Podstawowym problemem jest to czy towary w tranzycie mieszczą się w definicji towarów podrobionych i pirackich zawartej w Rozporządzeniu (WE) 1383/03. W konsekwencji, nie jest przesądzone czy służby celne krajów Unii Europejskiej mogą podejmować względem nich takie same działania jak wobec podrobionych lub pirackich towarów bezpośrednio eksportowanych do krajów Unii Europejskiej. Z praktycznego punktu widzenia, jest to niezwykle ważna kwestia, gdyż importerzy już teraz wykorzystują niepewność, co do statusu towarów w tranzycie. W praktyce bardzo często towary zgłoszone, jako będące w tranzycie, de facto są wprowadzane na rynki europejskie, pomimo, że miały rzekomo dotrzeć do Indii czy Meksyku. W rezultacie, dochodzi do naruszenia praw własności intelektualnej ich właścicieli oraz narażania konsumentów na niebezpieczeństwo związane z podrobionymi towarami.

Szansą na uzyskanie wiążącej interpretacji w tej sprawie będzie odpowiedź Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie zainicjowanej przez Philips (C-446/09) i Nokia (C-495/09), którym służby celne odpowiednio w Belgii i Wielkiej Brytanii odmówiły podjęcia działań w stosunku do towarów w tranzycie podejrzanych o naruszenie ich praw własności intelektualnej. O wadze tej sprawy najlepiej świadczy fakt, że wiele rządów państw unijnych, w tym rząd polski, zajęły na piśmie i ustnie swoje stanowiska.

Jest prawdopodobnym, że Trybunał uzna, że Rozporządzenie (WE) 1383/03 ma zastosowanie do towarów w tranzycie tylko w przypadku, kiedy właściciel praw wyłącznych udowodni, że istnieją uzasadnione podejrzenia, że towary zadeklarowane, jako znajdujące się w tranzycie są faktycznie skierowane na rynek europejski. Takie przypuszczenie oparte jest na wydanej w dniu 3 lutego 2011 r. opinii Adwokata Generalnego, która poprzedza wydanie orzeczenia przez Trybunał Sprawiedliwości. W przeważającej większości spraw Trybunał Sprawiedliwości podziela stanowisko Adwokata Generalnego i tylko w wyjątkowych przypadkach wydaje odmienne orzeczenie. Zgodnie z przedmiotową opinią podstawą dla uznania towaru w tranzycie za towar podrobiony będzie wykazanie, że jego rzeczywistym miejscem przeznaczenia jest rynek europejski, co jak podkreśla sam Adwokat Generalny będzie zadaniem wyjątkowo trudnym na etapie samego tranzytu tj. przed faktycznym wprowadzeniem towaru do obrotu.

"Jeśli opinia Adwokata Generalnego w sprawach połączonych Philips i Nokia (C-446/09), zostanie podtrzymana przez Trybunał Sprawiedliwości, to doprowadzi do wykształcenia się zróżnicowanej praktyki krajowych organów celnych, w tym podziału na liberalne i konserwatywne podejście do towarów w tranzycie. Pierwsi będą łagodnie podchodzić do dowodów przedstawianych przez właścicieli praw własności intelektualnej, a mających świadczyć, że towar jest tylko rzekomo w tranzycie, a jego prawdziwym przeznaczeniem jest terytorium Unii. W konsekwencji, w tych krajach właścicielom praw wyłącznych łatwiej będzie zatrzymać towary podrobione będące w tranzycie. Drudzy z kolei będą wymagali dowodów niemożliwych do przedstawienia, ułatwiając jednocześnie pracę naruszycielom. Taka zróżnicowana praktyka wśród krajów unijnych doprowadzi do wykształcenia się nowych szlaków, którymi towary podrobione i pirackie będą wprowadzane na rynek Unii" - powiedział Marcin Fijałkowski, radca prawny i rzecznik patentowy z kancelarii Baker&McKenzie.

"Stanowisko Adwokata Generalnego w sprawach połączonych Philips i Nokia (C-446/09) nie jest satysfakcjonujące dla właścicieli praw własności intelektualnej, którzy mają bardzo ograniczone możliwości ochrony swoich praw w przypadku tranzytu towarów, które w Unii zostałyby uznane za podrobione lub pirackie. W szczególności niedosyt budzi lakoniczne określenie, w jakiej sytuacji służby celne będą miały wystarczające podejrzenie, że towar w tranzycie narusza prawa własności intelektualnej, a co za tym idzie, że można do niego zastosować procedury określone Rozporządzeniem (WE) 1383/03. Opinia Adwokata Generalnego jest kolejnym dowodem na to, że konieczne jest dostosowanie przepisów europejskich do takich problemów praktycznych jak status towarów w tranzycie" - powiedziała Julia Bonder-Le Berre, aplikant radcowski z kancelarii Baker&McKenzie.

Julia Bonder-Le BerreMarcin Fijałkowski