Jolanta Ojczyk: Czy kończy pan prace nad ustawą o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia zatorów płatniczych?

Marek Niedużak: Tak, zakładam, że w połowie maja projekt zostanie przyjęty przez rząd. Prawdopodobnie Rada Ministrów zajmie się nim już w najbliższy worek.

Czytaj: 5 mln złotych – taka kwota zaległych płatności sprowadzi do firmy UOKiK>>
 

Wiele było do niego uwag? Nikt już nie ma wątpliwości?

Każdy projekt, szczególnie zawierający całkiem nowe rozwiązania, budzi wątpliwości. Po to jednak są konsultacje, uzgodnienia, cały proces legislacyjny, aby wypracować dobre regulacje.

Wśród ekspertów duże kontrowersje budzą nowe kompetencje prezesa UOKiK. Czy karaniem tych, którzy zwlekają z płaceniem kontrahentom nie powinien zajmować się aparat skarbowy, który ma więcej danych i narzędzi?

Rolą UOKiK jest m.in. ochrona konkurencji, zdrowych zasad funkcjonowania rynku, a zatory to zjawisko, które rynek zaburza. Wywołują przecież swoistą reakcję łańcuchową, niejednokrotnie prowadząc nawet do upadłości przedsiębiorstw. Nasza diagnoza wskazuje na to, że problem zatorów płatniczych jest na tyle poważny, że ingerencja państwa jest uzasadniona. Szczególnie w takich sytuacjach, gdy dana firma ma płynność finansową, pieniądze na koncie, dostęp do kredytów, a mimo to nadużywa swojej pozycji i narzuca swoim słabszym kontrahentom wydłużone terminy zapłaty lub nie płaci im w umówionym terminie.
Poza tym nasza pierwotna koncepcja, by to skarbówka zwalczała zatory, jednocześnie ingerując przecież w relacje B2B, budziła pewne kontrowersje. Ostatecznie w projekcie zapisaliśmy więc, że walką za zatorami zajmie się prezes UOKiK. Dostanie na ten cel 110 etatów, a także nowego wiceprezesa. Zyska również możliwość pozyskiwania danych z Krajowej Administracji Skarbowej - zarówno na temat konkretnych firm, jak i przekrojowych. Będzie miał zatem i ludzi, i realne narzędzia do walki z nierzetelnymi firmami, typowaniem tych właściwych do kontroli.

 



 

Kogo będzie mógł sprawdzić prezes UOKiK? Czy wprowadzicie państwo tu jakieś zmiany?

Będzie mógł skontrolować i ewentualnie ukarać firmę, która w ciągu trzech kolejnych wybranych miesięcy ma zaległości na poziomie 5 mln zł. Po dwóch latach obowiązywania przepisów limit ten spadnie do 2 mln zł.

Pierwotnie miało być 500 tys. zł. Skąd zmiana kwoty i takie rozróżnienie?

Chcemy, by UOKiK najpierw zajął się największymi nieuczciwymi dłużnikami, którzy wykorzystują swoją siłę w relacjach ze słabszymi firmami. Potrzeba czasu na to, by Urząd rozwinął nowe kompetencje, mierzymy zamiary na siły. Szacunki wskazują na to, że w przypadku progu zaległości na poziomie 5 mln zł do kontroli może się kwalifikować 20-30 tys. firm, a w przypadku progu na poziomie 2 mln zł – 60 tys. podmiotów.

Prezes UOKiK będzie miał wgląd w trakcie postępowania w finanse firmy?

Tak. Dostanie wszelkie niezbędne narzędzia do prowadzenia kontroli. Ponadto proszę pamiętać, że nasze ministerstwo będzie publikować sprawozdania na temat praktyk płatniczych dużych firm – te, których przychody przekraczają 50 mln euro rocznie – będą musiały co roku informować o tym, jak im płacą kontrahenci, i jak one płacą swoim. Na tej podstawie będziemy mogli zgłaszać do UOKiK firmy, które kwalifikują się do kontroli. Każdy będzie też mógł sam sprawdzić dużą firmę. Taka lista będzie publicznie dostępna.

Jak będzie wyglądać taki raport?

Będzie miał formę zestawienia, zawierającego informacje od firm na temat ich realizowanych oraz otrzymywanych płatności w określonych przedziałach kwotowych oraz terminach. Np. kwota z faktur zapłaconych tydzień, miesiąc po terminie lub w ogóle niezapłaconych. Pozwoli to określić, kiedy dany podmiot reguluje większość swoich zobowiązań, a także kiedy sam otrzymuje zapłatę. Może się więc okazać, że jest firma, które kontrahenci płacą, ale ona zwleka z regulowaniem swoich należności. I taki podmiot to będzie właśnie kandydat do kontroli. Może się jednak również okazać, że ktoś płaci z opóźnieniem, bo sam nie otrzymuje zapłaty. Takiej firmie nic nie będzie grozić.

Zasadnicze zmiana, czyli wprowadzenie ustawowych terminów płatności, pozostaje w projekcie?

Tak. Termin zapłaty w transakcjach, w których dłużnikiem jest podmiot publiczny, skracamy do 30 dni, bez możliwości wydłużenia. Wyjątkiem tu są podmioty lecznicze. Dla nich pozostaje termin 60-dniowy, określony w dyrektywie. Z kolei w przypadku transakcji pomiędzy dużym przedsiębiorcą, a małym czy średnim, termin zapłaty określamy na maksymalnie 60 dni.
 

Grzegorz Jędrejek, Sławomira Kotas-Turoboyska, Filip Manikowski

Sprawdź  
POLECAMY


 

Eksperci, w tym Rządowego Centrum Legislacji, krytykowali też proponowane zmiany w postępowaniu cywilnym. Co się zmieni?

Najbardziej krytykowane zmiany z tego obszaru, usunęliśmy. W projekcie pozostaje natomiast uproszczenie procedury zabezpieczającej dla roszczeń o wartości nie wyższej niż 75 tys. zł. Nastąpi to przez ułatwienie wykazania interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia wobec powoda dochodzącego zapłaty wynagrodzenia z tytułu transakcji. 75 tys. zł będzie się odnosić do wartości transakcji, a nie roszczenia.

Może się jednak okazać, że firmy nadal będą wydłużać terminy zapłaty, a małe podmioty będą bały się egzekwować swoje prawa.

Może tak się zdarzyć. Aby skorzystać z praw, trzeba pójść do sądu. Na taki krok nie każdy się jednak zdecyduje, np. dlatego, że mimo czekania na pieniądze chce wciąż być dostawcą dużej sieci. Jeśli jednak zjawisko zatorów będzie się powtarzało na dużą skalę, to będzie mógł wkroczyć prezes UOKiK. Ewentualna bezczynność małej firmy nie sprawi zatem, że nowe przepisy nie zadziałają.

Z punktu widzenia wierzycieli najlepszym rozwiązaniem jest chyba jednak tzw. ulga na złe długi.

Jak już mówiłem, projekt przewiduje kilka narzędzi. Ulga na złe długi jest jednym z nich. Takim, które da realne korzyści poszkodowanemu wierzycielowi. Obecnie traci on dwa razy, raz, gdy nie dostaje zapłaty, a drugi raz, gdy musi zapłacić podatek od pieniędzy, których nie otrzymał. To się zmieni. Projekt umożliwia pomniejszenie przez wierzyciela podstawy opodatkowania (podatku PIT i CIT) o kwotę wierzytelności, jeżeli nie została ona uregulowana w ciągu 90 dni od dnia upływu terminu płatności, określonego w umowie lub na fakturze (tzw. złe długi). Co więcej nałoży na dłużnika obowiązek doliczenia do podstawy opodatkowania nieuregulowanego zobowiązania. Ulgi na złe długi nie będzie jednak można stosować pomiędzy podmiotami powiązanymi kapitałowo. Chcemy uniemożliwić korzystanie z niej przez podmiot, który de facto kontroluje obie strony transakcji.   

Pana zdaniem, które rozwiązanie będzie najbardziej skuteczne?

Rozwiązania zawarte w projekcie uzupełniają się. Zakładamy, że łącznie przyczynią się do ograniczenia zatorów. Przewidujemy zresztą, że po każdym roku funkcjonowania ustawy, będziemy sprawdzać to, jak ona działa. Zawsze jest tak, że jakiś przepis sprawdza się dobrze, a inny okazuje się łatwy do obejścia. Doświadczenie z innych obszarów wskazuje na to, że podmioty, które celowo generują zatory, wykażą się kreatywnością. Dlatego potrzebne będzie monitorowanie działania nowych przepisów i – w razie potrzeby – reagowanie.

Kiedy ustawa ma wejść w życie?

Projekt zakłada, że od 1 stycznia 2020 r. To jednak nie oznacza, że od razu tego dnia ruszą kontrole.