Etat z decyzji urzędnika? Nowelizacja ustawy o PIP może wywrócić rynek B2B do góry nogami
Jeszcze do niedawna kontrakt B2B był symbolem zawodowej niezależności, wyższych zarobków i elastyczności, której nie oferował etat. Dziś dla setek tysięcy samozatrudnionych w Polsce staje się źródłem niepewności. Opublikowana 28 stycznia 2026 r. zmodyfikowana wersja projektu nowelizacji ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy przewiduje rozwiązanie, które może fundamentalnie zmienić zasady gry - prawo inspektorów do administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych, w tym relacji B2B, w umowy o pracę. Choć w założeniu zmiana ma chronić prawa pracownicze, w praktyce rodzi szereg konsekwencji - finansowych, podatkowych, a w wielu przypadkach także międzynarodowych.

28 stycznia 2026 roku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opublikowało poprawiony projekt nowelizacji ustawy o PIP. Utrzymano w nim najbardziej dyskutowane rozwiązanie – możliwość wydawania przez inspektorów pracy decyzji administracyjnych przekształcających umowy cywilnoprawne w umowy o pracę. - To rozwiązanie o charakterze rewolucyjnym. W oficjalnej narracji ma służyć ochronie praw pracowniczych, ale w praktyce obejmie przede wszystkim setki tysięcy osób pracujących w formule B2B, które często nie są zainteresowane statusem pracownika - komentuje Tomasz Prokurat, radca prawny i doradca podatkowy, partner w Kancelarii Litigato.
19 lutego 2026 r. rządowy projekt wpłynął do Sejmu (druk sejmowy nr 2250).
Czytaj również:
Strona pracowników i pracodawców RDS przeciwna projektowi zmian w ustawie o PIP>>
W Sejmie już jest rządowy projekt zmian w ustawie o PIP>>
Co zmieniło się względem projektu z 2025 roku
Nowa wersja projektu zawiera kilka istotnych modyfikacji wobec propozycji z października 2025 r.
Po pierwsze, decyzja reklasyfikacyjna będzie mogła zostać wydana dopiero po niewykonaniu przez podmiot zatrudniający polecenia inspektora dotyczącego zawarcia umowy o pracę. To swoisty mechanizm ostrzegawczy poprzedzający właściwą decyzję.
Po drugie, decyzja będzie wywoływać skutki na przyszłość (ex nunc), a nie wstecz. Nie zamyka to jednak organom podatkowym drogi do dochodzenia zaległości za wcześniejsze okresy.
Po trzecie, projekt wprowadza możliwość wystąpienia o interpretację indywidualną do Głównego Inspektora Pracy w zakresie ustalenia, czy w danej relacji zachodzi stosunek pracy.
- Projekt przewiduje sześciomiesięczną abolicję – podmioty, które dobrowolnie uporządkują współpracę i zawrą umowy o pracę, unikną odpowiedzialności karnej. Ustawodawca wprowadza mechanizmy łagodzące, ale nie zmienia to faktu, że skala ingerencji państwa w relacje gospodarcze pozostaje bardzo duża - podkreśla Tomasz Prokurat.
Dlaczego profesjonaliści wybierają B2B
Kontrakty B2B od lat przyciągają specjalistów, szczególnie z branż wysokodochodowych. Kluczowym argumentem są wyższe wynagrodzenia netto przy identycznym koszcie po stronie „pracodawcy”. Różnica wynika głównie z niższych składek ZUS i zdrowotnych oraz możliwości wyboru korzystniejszych form opodatkowania - podatku liniowego lub ryczałtu, szczególnie po przekroczeniu progu 120 tys. zł rocznego dochodu.
- Dla wielu osób to racjonalna kalkulacja ekonomiczna - wyższy dochód, większa kontrola nad finansami i możliwość samodzielnego zarządzania zabezpieczeniem emerytalnym. Atrakcyjność B2B, choć wciąż wysoka, systematycznie maleje - m.in. przez ograniczanie kosztów podatkowych, czego przykładem są zmiany w rozliczaniu samochodów osobowych - wskazuje mec. Prokurat.
Wybór B2B ma także podłoże systemowe. Jak wskazuje Tomasz Prokurat, wielu samozatrudnionych nie widzi wartości w publicznych składkach zdrowotnych i emerytalnych. - To często młodzi, dobrze zarabiający profesjonaliści, którzy korzystają z prywatnej opieki medycznej i samodzielnie inwestują w przyszłość - poprzez IKE, IKZE, giełdę czy ETF-y, a w przypadku najwyższych dochodów także fundacje rodzinne. W ich ocenie, państwowy system emerytalny „spłaszcza” świadczenia i ogranicza realną stopę zwrotu względem prywatnych inwestycji - wyjaśnia.
Workation i praca z zagranicy - ukryte pole minowe
Projekt nowelizacji nabiera szczególnego znaczenia w kontekście rosnącej popularności pracy zdalnej z zagranicy. Najlepiej zarabiający kontraktorzy często świadczą usługi podczas tzw. workation lub mieszkając poza Polską przez wiele miesięcy w roku, formalnie utrzymując działalność w kraju.
– Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że naraża się w ten sposób na poważne ryzyko podatkowe. Ma ono dwa wymiary. Pierwszy z nich to zmiana rezydencji podatkowej - państwo pobytu może uznać daną osobę za swojego rezydenta i opodatkować globalny dochód. Drugi to tzw. permanent establishment - działalność prowadzona faktycznie za granicą może zostać uznana za stały zagraniczny zakład firmy - ostrzega mec. Prokurat.
Czytaj również: Nowe uprawnienia PIP: Decyzja o uznaniu umowy B2B za stosunek pracy może mieć poważne skutki imigracyjne>>
Przekwalifikowanie B2B - scenariusz ryzyka dla obu stron
Administracyjne przekształcenie B2B w etat oznacza dla kontraktora realny spadek dochodów - wyższe składki, brak kosztów podatkowych i opodatkowanie według skali. Dla przedsiębiorców konsekwencje są jeszcze szersze. Poza bieżącymi składkami ZUS i zaliczkami na PIT pojawia się ryzyko roszczeń za okresy przeszłe, odsetek od zaległości oraz sporów z organami podatkowymi i ZUS.
Szczególnie złożona jest sytuacja współpracowników pracujących z zagranicy. Jeśli - w wyniku decyzji PIP - osoba przebywająca np. dziewięć miesięcy w Hiszpanii zostanie uznana za pracownika, polski przedsiębiorca może zostać objęty hiszpańskim prawem pracy: od czasu pracy po płacę minimalną i obowiązki rejestracyjne za granicą. Na gruncie podatkowym może powstać także zagraniczny zakład, co oznacza: konieczność prowadzenia lokalnej księgowości, składanie deklaracji podatkowych za granicą, opodatkowanie części dochodu według lokalnych stawek.
- To konsekwencje, których strony zazwyczaj w ogóle nie brały pod uwagę, zawierając kontrakt B2B - zaznacza mec. Prokurat.
Rewolucja mimo „złagodzeń”
- Choć projekt zawiera elementy ochronne - interpretacje indywidualne czy abolicję - jego ciężar systemowy pozostaje bardzo duży. Dla setek tysięcy osób oznacza realne ryzyko wymuszenia zmiany formy współpracy na mniej korzystną finansowo. Dla firm - także wejście w obszar międzynarodowego prawa pracy i podatków - podsumowuje ekspert.
W jego ocenie zasadne pozostają pytania o proporcję regulacji. - Ochrona praw pracowniczych jest kierunkiem słusznym, ale równie ważne jest pytanie, czy państwo powinno władczo ingerować w wolę stron oraz przyznawać organowi administracyjnemu kompetencje właściwe dotąd sądom pracy. Być może skuteczniejszą drogą byłoby zwiększenie atrakcyjności etatu - np. poprzez obniżenie jego obciążeń fiskalnych i ich wyrównanie względem innych form -wskazuje Tomasz Prokurat.
Projekt nowelizacji ustawy o PIP, mimo wprowadzonych korekt, zapowiada jedną z największych zmian w relacjach B2B ostatnich lat. W praktyce dotyczy nie tylko formy zatrudnienia, lecz także modeli biznesowych, mobilności pracy i międzynarodowych rozliczeń. Dla rynku oznacza to nie tyle korektę, co potencjalną przebudowę zasad współpracy między firmami a samozatrudnionymi.






