Tylko 32 miejsca dla asesorów w Krakowie, Rzeszowie, Katowicach – aplikanci apelują o zmianę
Aplikanci XIII i XIV rocznika aplikacji sędziowskiej oraz V rocznika aplikacji uzupełniającej sędziowskiej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury apelują o zmianę zarządzeń ministra sprawiedliwości dotyczących wolnych stanowisk asesorskich dla egzaminowanych aplikantów w 2026 r. Chodzi o to, by więcej miejsc było w południowej części Polski, w szczególności w obszarze apelacji w Krakowie, Rzeszowie oraz Katowicach. W przeciwnym razie – jak wskazują – przyszłych asesorów czekają przeprowadzki. Obecnie w tych apelacjach zaplanowano dla nich zaledwie 32 miejsca na ponad 200 osób, które zdały egzamin sędziowski.

Temat miejsc dla asesorów pojawił się w ubiegłym roku, a to dlatego, że egzamin sędziowski poszedł źle – zdało go zaledwie 177 osób, czego skutkiem było, że na przyszłych asesorów czekało prawie dwa razy więcej miejsc. W efekcie wybierali te sądy, które z ich punktu widzenia były najlepsze, a niekoniecznie te, które miały największe potrzeby. W tym roku egzamin sędziowski zdało - jak ustaliło Prawo.pl - 213 osób. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa wybór miejsca w sądzie odbywa się według miejsca zajmowanego przez danego aplikanta na liście klasyfikacyjnej spośród wykazu wolnych stanowisk asesorskich publikowanego przez ministra sprawiedliwości. Z kolei zgodnie z art. 95 par. 1 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych sędziowie (ale też asesorzy sądowi) powinni zamieszkiwać w miejscowości, w której znajduje się siedziba sądu. Następnie dyrektor Krajowej Szkoły przedstawia Krajowej Radzie Sądownictwa listę klasyfikacyjną egzaminowanych aplikantów aplikacji sędziowskiej, wskazując równocześnie wybrane przez nich stanowiska asesorskie. Do tej listy dyrektor Krajowej Szkoły dołącza uzyskane o każdym z aplikantów informacje – np. od policji. Lista z wybranymi przez asesorów miejscami trafia też do prezesa sądu apelacyjnego. Co ważne, zgodnie z par. 13 niezłożenie przez aplikanta aplikacji sędziowskiej oświadczenia o wyborze stanowiska asesorskiego powoduje utratę możliwości mianowania na stanowisko asesorskie. Sam wybór może być dla przyszłego asesora prawdziwym horrorem, chyba że egzamin zaliczył na najwyższą notę. Targi, konsultacje, ustalenia, wymiany miejsc zaczynają się już po zarządzeniu ministra, kiedy wiadomo, ile ich jest, w jakich sądach czy wydziałach.
Czytaj: Prawie dwa razy więcej miejsc niż kandydatów na asesorów - obciążonym sądom nie pomogą>>
„Na stole" mało miejsc w sądach na południu kraju
W tym roku, można powiedzieć, że MS się zabezpieczyło. W piśmie do ministerstwa - który udostępniono Prawo.pl - aplikanci zwracają uwagę, że w zarządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 24 lutego 2026 r. w sprawie wykazu wolnych stanowisk asesorskich dla egzaminowanych aplikantów aplikacji sędziowskiej oraz zarządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 27 marca 2026 r. zmieniającym zarządzenie w sprawie wykazu wolnych stanowisk asesorskich dla egzaminowanych aplikantów aplikacji sędziowskiej określono wykaz wolnych stanowisk asesorskich dla egzaminowanych aplikantów aplikacji sędziowskiej, obejmujący łącznie... 214 takich stanowisk.
Jak dodano, spośród wszystkich tych miejsc jedynie 9 przypada na obszar właściwości Sądu Apelacyjnego w Krakowie, 4 na obszar właściwości Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, zaś 19 na obszar właściwości Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
- Liczba egzaminowanych w tym roku aplikantów pochodzących z tych obszarów jest przeszło dwukrotnie wyższa. Intencja priorytetowego przyznania dodatkowych etatów sądom znajdującym się w najtrudniejszej sytuacji kadrowej jest słuszna i w pełni zrozumiała, uważamy jednak, że nie może odbywać się z pominięciem rozkładu geograficznego osób chętnych do rozpoczęcia służby w wymiarze sprawiedliwości, a dokonana w kształcie dotychczas zaproponowanym może okazać się, wbrew zasługującym na ogólną aprobatę założeniom, nieskuteczna – zaznaczono.
Dodano równocześnie, że obszary właściwości Sądów Apelacyjnych w Krakowie i w Katowicach należą tradycyjnie do miejsc pochodzenia największej liczby aplikantów.
Wydaje się tym samym naturalne, że to w tych obszarach – bądź w ich pobliżu – najwięcej aplikantów będzie poszukiwało przyszłego miejsca służby w wymiarze sprawiedliwości. Z tych samych przyczyn naturalnym zjawiskiem jest największy przepływ aplikantów pomiędzy tymi ośrodkami. Aktualna sytuacja polegająca na przydzieleniu w tym regionie liczby stanowisk asesorskich nieuwzględniającej tych faktów tworzy trudne do zaakceptowania konsekwencje, rzutujące zresztą także na położenie aplikantów z innych części Polski – wskazano.
Aplikant chce być asesorem, to musi się przeprowadzić?
W piśmie wskazano, że przeszło połowa aplikantów pochodzących z obszarów Śląska, Małopolski i Podkarpacia, niezależnie od uzyskanych wyników z egzaminu sędziowskiego, zmuszona zostanie nie tyle do odległych dojazdów do pracy, lecz do zmiany miejsca zamieszkania na oddalone o setki kilometrów od dotychczasowego.
Powyższe prowadzi do efektu domina – aplikanci z wynikami wciąż stosunkowo wysokimi, dla których zabrakło miejsca w sądach w pobliżu ich obecnego miejsca zamieszkania, wybiorą stanowiska w innych apelacjach, przez co kolejni aplikanci z tych innych apelacji zostaną zmuszeni do zmiany wyboru miejsca pełnienia służby. W rezultacie nawet aplikanci z apelacji, w których uwzględniono liczbę miejsc odpowiadającą zainteresowaniu odbywających tam szkolenie aplikantów, staną przed realnym ryzykiem zmiany miejsca zamieszkania – zaznaczono.
– Dla wielu aplikantów ta zmiana oznacza nie tyle przeniesienie się do mniejszych ośrodków sąsiadujących z dużymi miastami, lecz emigrację do innego województwa, niekoniecznie sąsiadującego z tym, w którym mieszkają. To zaś pociąga za sobą konsekwencje nie tylko dla aplikantów. Duża część aplikantów to osoby, które założyły już rodziny lub osiedliły się na stałe w danym ośrodku i posiadają w nim mieszkanie lub dom. Dla tych osób odległa przeprowadzka to nie tylko ich własne poświęcenie dla zawodu. Taka sytuacja stawia aplikanta przed wyborem: czy jest on gotów poświęcić relacje rodzinne i żyć z bliskimi w rozłączeniu, czego trudno wymagać zwłaszcza w przypadku, gdy aplikant jest młodym rodzicem, czy też z uwagi na chęć pozostania w zawodzie wymusi on zmiany na swojej rodzinie. Nie każdy małżonek czy partner aplikanta ma możliwość łatwej zmiany zatrudnienia czy utrzymania zatrudnienia na odległość. To zaś stanowiłoby odczuwalną konsekwencję dla sytuacji materialnej rodziny aplikanta i możliwości rozwoju zawodowego małżonka lub partnera aplikanta – a zatem osoby trzeciej, związanej z wymiarem sprawiedliwości wyłącznie pośrednio, której warunki życiowe określone miałyby być bez uwzględnienia jej indywidualnej sytuacji – dodano.
Czytaj: Kandydaci na asesorów wybrali sądy, ale mogą zostać bez pieniędzy>>
Miejsce „z przymusu" asesora z sądem nie zwiąże
Jak dodano, że z uwagi na stosunkowo wysokie wyniki egzaminu sędziowskiego uzyskiwane przez aplikantów w roku bieżącym, o takiej konieczności migracji może przesądzić różnica rzędu... zaledwie kilku punktów.
W konsekwencji powyższego już teraz zauważalna część z nas rozważa możliwość objęcia, niejako z przymusu, dowolnego stanowiska, całkowicie nie zważając na dotychczasową specjalizację czy preferencje – tylko po to, aby przy najbliższej okazji ubiegać się o przeniesienie do innego sądu czy wydziału. W skrajnych przypadkach rozważamy nawet rezygnację z ubiegania się o stanowisko sędziowskie od razu po upływie okresu asesury (czyli objęcie stanowiska na najkrótszy możliwy okres pozwalający uniknąć wizji zwrotu otrzymywanego w czasie aplikacji stypendium) lub rezygnację z objęcia stanowiska asesorskiego w ogóle. W tych realiach zakładana poprawa sytuacji kadrowej części sądów może – w stopniu prawdopodobieństwa graniczącym z pewnością – okazać się jedynie pozorna i zdecydowanie nietrwała – podsumowano.
Dodano również, że ucierpi na tym także wymiar sprawiedliwości, gdyż „w obliczu braków kadrowych utrata osób przygotowanych do wykonywania zawodu jawi się jako dalece niekorzystna".





