ak wyjaśnił Gumułka, chodzi o wypowiedź ministra skarbu, który oświadczył 18 maja podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, że podczas najbliższego walnego zgromadzenia akcjonariuszy KGHM Polska Miedź przedstawiciel Skarbu Państwa nie będzie głosował za powołaniem do rady nadzorczej spółki członków wybranych przez pracowników, którzy uczestniczyli w demonstracji pod siedzibą firmy.

Na początku maja kilkuset związkowców protestowało przed siedzibą zarządu KGHM, domagając się m.in. podwyżek. Demonstranci wyłamali drzwi do siedziby zarządu spółki.

Rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór powiedział w środę PAP, że Ministerstwo Skarbu Państwa nie zna tego doniesienia. "Składanie wniosku dotyczącego wypowiedzi nie może zmuszać akcjonariusza do tego, by w ten czy inny sposób głosował na WZA. Resort skarbu nie chce prowadzić dyskusji prawnej poprzez media. Każdy ma prawo w przypadku jakiś wątpliwości do występowania na drogę prawną. Poczekajmy, jak zareaguje na to prokurator" - powiedział rzecznik MSP.

Wybory przedstawicieli pracowników do rady nadzorczej KGHM odbyły się 13 maja. W środę w Lubinie odbywa się walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki, które zdecyduje o składzie rady nadzorczej.

Gumułka podkreślił w środowym komunikacie, że prawo wyboru swojego przedstawiciela do rady nadzorczej daje pracownikom ustawa o komercjalizacji i prywatyzacji. "Zgodnie z nią wynik wyborów jest wiążący dla walnego zgromadzenia" - zaznaczył.

Z uzasadnienia wniosku przesłanego do prokuratury - jak wyjaśnił - wynika, że wybory zostały przeprowadzone prawidłowo i są ważne. "Nie ma więc żadnych podstaw prawnych uzasadniających zarówno kategoryczne twierdzenia ministra skarbu, jak i wydanie przez niego reprezentantowi Skarbu Państwa na walne zgromadzenie akcjonariuszy, instrukcji do głosowania przeciwko powołaniu do rady nadzorczej przedstawicieli pracowników" - podkreślił.

"Bezsprzecznie wydanie takiej instrukcji stanowi przy tym przejaw kierowania wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę. Bezprawność takich działań stanowi o przekroczeniu przez ministra Skarbu Państwa uprawnień, albowiem działania te nie wchodzą w zakres jego kompetencji" – napisano w uzasadnieniu do wniosku.

"Kodeks karny przewiduje, iż +funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego podlega karze pozbawienia wolności do lat 3+. Zgodnie z prawem za sprawstwo odpowiada nie tylko osoba, która dokonuje czynu zabronionego, ale także ten, kto nią kieruje i wydaje polecenia" - podkreślił Gumułka. (PAP)