Prezes NBP: niezrealizowany zysk z wyceny złota to 197 mld zł
Na koniec lutego Polska posiadała 570 ton złota, którego wartość wynosiła ok. 340 mld zł. Nierealizowany zysk, pochodzący z wzrostu cen złota, to 197 mld zł – powiedział w środę prezes NBP Adam Glapiński. Ten zysk NBP mógłby zrealizować poprzez „aktywne zarządzanie” złotem. Powiedział, że zasoby złota w posiadaniu NBP wzrosły o 150 proc. Jednak jego wartość podniosła się o 650 proc.

W środę podczas konferencji prasowej prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński mówił o propozycji sfinansowania tzw. polskiego SAFE 0 proc., czyli wykorzystania zysków ze wzrostu wyceny złota na obronność.
- Na koniec lutego rezerwy walutowe NBP stanowiły równowartość ponad 1 bln zł. Złoto to równowartość ok. 340 mld zł. Nasze zasoby złota wzrosły z 200 ton do 570 ton – przekazał szef banku centralnego. – Proces zakupów przyspieszył po wybuchu wojny na Ukrainie – dodał.
Ze słów Adama Glapińskiego wynikało, że w lutym NBP kupił ok. 20 ton złota. Bank centralny informował, że na koniec stycznia w jego posiadaniu było ok. 550 ton złota, o wartości przeszło 313,7 mld zł.
- Przewidywałem, że nastąpi wzrost cen złota, bo każdy mógł domniemywać, że wchodzimy w okres perturbacji, wojen – a w takich okresach złoto drożeje. Ten okres jeszcze się nie skończył – mówił Glapiński. – Nie przewidywaliśmy, że złoto aż tak bardzo zdrożej – przyznał jednocześnie.
Działania NBP w zakresie złota
Powiedział, że zasoby złota w posiadaniu NBP wzrosły o 150 proc. Jednak jego wartość podniosła się o 650 proc.
- Niezrealizowane przychody z wyceny złota to 197 mld zł. To uboczny skutek tego, że kupiliśmy tyle złota i że ono tak podrożało – wskazał Adam Glapiński. – Są także niezrealizowane zyski z innych walorów, to jakieś 10 mld zł – dodał.
W trakcie konferencji prasowej została wyświetlona plansza, na której napisane było, że „mając na uwadze szczególnie ważny interes państwa, jakim jest poprawa bezpieczeństwa Polaków (wyższa racja stanu), gotowi jesteśmy rozpocząć aktywne zarządzanie posiadanym zasobem złota”. Prezes powiedział, że szybka – w ciągu 3 lat – budowa silnej armii jest owym ważnym interesem państwa. Nie wyjaśnił dokładnie, na czym polegałoby to aktywne zarządzanie, ale mówił o pewnych elementach.
- To nie jest tak, że złoto jak element rezerw walutowych podlega innym regułom i prawom niż inne ich elementy. Od zawsze dokonywaliśmy działań restrukturyzacyjnych na naszych rezerwach jak każdy inny bank centralny. Zmienialiśmy proporcje euro do dolara, ostatnio dokonaliśmy radykalnej zmiany, mamy mniej obligacji eurowych, więcej dolara – mówił Glapiński. – Złoto można sprzedawać, kupować, obracać nim. Jedynym miejscem, gdzie obraca się złoto, jest Londyn – mówił także.
W trakcie konferencji przekazał, że złoto trzymane jest w Polsce, w Nowym Jorku i w Londynie. Jednocześnie poinformował, że wkrótce część złota zostanie sprowadzona do Polski, bo w Londynie ze względu na duże zakupy jest go stosunkowo dużo.
- Nikt nam nie broni, żeby sprzedać złoto, zrealizować zysk i za jakiś czas odkupić to złoto – mówił szef NBP. – Możemy wydać dyspozycje i sprzedalibyśmy 50, 20 czy 10 ton i uzyskali ekwiwalent w dolarach. Ile dokładnie – trzeba by rozważyć, aby zrobić do mądrze, inflacji to nie powoduje. Łącznie 197 mld w ciągu kilku lat – mówił także.
Prezes podkreślił także, że „operacje wykonywane przez NBP nie będą sztucznymi operacjami księgowymi”.
- Będą to rzeczywiste transakcje biznesowe w ramach zarządzania rezerw, sprzedajemy jeden element, kupujemy inny – powiedział Glapiński.
Podczas konferencji podkreślił, że wartość rezerw walutowych kraju by się nie zmieniła, bo sprzedaż dokonywana byłaby w dolarach, więc chodziłoby jedynie o wymianę jednego elementu rezerw na inny. Mówił także, że o zasadach lokowania rezerw decyduje wyłącznie zarząd NBP, który jest w tym zakresie autonomiczny i nie musi się konsultować ani z Radą Polityki Pieniężnej, ani z Europejskim Bankiem Centralnym. Mówił, że propozycja NBP jest zgodna z jego mandatem, prawem unijnym i krajowym, i nie wymaga żadnych zmian ustaw.
- Można by co roku generować środków, ile byłoby potrzeba. Ale nie ma zainteresowania – powiedział prezes.
We wtorek odbyło się poświęcone kwestii wykorzystania rezerw spotkanie. Wzięli w nim udział m.in. prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, Glapiński oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
- Jest zero zainteresowania, nic nie zaczniemy – powiedział prezes NBP. – Nasze propozycje nie spotkały się z zainteresowaniem. Nie ma popytu na te działania, może to zły moment. Jest stanowisko, że jak bank może wygenerować pieniądze, to niech da, „połatamy dziury w budżecie”. To nie jest zwykły zysk banku, to nadzwyczajna jednorazowa okazja historyczna. To musi być w celu narodowym – uzyskania silnej armii – mówił także. Dodał, że udało się z premierem ustalić, że rozpoczną się spotkania z ekspertami z Ministerstwa Finansów i z Ministerstwa Obrony Narodowej i ocenił, że „może się coś da ocalić”.
Rachunkowość NBP
Prezes wyjaśnił także, jak generowane są zysk lub strata. Przypomniał, że rachunkowość NBP została w obecnym kształcie przyjęta w 2004 r. i że jest ona wzorowana na tej stosowanej przez EBC.
- Jeśli kupimy waluty obce, papiery wartościowe albo złoto i będziemy je trzymać, to wzrost ich wartości pokazujemy w kapitale banku, ale nie wchodzi on w wynik finansowy. Jeśli ich wartość spadnie poniżej ceny zakupu, to pokazujemy koszty, które pomniejszają wynik finansowy. Jeśli złoty się umacnia, to nie ma zysku, jeśli złoty słabnie, to jest zysk – powiedział Glapiński. – Jeśli złoty będzie nadal słaby przez wojnę na Bliskim Wschodzie, to w tym roku pokażemy zysk – dodał, ale zastrzegł, że jeszcze nie wiadomo, jaki.
Zwrócił uwagę, że na wynik NBP wpływa inflacja, bo im wyższe są stopy procentowe, to tym wyższy koszt walki z inflacją.
W trakcie konferencji prasowej prezes mówił także, że NBP nadal kupuje złoto i że wyznaczony przez zarząd polskiego banku centralnego cel posiadania 700 ton złota jest nadal aktualny.
- To dlatego, że jesteśmy w tym miejscu na globusie politycznym – powiedział Adam Glapiński. – Kraj, który graniczy z obszarem wojny, jest inaczej oceniany, biorą pod uwagę także wielkość naszych rezerw. Musimy mieć o wiele większe rezerwy niż standard dotyczący innych krajów na świecie – podkreślił.
Adam Glapiński zwrócił także uwagę, że choć NBP w ostatnich latach notował straty, to jednak nie jest zobowiązany do pokrycia strat z lat ubiegłych.
- Księgowo byłoby ładnie, jakbyśmy to zrobili, ale nie ma takiego obowiązku. Bank ma obowiązek wpłaty zysku nawet jeśli wcześniej notował stratę – powiedział Adam Glapiński.


