Na początku grudnia rząd zmienił zasady zakrywania ust i nosa w zakładach pracy. Początkowo, zgodnie z par. 25 ust. 1 pkt 2 lit. c) rozporządzenia Rady Ministrów z 26 listopada 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r., poz. 2091), nakaz zakrywania ust i nosa w zakładach pracy, jeżeli w pomieszczeniu przebywała więcej niż 1 osoba, miał niemal bezwzględny charakter. Zmieniło to rozporządzenie Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (poz. 2132), które nadal utrzymuje ten nakaz, ale pozwala pracodawcy postanowić inaczej, to znaczy zwolnić pracowników z tego obowiązku, nawet jeśli w pomieszczeniu przebywa więcej niż 1 osoba.

Za dużo swobody dla pracodawcy?

O ile w pewnych wypadkach pozostawienie swobody decyzyjnej pracodawcy w tej sprawie zasługuje na aprobatę, o tyle wydaje się, że w aktualnym brzmieniu par. 25 ust. 1 pkt 2 lit. c) rozporządzenia ta swoboda jest zbyt szeroka. Pamiętać trzeba, że w zasadzie od początku wprowadzenia nakazu zakrywania ust i nosa w zakładach pracy, dotyczył on osób wykonujących bezpośrednią obsługę interesantów lub klientów w czasie jej wykonywania. Ostatnie takie rozwiązanie przewidywało rozporządzenie Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (poz. 1758).

W aktualnym stanie prawnym kwestię wprowadzenia nakazu zakrywania ust i nosa w przypadku pracowników prowadzących bezpośrednią obsługę interesantów lub klientów pozostawiono pracodawcy. Pozornie, wydawać by się mogło, że to rozwiązanie dobre. Z drugiej jednak strony, stwarza ono sposobność do rozluźnienia reguł bezpieczeństwa w zakładzie pracy, a za to bezpieczeństwo odpowiada pracodawca.

 

Odpowiedzialność pracodawcy za bezpieczeństwo w miejscu pracy

Zgodnie z art. 207 Kodeksu pracy pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy. W praktyce oznacza to, że pracodawca ma stworzyć w zakładzie pracy takie warunki pracy, które są wolne od zagrożeń dla życia i zdrowia pracowników. W wielu wypadkach przepisy precyzują, w jaki sposób pracodawca ma zapewnić bezpieczne warunki pracy. W przypadku epidemii koronawirusa nie ma wielu takich norm. Jedną z nich była ta, która nakazywała zakrywać usta i nos w bezpośrednim kontakcie z osobami spoza zakładu pracy. W wyniku jednak zmiany przepisów doszło do sytuacji, w której takiej normy nie ma. Pracodawca może teraz zwolnić pracowników z tego obowiązku. Powstaje jednak pytanie, czy taka decyzja nie wpłynie na ewentualną odpowiedzialność pracodawcy, jeżeli dojdzie do zakażenia pracownika w zakładzie pracy.

Ktoś może powiedzieć, że udowodnienie, iż do zakażenia doszło w pracy może być niemożliwe. To prawda. Jeśli jednak pracownik pracuje w warunkach wymagających bezpośredniego kontaktu z wieloma osobami, ryzyko zakażenia rośnie i pracownik może uprawdopodobnić, że do zakażenia doszło w skutek niezachowania przez pracodawcę bezpiecznych warunków.

W tej sytuacji, pracodawcy powinni być zainteresowani utrzymaniem nakazu zakrywania ust i nosa w przypadku tych pracowników, którzy prowadzą bezpośrednią obsługę interesantów. Taka decyzja będzie zgoda z obowiązującym aktualnie par. 25 ust. 1 pkt 2 lit. c) rozporządzenia, gdyż w takim wypadku w pomieszczeniu będzie więcej niż 1 osoba.

Autorka jest adwokatem w Kancelarii Brzezińska Narolski Adwokaci, ekspertem z zakresu indywidualnego i zbiorowego prawa pracy oraz ochrony danych osobowych, trenerem i szkoleniowcem.