Próbowaliśmy ustalić, jakie były zasądzane zwroty kosztów sądowych w postępowaniach sądowo-administracyjnych, w których stroną był minister finansów. Okazało się, że ani Ministerstwo Finansów, ani Naczelny Sąd Administracyjny nie prowadzą statystyk, które wskazywałyby, ile było takich spraw na przestrzeni ostatnich lat i jakie kwoty wchodzą w grę.

 

Zobacz również: Podmioty powiązane narażone na dodatkową karę >>

 

Podatnicy zwracają częściej i więcej

Odpowiedzi spróbowaliśmy więc poszukać sami, korzystając z wyszukiwarki orzeczeń dostępnej na stronie NSA. Wystarczyło wpisać „zasądza zwrot koszów” jako wyszukiwane słowa, zaznaczyć sąd (NSA) rodzaj orzeczenia (wyroki) i ministra finansów jako skarżony organ, by w interesującym nas roku 2018 system znalazł 875 orzeczeń. Wyłączając trzy, w których sąd odstąpił od zasądzenia kosztów, ponad jedna trzecia dotyczyła zwrotu kosztów zasądzonych od szefa Krajowej Administracji Skarbowej czy Ministra Finansów na rzecz podatników i innych podmiotów. W większości zasądzony zwrot kosztów nie przekroczył kwoty 360 zł. Najwyższe koszty, jakie musiał szef KAS zwrócić w 2018 r. to 15.700 zł  w sprawie dotyczącej  odmowy udzielenia koncesji na prowadzenie kasyna gry.

W większości wyroków wskazanych przez wyszukiwarkę NSA, sądy zasądziły zwrot kosztów na rzecz szefa KAS. Wyższe też były same zwracane kwoty.

 


Co ciekawe, w ponad jednej czwartej wyroków przyznających zwrot kosztów sądowych od Szefa KAS na rzecz podatników i innych podmiotów, sądy zasądziły zwrot w wysokości od 400 zł do 1 tys. zł, podczas gdy w wyrokach przyznających zwrotów kosztów na rzecz szefa KAS (czyli od podatników i innych podmiotów), zasądzone zwroty w tym przedziale kwotowym stanowiły już prawie połowę wyroków.

Interesujące są też znaczące kwoty zwrotów. W przypadku szefa KAS doliczyliśmy się 16 wyroków, w których koszty sądowe, które musiał zwrócić stronom, były równe lub wyższe niż 1 tys. złotych. Przy czym ważne jest to, że kwoty te nie przekraczały 1.300 zł, z wyjątkiem wspomnianego jednego zwrotu w kwocie 15.700 zł. W przypadku podatników i innych podmiotów doliczyliśmy się już 42 wyroków z zasądzonymi kosztami powyżej 1 tys. zł (w tym 7 wyroków, w których sąd zasądził zwrot w wysokości równej 1 tys. zł). Owszem, większość z nich dotyczyła sporów o wyższe kwoty niż to z reguły bywa przy okazji sporów o interpretację podatkową. Z MF spierały się m.in. województwa, powiaty (m.in. o część oświatowej subwencji ogólnej) czy gminy. Koszty, jakie musiały zwracać na rzecz szefa KAS wahały się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

‒ Jak pokazują statystyki, wysokie jest ryzyko ostatecznego poniesienia kosztów sądowych, w tym kosztów zastępstwa procesowego przez podmioty walczące przed sądami administracyjnymi z organami podatkowymi. W dodatku, ponieważ organy reprezentuje przeważnie profesjonalny pełnomocnik, potencjalne koszty zastępstwa procesowego mogą się także okazać wysokie. Przyglądając się dostępnym danym, warto zadać sobie pytanie, czy nie jest to czynnik, który przeszkadza przynajmniej niektórym podmiotom gospodarczym w dostępie do drogi sądowej ‒ mówi adwokat Małgorzata Sobońska–Szylińska, partner w kancelarii Gekko Taxens.

Jak podkreśla, art. 45 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego procesu. ‒ Jeśli za ten dostęp trzeba będzie słono zapłacić, może się on okazać ograniczony ‒ mówi mec. Sobońska-Szylińska. Według niej, sprawy nie załatwia do końca również ustanowione w art. 243 i nast. p.p.s.a. prawo pomocy przysługujące podatnikom, którzy z powodu ciężkiej sytuacji materialnej chcieliby uzyskać zwolnienie z opłat sądowych oraz prawa do skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika z urzędu i składają odpowiedni wniosek. ‒ W przypadku spółek handlowych pomoc taka jest praktycznie niemożliwa do uzyskania. Dzieje się tak dlatego, że np. sam fakt zajęcia rachunków bankowych, czy poniesienie straty podatkowej lub bilansowej nie ma znaczenia, zawsze bowiem istnieje możliwość pozyskania pieniędzy przez spółkę np. poprzez wniesienie przez wspólników dopłat do kapitału ‒ dodaje.

System do zmiany?

Kwestie dotyczące zwrotu kosztów sądowych reguluje dział V ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  (tekst jedn. Dz.U. z 2018 r., poz. 1302 ze zm., dalej: p.p.s.a.). Zgodnie z art. 205 par. 1, strona postępowania występująca przed sądem osobiście lub reprezentowana przez pełnomocnika, który nie jest adwokatem lub radcą prawnym, ma prawo do zwrotu kosztów sądowych, kosztów przejazdów do sądu strony lub pełnomocnika oraz równowartości zarobku lub dochodu utraconego wskutek stawiennictwa w sądzie. Z kolei na mocy par. 2, do kosztów strony reprezentowanej przez pełnomocnika profesjonalnego (adwokata lub radcę prawnego) zalicza się jego wynagrodzenie - nie wyższe niż stawki opłat określone w odrębnych przepisach i wydatki jednego adwokata lub radcy prawnego, a także koszty sądowe oraz koszty nakazanego przez sąd osobistego stawiennictwa strony. W efekcie strony reprezentowane przez profesjonalnych pełnomocników dostają zwroty, których wysokość liczona jest od wartości sporu, a podatnicy, których nie stać na adwokata lub radcę prawnego, mogą dostać zwrot wpisu, kosztów dojazdu i równowartość utraconego zarobku.

‒ To są śmieszne kwoty, a jeśli wziąć pod uwagę, że organy podatkowe reprezentowane są przed sądami przez radców prawnych, to zwracane im koszty z automatu liczone są od wartości sporu, a te znacznie przekraczają standardowe, jednodniowe wynagrodzenie strony działającej samodzielnie i jej koszty dojazdu do sądu – stwierdził Bartosz Kubista.

Zaskakujący brak statystyk

Dziwi fakt, że ani Ministerstwo Finansów, ani NSA, nie prowadzą statystyk dotyczących kosztów sądowych. Według mec. Bartosza Kubisty, adwokata i doradcy podatkowego, partnera w firmie GLC oraz wykładowcy w Katedrze Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, dyskusja, jaka toczy się już od jakiegoś czasu, wykracza jednak poza kwestię samego postępowania sądowo-administracyjnego i dotyczy tego, jakie tak naprawdę koszty ponosi adwokat, radca prawny i doradca podatkowy jako profesjonalny pełnomocnik i czy są one ustalane w realnej wysokości. ‒ Rozporządzenia regulujące opłaty za czynności adwokackie lub radcowskie, określające stawki minimalne również w postępowaniu sądowo-administracyjnym, są uzależnione głównie od wartości przedmiotu sporu i z doświadczenia wiem, że w odniesieniu do postępowań sądowo-administracyjnych często są za niskie ‒ ocenia Kubista. W sprawach, które dotyczą sporu o wartości od 200 tys. zł do 2 mln zł, a większość spraw w tym przedziale się mieści, minimalna stawka adwokata wynosi 10.800 zł.

‒ Zwrot kosztów powinien pokryć takie wydatki jak wynagrodzenie adwokata za sporządzenie skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego obejmującej całe akta sprawy i reprezentację w toku całego postępowania sądowo-administracyjnego. Nie są to stawki odpowiednio wysokie, a problem ten podnoszą zarówno adwokaci, jak i radcowie prawni, i to nie tylko w odniesieniu do sądownictwa-administracyjnego, ale także w kontekście innych postępowań, np. cywilnych ‒ dodaje Bartosz Kubista.

Jednak w skomplikowanych sprawach podatkowych przyznawany przez sąd zwrot kosztów zastępstwa procesowego może nie wystarczyć na pokrycie samego tylko kosztu sporządzenia skargi do sądu administracyjnego, bo za jej przygotowanie podatnik musi z własnej kieszeni zapłacić stawki rynkowe. Sąd może wprawdzie przyznać zwrot rzeczywistych wydatków, ale wtedy strona musi wykazać, ile tych wydatków poniosła i na co, a i to nie daje gwarancji, jak do tego podejdzie sąd.

Ministerstwo Finansów poinformowało nas jedynie, że zwrot kosztów sądowych w MF ewidencjonowany jest zgodnie z rozporządzeniem w sprawie klasyfikacji budżetowej, w paragrafie 4610 „Koszty postępowania sądowego i prokuratorskiego”. W ten sposób do "jednego worka" wpadają wszystkie wydatki związane z danym postępowaniem, m.in. koszty zastępstwa procesowego, postępowania kasacyjnego czy  opłat za wpis od skargi kasacyjnej (patrz ramka). Dlatego, jak twierdzi MF, nie ma możliwości podania tylko kosztów wypłaconych podatnikom z tytułu zwrotu kosztów sądowych po przegranych przez ministra finansów sprawach (prawomocnie) przed sądami administracyjnymi.

 

‒ Widać, że te dane są nieprecyzyjne, bo obejmują również koszty postępowania prokuratorskiego, z którymi nie spotykamy się w toku postępowań sądowo-administracyjnych. Dane o kosztach powinny nam dać informację o tym, ile mniej więcej spraw wygrywają podatnicy. Gdyby ta statystyka była naprawdę precyzyjna, to moglibyśmy się też dowiedzieć, czy faktycznie te wynagrodzenia pełnomocników profesjonalnych są tak ogromnym obciążeniem dla budżetu państwa, jak się mówi ‒ ocenia Bartosz Kubista. Także Naczelny Sąd Administracyjny nie gromadzi i nie analizuje danych w tym zakresie. Jak wyjaśnił przewodniczący Wydziału Informacji Sądowej  NSA, sędzia Sylwester Marciniak, w orzeczeniu o zwrocie kosztów postępowania (opłat sądowych i innych kosztów m.in. zastępstwa procesowego) sąd rozstrzyga w istocie o ich rozliczeniu pomiędzy stronami. Koszty te nie są wpłacane (bądź wypłacane) na rachunki bankowe sądów administracyjnych.