W piątek, 14 lutego 2020 r. prezydent podpisał nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, która określa zasady waloryzacji na ten rok. W poniedziałek 17 lutego ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw (pozycja 252).

– Waloryzacja świadczeń rentowo-emerytalnych to bardzo ważny krok w kierunku zapewnienia podstawowego bezpieczeństwa finansowego obywateli – powiedziała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg. Jak zaznaczyła, dzięki nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS do kieszeni emerytów i rencistów trafi więcej pieniędzy. Najniższe emerytury, renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, renty rodzinne i renty socjalne wzrosną bowiem do 1200 zł, a renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy – do 900 zł. Świadczenia do wysokości 1966,29 zł wzrosną o 70 zł, natomiast świadczenia powyżej tej kwoty wzrosną o 3,56 proc.

Czytaj również: Od marca emerytury i renty wzrosną o 3,56 proc., ale nie mniej niż o 70 złotych>>
 

Wyższy wskaźnik to wyższy koszt waloryzacji

Jeszcze na etapie prac nad ustawą rząd zakładał, że wskaźnik waloryzacji rent i emerytur od marca  2020 r. wyniesie 3,24 proc. W rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o emeryturach i rentach  z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 117), a dokładnie w jego uzasadnieniu napisano, że szacowane skutki finansowe „dodatkowych kosztów wynikających z podniesienia najniższej emerytury i renty do 1200 zł oraz gwarancji podniesienia wysokości świadczeń o nie mniej niż 70 zł ponad koszty waloryzacji ustawowej prognozowanym wskaźnikiem 103,24 proc.” wyniosą 1,3 mld zł (netto) w skali 10 miesięcy. Prognozowany zaś koszt waloryzacji ustawowej, przy wskaźniku 103,24 proc. szacowany był na ok. 7,16 mld zł. W sumie dawało to wydatek dla budżetu państwa rzędu ok. 8,46 mld zł.

W środę, 12 lutego, na stronie internetowej Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pojawiła się informacja dotycząca wysokości wskaźnika waloryzacji rent i emerytur w 2020 r. (ostatecznie wyniesie on 3,56 proc.). Na końcu tego komunikatu resort podał, że całkowity koszt waloryzacji świadczeń emerytalno-rentowych i innych świadczeń z systemu powszechnego, rolniczego i mundurowego szacowany jest na ok. 9,2 mld zł.

Zapytaliśmy ministerstwo rodziny i pracy oraz Ministerstwo Finansów o to, o ile wyższy będzie dla budżetu państwa koszt tegorocznej waloryzacji rent i emerytur w związku ze wzrostem wskaźnika waloryzacji z 3,24 do 3,56 proc. i z czego ta różnica zostanie sfinansowana. Do momentu publikacji tekstu odpowiedzi jednak z resortów nie otrzymaliśmy.

 

Sprawdź również książkę: Emerytury i renty w praktyce >>


Według Oskara Sobolewskiego, prawnika w Kancelarii Wojewódka i Wspólnicy, eksperta Instytutu Emerytalnego, wyższy wskaźnik, oznacza wyższą emeryturę o 35 zł na każdym tysiącu złotych świadczenia. - Sama waloryzacja będzie droższa o ponad 700 mln zł, co przy założeniu, że budżet jest nadal przynajmniej księgowo „zrównoważony”, może być problematyczna i kolejny raz pokazuje, że to tylko księgowe zrównoważenie. Jest to kolejny wydatek dla rządu, szczególnie istotny patrząc na prognozy ekonomiczne i zbliżające się spowolnienie, które zdecydowanie nie poprawi sytuacji budżetu. Biorąc pod uwagę okres wyborczy należy się spodziewać kolejnych pomysłów, które mogą spowodować, że sytuacja finansów publicznych będzie na jeszcze słabszym poziomie – mówi Sobolewski.

 

Ewa Elżbieta Dziubińska-Lechnio, Eliza Skowrońska

Sprawdź  
POLECAMY

W tym roku trzynastka pomoże emerytom

Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego, głównego doradcy ekonomicznego PwC, profesora Akademii Vistula i Politechniki Warszawskiej, problemem dla budżetu nie jest wzrost wskaźnika waloryzacji, bo koszt dla budżetu z tego tytułu nie będzie znaczący. - Większym problemem jest to, że powoli zaczynamy tracić w Polsce kontrolę nad inflacją. W tym kontekście obawiam się, że mechanizm waloryzacji nie zrekompensuje emerytom wzrostu cen zwłaszcza żywności, która w koszyku emeryta ma największy udział – powiedział nam prof. Orłowski. Jak podkreśla, wzrost cen w gospodarce jest wysoki. Inflacja już obecnie wynosi 4,5 proc. w skali roku, a w lutym – jak mówi - może jeszcze trochę wzrosnąć.

- W tym roku wzrost cen może nieco zrekompensować emerytom tzw. 13-ta emerytura. Największym problem dla budżetu jest jednak stan obecny i przyszły systemu emerytalnego, który jest różnymi decyzjami pogarszany – mówi prof. Witold Orłowski.

W opinii Jeremiego Mordasewicza, doradcy zarządu Konfederacji Lewiatan, waloryzacja emerytur chroni – zgodnie z konstytucją – siłę nabywczą emerytur, ale nie zabezpiecza emerytów przed subiektywnym poczuciem ubóstwa. Dziś, jak mówi, kobieta, która  przechodzi na emeryturę w wieku 60 lat i otrzymuje świadczenie w wysokości połowy średniego wynagrodzenia w kraju i będzie żyła średnio jeszcze 25 lat, to pod koniec swojego życia będzie otrzymywała świadczenie stanowiące tylko jedną trzecią średniego wynagrodzenia. Wynika to z faktu, że wynagrodzenia rosną znacznie szybciej od emerytur. Stąd, jak podkreśla, rozważyć należałoby „wygładzenie” emerytur, tak aby ich wzrost zbliżony był do wzrostu wynagrodzeń, a kobieta otrzymywała nie wspomniane 50 proc. i 30 proc., lecz przez cały okres przebywania na emeryturze - 40 proc. średniego wynagrodzenia. Zmiana zasad waloryzacji musi być jednak powiązana z urealnieniem dalszego okresu dożycia, żeby nie naruszyć równowagi systemu emerytalnego.