Webinar Kontrola Klauzul WIBOR 17 III 2026
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Źle wdrożone RODO to straty dla firm

Połowa polskich przedsiębiorstw nie poradziła sobie z RODO – tak uważają eksperci PwC. Tymczasem źle wdrożone przepisy ograniczają działania marketingowe i sprzedażowe, ułatwiają nadużywanie swoich praw klientom, a także narażają na kary i procesy.

Z najnowszych danych Urzędu Ochrony Danych Osobowych wynika, że od 25 maja , czyli dnia w którym zaczęło być stosowane RODO, wpłynęło 2400 skarg.   – Ponad trzykrotny wzrost liczby kierowanych skarg - w całym 2017 r. wpłynęło ich 2950 - pokazuje, że kwestie prywatności i ochrony danych zyskały większą rangę – mówi Arwid Mednis, partner w PwC Legal. I dodaje, że w innych krajach jest podobnie. W Niemczech odnotowano czterokrotny wzrost liczby skarg - z 344 do 1380 w w tym samym okresie w 2017.  – To są skargi osób, które niekoniecznie są uzasadnione, ale domagają się jakiejś interwencji od organu – dodaje Mednis.  Tymczasem według PwcC blisko połowa polskich przedsiębiorców nie poradziła sobie z wdrożeniem unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych albo zrobiła to źle, przez co naraziła się lub naraża na straty.

Czytaj: Już tysiące skarg na stosowanie RODO >>

Obsługa żądań

- Moim zdaniem pod koniec roku liczba skarg przekroczy 4 tys. Dojdzie fala tych, od osób, którym różne podmioty nie udzieliły odpowiedzi – szacuje Arwid Mednis. A okazuje się, że chętnie korzystamy z nowych praw - duży podmiot z rynku mediów dostał 6 tys. żądań. – To incydentalny przypadek, choć inna firma otrzymała ich 1000 – mówi Mednis. Jeśli firma nie zdąży odpowiadać – ma na to 30 dni - można poskarżyć się do UODO, a to może rodzić kolejne komplikacje.
- Nie chcemy straszyć karami, bo te najwyższe są zarezerwowane dla największych graczy. Każda skarga może jednak  skutkować kontrolą.  Dlatego firmy muszą zadbać o stałe monitorowanie przestrzegania ustalonych procedur zarządzanie komunikacją z klientami, weryfikowanie żądań – dodaje Gerard Karp, partner w kancelarii PwC Legal,
Nie każdy sprzeciwu wobec przetwarzania danych, przeniesienia danych czy prawem do wycofania zgody, nie każde żądanie usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych musi być uzasadnione. Z danych PwC wynika, że bardzo dużo żądań dotyczy prawa do zapomnienia. Tymczasem nie zawsze można je spełnić.

 

 

 

Prawo do zapomnienienia nie zawsze uzasadnione

- Realizacji  prawa do sprzeciwu i usunięcia danych trzeba  odmówić w dwóch przypadkach. Po pierwsze, gdy istnieje przepis prawa, który nakazuje przetwarzanie/przechowywanie danych osobowych przez określony czas - dotyczy to, np. dokumentacji medycznej, kadrowej, księgowej. Po drugie, dane są niezbędne do realizacji umowy, ustalenia, dochodzenia lub obrony roszczeń, np. przez internet kupiliśmy telefon komórkowy, i sprzedawca nie może od razu usunąć danych, bo przysługuje nam prawo do reklamacji – tłumaczy Maciej Kawecki, dyrektor Departamentu Zarządzania Danymi, Koordynator reformy ochrony danych osobowych w Ministerstwo Cyfryzacji.

 

Administrator może nam jeszcze jednak odmówić podając, że ma inny uzasadniony interes. Zdaniem Katarzyny Szymielewicz z Fundacji Panoptykon ten powód może być wykorzystywany.-  Może bowiem twierdzić, że dane mogą być przetwarzane, np. po to, żeby ulepszać działanie serwisu, przeciwdziałać awariom albo prowadzić statystyki strony, a nawet w interesie publicznym, np. żeby monitorować, czy nie wrzuca ktoś na portal społecznościowy nielegalnych treści – tłumaczy Szymielewicz. I taka sprawa może trafić do UODO.

Zgłaszanie naruszeń

Zgodnie z art. 33 RODO w przypadku naruszenia ochrony danych osobowych, administrator bez zbędnej zwłoki, w miarę możliwości, nie później niż w terminie 72 godzin zgłasza je organowi nadzorczemu. Do UODO trafiło ich już 1120.  Dla porównania w Niemczech od maja do lipca zgłoszono 111 incydentów. – Poinformowanie UODO to potencjalne postępowanie i kara, poinformowanie osób, których dane dotyczą to potencjalne postępowanie w sądzie i ryzyko odszkodowań – ostrzega Gerard Karp, partner w PwC Legal. -  Tu trzeba być roztropnym Nie sztuką jest zgłaszać każdy incydent. Sztuką jest ocena ryzyka związanego z incydentem – podkreśla Karp. Dlatego zdaniem ekspertów trzeba mieć wypracowane procedury zarządzania incydentami.

Ocena ryzyka

Źle wdrożone RODO ogranicza również możliwość działań marketingowych i sprzedażowych, a tym samym wzrost i przychodów firm. – Nie można na przykład przesadzać ze zgodami – mówi Arwid Mednis. – Do mojego klienta  mam prawo wysłać ofertę. Nie muszę go prosić o zgodę. Tyle, że on z kolei ma prawo zgłosić sprzeciw – podkreśla Mednis. I dodaje, że RODO to też liberalizacja podejścia do ochrony danych, choć nie zawsze.

Za sprawą RODO trzeba się też przygotować na wydłużenie niektórych procesów. - Wpływ na tempo rozwoju przedsiębiorstw może mieć, np wydłużony proces uruchomienia nowych usług czy sprzedaży produktów” – mówi Michał Mastalerz, partner w PwC. Dlaczego? Zgodnie z RODO już na etapie projektowania aplikacji, działałań, kampanii trzeba pomyśleć o ochronie danych. – Jeśli więc prowadzi się nową kampanię trzeba przeprowadzić tzw. oceny skutków dla ochrony danych (danych  z ang. Data Protection Impact Assessment, DPIA). W przypadku kontroli jej brak, może mieć poważne skutki.

Czytaj również: Kto nie uniknie oceny skutków dla ochrony danych >>

Dlatego zdaniem ekspertów przygoda z RODO dopiero się zaczęła. - Minął 25 maja, mamy  przygotowane niezbędne rzeczy, ale ważne aby cały proces dbałości o przetwarzanie danych osobowych był ciągły. Ludzie się zmieniają, ale model ochrony danych powinien pozwalać funkcjonować bez względu na to, kto w firmie za to odpowiada– mówi  Gerard Karp.

Pod koniec sierpnia Edyta Bielak - Jomaa, prezes UODO zapowiedziała, że okres przejściowy kończy się we wrześniu. Potem UODO zacznie kontrole. Na pierwszy cel pójdzie monitoring wizyjny.

 

Polecamy książki biznesowe