czy aparatu także inni kierowcy, piesi czy rowerzyści. Nagrywają lub rejestrują wykroczenie i wysyłają do konkretnej komendy policji. Ta weryfikuje dane i wystawia mandaty albo kieruje sprawy do sądu. Takich nagrań w całym kraju są już setki. A będzie jeszcze więcej.
W programie pilotażowym biorą udział oficjalnie trzy komendy w kraju: z Katowic, Opola i Bydgoszczy, nieoficjalnie kilkadziesiąt. Ostatnio dołączyły komendy na Podkarpaciu. – Nie oznacza to jednak, że do komend, które nie biorą udziału w pilotażu, takie informacje nie wpływają – mówi Krzysztof Hajdas z Komendy Głównej Policji. I dodaje, że trafiają nawet do rzecznika Komendy Głównej Policji.
Źródło: Rzeczpospolita





