Wincenty Elsner z RP, przedstawiając projekt ustawy, zwrócił uwagę że sektor finansowy odegrał istotną rolę sprawczą ostatniego kryzysu. "Instytucje finansowe powinny wykazywać większe zaangażowanie w zakresie ponoszenia kosztów pokonywania kryzysu. Dotyczy to w szczególności opodatkowania tego sektora" - powiedział. Dodał, że wprowadzenie podatku od usług finansowych pozwoliłoby zwiększyć wpływy do budżetu państwa, odciążając jednocześnie sektor finansów publicznych. Wskazał, że to podatek antyspekulacyjny.

"Projekt ustawy o podatku od usług finansowych (...) ma ograniczyć występowanie transakcji o dużej częstotliwości. Transakcje te są często przyczyną spekulacji na rynkach, co może rzutować na kondycję waluty i kondycję rynku, a również w rezultacie tego na kondycję państwa" - mówił Elsner. Zaznaczył, że podatek nie dotyczyłby usług bankowości tradycyjnej i powszechnie zawieranych ubezpieczeń. "Miliony drobnych ciułaczy posiadających konta bankowe, zakładających lokaty w bankach, mogą czuć się bezpieczni" - powiedział. Dodał, że podatek ma objąć znaczną część sektora finansowego, a przez pierwsze cztery lata jego obowiązywania do budżetu mogłoby wpłynąć ok. 4 mld zł.

Marcin Święcicki z PO powiedział, że przesłanką wprowadzenia podatku jest ograniczenie transakcji spekulacyjnych, ale - jak mówił - eksperci uważają, że w Polsce tego typu transakcje stanowią margines. Święcicki dodał, że polskie banki okazały się zdrowe w trakcie kryzysu. Zwrócił ponadto uwagę, że projekt może być niezgodny z projektowaną dyrektywą unijną, która ma wprowadzić podobny podatek na szczeblu UE. Według posła zakres opodatkowania proponowany przez RP jest znacznie szerszy niż propozycje unijne, a stawki podatku znacznie wyższe. Święcicki dodał, że w Sejmie trwają prace nad uzupełnieniem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego o Fundusz Stabilizacyjny, który miałby wspierać banki w kłopotach. "W obliczu tych wszystkich przesłanek (...) opowiadamy się za tym, by zaczekać z tym projektem i nie przekazywać go do dalszych prac (...), w tej chwili PO jest za odrzuceniem go w pierwszym czytaniu" - poinformował poseł.

Gabriela Masłowska z PiS uznała, że projekt budzi zastrzeżenia natury legislacyjnej, wątpliwości interpretacyjne. Jej zdaniem wprowadzenie w Polsce podatku bardziej dotkliwego niż proponuje się w projekcie unijnym może pogorszyć sytuację Polski na tle UE. "Uprzedzając rozwiązania UE (...) możemy stworzyć gorsze warunki dla funkcjonowania systemu finansowego w Polsce" - powiedziała. Dodała, że PiS opowiada się za odroczeniem prac nad tym projektem do czasu wprowadzenia jednolitych rozwiązań na poziomie UE.

Poparcia dla projektu nie zadeklarował także Jan Łopata z PSL. "Mając na uwadze spowolnienie gospodarcze w Polsce i próbę pobudzenia wzrostu kredytowania gospodarki przez instytucje finansowe, wprowadzenie tego podatku tylko w Polsce mogłoby być odebrane negatywnie, również gospodarczo" - powiedział Łopata.

Natomiast Ryszard Zbrzyzny z SLD wypominał Elsnerowi, że w ubiegłym roku klub Ruchu Palikota głosował za odrzuceniem podobnego projektu przygotowanego przez jego klub. Poseł zapowiedział jednak, że nie będzie prowadził odwetowej polityki i nie poprze wniosku PO o odrzucenie projektu. "Cel jest szczytny" - ocenił Zbrzyzny. "Spekulacje na rynkach finansowych nie przynoszą żadnych korzyści społecznych (...) mają tendencje do destabilizacji na rynkach, prowadzą do baniek finansowych" - dodał.

Także Tomasz Górski z SP poparł ideę wprowadzenia podatku od usług finansowych zaznaczając, że z zasady SP jest przeciwne wprowadzaniu nowych podatków, czy podwyższaniu istniejących. "Analizując ten projekt ustawy można mieć wrażenie, że faktycznie nie dotknie on osób fizycznych" - powiedział Górski.

Przeciwny wprowadzeniu podatku proponowanego przez RP jest resort finansów. Wiceminister finansów Maciej Grabowski zwrócił uwagę na problem przenoszenia usług finansowych do krajów, gdzie takich podatków nie ma. Poinformował, że w latach 80-tych XX w. Szwecja wprowadziła taki podatek. W efekcie transakcje finansowe ze Szwecji "wyemigrowały" do Londynu, mimo że infrastruktura techniczna nie była wtedy tak zaawansowana jak obecnie. Zdaniem resortu finansów wprowadzenie podatku miałoby niekorzystny wpływ na płynność rynku finansowego i możliwość pozyskiwania z niego kapitału.

Projekt przewiduje, że opodatkowany podatkiem od usług finansowych byłby każdy podmiot, który w ramach wykonywanej działalności gospodarczej świadczy takie usługi. Chodzi w szczególności o: firmy inwestycyjne, podmioty prowadzące rynek regulowany, banki i instytucje kredytowe, krajowe zakłady ubezpieczeń, zagraniczne zakłady ubezpieczeń oraz oddziały zagranicznych zakładów ubezpieczeń, fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne. Z opodatkowania podatkiem od usług finansowych wyłączno m.in.: Narodowy Bank Polski, Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych i Europejski Bank Centralny. Stawka dla usług finansowych, których przedmiotem są instrumenty pochodne wyniosłaby 0,05 proc. podstawy opodatkowania. Z kolei stawka dla pozostałych usług finansowych podlegających opodatkowaniu została ustalona w projekcie na poziomie 0,1 proc.

mmu/ mp/