Definicja tortur powstaje, ale jest kontrowersyjna
Trwające od lat zabiegi o dopisanie do kodeksu karnego przestępstwa i definicji tortur wchodzą w nową fazę, bo rząd przygotował w tej sprawie projekt. Krytykuje go jednak Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego, według której nie ma takiej potrzeby, ponieważ obecne prawo zapewnia karalność takich czynów. Jeśli jednak rząd przeforsuje swój projekt, to do kodeksu może trafić definicja niezgodna z podpisaną i ratyfikowaną przez Polskę konwencją ONZ.

Problem wraca co jakiś czas, bo minęły już 42 lata od przyjęcia przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania i 37 lat od jej ratyfikacji przez Polskę (podpisana 10 grudnia 1984 r. i ratyfikowana 21 października 1989 r.). Zgodnie z art. 1 ust. 1 Konwencji torturami jest umyślne zadanie osobie ostrego bólu lub cierpienia (fizycznego bądź psychicznego) w jednym z wymienionych celów (uzyskanie informacji lub wyznania, ukaranie, zastraszenie lub wywarcie nacisku, cel dyskryminacyjny), gdy dolegliwość ta jest powodowana przez funkcjonariusza państwowego lub inną osobę występującą w charakterze urzędowym albo za ich zgodą; określenie to nie obejmuje dolegliwości wynikających jedynie ze zgodnych z prawem sankcji.
Czytaj też w LEX: Czy konflikty zbrojne w XXI w. są bardziej humanitarne? Kilka uwag związanych z wojną na Ukrainie >
W konstytucji zakaz, w kodeksie ochrona rozproszona
Jednak Polska, w momencie przyjęcia Konwencji, nie zdecydowała się na wprowadzenie odrębnego przestępstwa tortur i nie wprowadziła go też do kodeksu karnego z 1997 r. Zakaz tortur jest w Konstytucji RP, której art. 40 stanowi, że nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu. Jednak w kodeksie karnym brak jest zarówno odrębnego przestępstwa tortur, jak i definicji tortur mogącej pomocniczo służyć właściwemu wymierzeniu kar za podobne przestępstwa. Polskie władze w okresowych sprawozdaniach do Komitetu Przeciwko Torturom ONZ powołują się na istnienie w krajowym porządku prawnym: art. 231 k.k. (dotyczącego przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego), art. 246 k.k. (dotyczącego wymuszania zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczeń przez funkcjonariusza publicznego oraz osobę działającą na jego polecenie za pomocą przemocy, groźby bezprawnej albo innego znęcania fizycznego bądź psychicznego) oraz art. 247 k.k. (dotyczącego znęcania fizycznego lub psychicznego nad osobą prawnie pozbawioną wolności).
Czytaj: Przepis zakazujący tortur ma zastąpić rozproszoną ochronę>>
Jest projekt i jest krytyka definicji
Ponieważ obowiązująca w Polsce tzw. rozproszona ochrona przed torturami uznawana jest przez wiele środowisk prawniczych za niedostateczną, od dawna były formułowane postulaty, by do kodeksu karnego wprowadzić odrębne przestępstwo oraz definicję legalną tortur. Apelowali o to m.in. kolejni rzecznicy praw obywatelskich. – Konieczne są zmiany w kodeksie karnym, gdzie potrzebne jest wprowadzenie kompleksowej definicji tortur oraz określenie kar za ich stosowanie, zgodnie z międzynarodowymi standardami i zaleceniami. Obowiązujące przepisy nie chronią bowiem ofiar w sposób skuteczny – tak dla przykładu mówił w 2017 r. prof. Adam Bodnar. Poprzednie rządy odmawiały wprowadzenia takich zmian, argumentując że istniejące przepisy są w tym zakresie wystarczające. Jednak obecny rząd, ustami wiceministry sprawiedliwości Marii Ejchart w grudniu 2024 r. zapowiedział, że w opracowywanej przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego dużej nowelizacji kodeksu karnego ma znaleźć się definicja tortur. No i że jej kształt ma być zgodny z Konwencją ONZ. Jednak Komisja nie podjęła takich prac.
Komisja nie została zobligowana do takich działań. Owszem, przygotowaliśmy projekt nowelizacji kodeksu karnego, ale on utknął w rządzie i nie wiemy, jaki ma być jego los – powiedział Prawo.pl jej przewodniczący prof. Włodzimierz Wróbel. I dodaje, że nie było w nim definicji tortur. - Nie było to przedmiotem naszych prac, ponieważ my nie widzimy takiej potrzeby – wyjaśnia.
Czytaj: Definicja tortur w przyszłym roku? MS pracuje nad zmianą>>
Jednak okazało się, że definicję tortur rząd zaproponował w innym projekcie, dotyczącym dostosowania prawa krajowego wspomnianej konwencji ONZ oraz do Międzynarodowej konwencji z 20 grudnia 2006 r. w sprawie ochrony wszystkich osób przed wymuszonym zaginięciem. A Komisja Kodyfikacyjna odniosła się w opublikowanej niedawno opinii do projektu krytycznie.
Przepis niepotrzebny, definicja w słowniczku ustawowym
Przede wszystkim Komisja uznała projektowane rozwiązania za zbędne, kolidujące z obowiązującymi typami czynów zabronionych, prowadzące do zawężenia dotychczasowej kryminalizacji oraz obarczone poważnymi wadami określoności. Komisja przypomniała, że wypowiadała się już co do samego postulatu pełnej kryminalizacji i odrębnej typizacji czynów polegających na stosowaniu tortur, uznając go za co do zasady zasadny. Ale z dwoma istotnymi zastrzeżeniami. Po pierwsze jeżeli miałoby dojść do odrębnej typizacji, właściwsze jest posłużenie się definicją legalną tortur w słowniczku ustawowym równoważną definicji z art. 1 ust. 1 Konwencji oraz zwięzłymi przepisami odsyłającymi, aniżeli budowanie rozbudowanego, samodzielnego przepisu typizującego. Po drugie zaznaczono, że wątpliwości co do zupełności krajowej kryminalizacji dotyczą przede wszystkim wąskiego wycinka – aktów tortur popełnianych przez osobę inną niż funkcjonariusz publiczny, występującą w charakterze urzędowym, działającą na jego polecenie albo za jego wyraźną lub milczącą zgodą. Według Komisji, projekt odbiega od obu tych założeń.
Strasburskie standardy ochrony praw człowieka - czytaj w LEX >
Także dr Hanna Machińska, była zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, podkreśla, że do polskiego kodeksu powinna trafić definicja tortur w kształcie konwencyjnym. - Ja konsekwentnie uważam, że definicja zawarta w Konwencji powinna być w całości przeniesiona do kodeksu karnego – mówi Prawo.pl.
A prof. Wróbel dodaje, że w rządowym projekcie są różnice w stosunku do Konwencji, ale też zamiar wprowadzenia powszechnego przestępstwa tortur.
Trzeba pamiętać, że Konwencja ma wąski zakres i dotyczy tylko działań „władzy”, jej funkcjonariuszy lub osób jej podporządkowanych, a ta propozycja odchodzi od tej zasady i mówi o powszechnym przestępstwie stosowania przemocy. W tym projekcie funkcjonariusz w ogóle się nie pojawia. To jest po pierwsze niedookreślone, a po drugie takie przestępstwa już są w kodeksie - podkreśla.
I zaznacza, że jeżeli jest bardzo potrzebne, by w kodeksie karnym było odwołanie do tortur w rozumieniu Konwencji, to trzeba się do niej wprost odwołać.
Czytaj: Przestępstwa tortur jeszcze jakiś czas nie będzie w kodeksie karnym>>
Więcej i mniej niż w Konwencji
- Zaproponowana definicja tortur nie jest równoważna definicji konwencyjnej – jest od niej zarazem uboższa i szersza – ocenia Komisja. - Jest uboższa: pomija paradygmatyczny cel uzyskania informacji lub zeznania, pomija kwalifikację podmiotu oraz klauzulę wyłączającą dolegliwości wynikające z legalnych sankcji. Zarazem jest szersza, ponieważ dodaje cel „poniżenia”, nieobecny w katalogu konwencyjnym, właściwy raczej pojęciu traktowania poniżającego, i czyni sprawcą każdego – czytamy w opinii. Zdaniem jej autorów, włączenie „poniżenia” do definicji tortur zaciera granicę między torturami a innym poniżającym traktowaniem – granicę, którą prawo międzynarodowe i orzecznictwo strasburskie starannie utrzymują – i dodatkowo poszerza i tak już nadmiernie pojemny zakres projektowanego typu.
Także zdaniem dr Machińskiej oczywistym jest, że zakres pojęciowy definicji tortur powinien być dokładnie taki, jaki znajduje się w Konwencji ONZ. - Jeżeli ten zakres byłby węższy, to będzie w różnych sytuacjach podstawa do negowania przed sądami przepisu ustawowego. Natomiast nie wiem, dlaczego miałby być szerszy, ponieważ konwencyjna definicja jest wystarczająco szeroka – mówi Prawo.pl.
Prof. Wróbel zwraca natomiast uwagę, że przedstawiony projekt łagodzi odpowiedzialność karną w tym zakresie. - Bo wprowadzenie do kodeksu terminu „tortury” zawężałoby dotychczasowy zakres penalizacji. O ile każde szczególne udręczenie, czy szczególne okrucieństwo mieści w sobie pojęcie tortur, to jeśli zastąpi się te pojęcia terminem „tortury”, to niektóre zachowania dziś karalne, nie byłyby karalne, albo słabiej karalne - wskazuje.
Czytaj też w LEX: Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur jako instytucja stojąca na straży praw osób pozbawionych wolności >
Potrzebna definicja krajowa, nie wystarczy odesłanie
Komisja Kodyfikacyjna swoją argumentację za przyjęciem „konwencyjnej” definicji wspiera też argumentem, że wprowadzenie definicji legalnej do ustawy ma inne znaczenie normatywne niż odesłanie do definicji tortur zawartej w akcie prawa międzynarodowego – stosują się bowiem wówczas odmienne reguły wykładni.
Definicja krajowa, oderwana od kontekstu i orzecznictwa konwencyjnego, nie zapewni tej samej treści, którą projektodawca zamierzał recypować. Skoro zaś projekt zakłada zarazem utworzenie odrębnego typu z art. 162a k.k. (którego znamiona sprowadzają się w istocie do „stosowania tortur”), to termin „tortury” staje się znamieniem kluczowym – a wprowadzona definicja, zamiast usuwać nieostrość, mnoży określenia jeszcze bardziej nieostre - oceniono.
A Hanna Machińska wskazuje na potencjalne problemy wykładnicze w razie sprzeczności między ustawą i konwencją. - Wtedy należałoby odwoływać się do Konstytucji, która w artykule 91 stwierdza, że podpisane i ratyfikowane umowy międzynarodowe mają pierwszeństwo przed prawem krajowym, włącznie z ustawami - stwierdza.
I dodaje, że wtedy dla sądu ważniejszą regulacją byłaby Konwencja w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.
Czytaj też w LEX: Obowiązki państwa wobec podkultury więziennej w kontekście standardów praw człowieka. Casus więziennictwa rosyjskiego >








