LEX Budownictwo - Promocja miesiąca
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Służebność przesyłu nadal dzieli sądy. SN odpowie na kluczowe pytania

Do Sądu Najwyższego trafiło pytanie, czy przedsiębiorstwo przesyłowe mogło zasiedzieć służebność gruntową o treści odpowiadającej służebności przesyłu, zanim ta instytucja została wprowadzona do kodeksu cywilnego. Zagadnienie przedstawił Sąd Okręgowy w Szczecinie. Na razie orzecznictwo w tej kwestii jest rozbieżne.

Energetyka, słup, transformator
Źródło: iStock

Sąd Okręgowy w Szczecinie przedstawił Sądowi Najwyższemu dwa pytania. Pierwsze brzmi: „Czy przed wejściem w życie art. 305(1)-305(4) k.c. było dopuszczalne nabycie w drodze zasiedzenia na rzecz przedsiębiorcy służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu?”. W drugim sąd zmierza do ustalenia, czy okres występowania na nieruchomości stanu faktycznego odpowiadającego treści służebności przesyłu przed wejściem w życie tych przepisów podlega doliczeniu do czasu posiadania wymaganego do zasiedzenia tej służebności. Sprawa o sygnaturze III CZP 38/26 wpłynęła do Izby Cywilnej 8 października 2026 r. i zostanie rozpoznana w składzie trzech sędziów.

Wyrok TK a zasiedzenie służebności przesyłu

Zagadnienie było już rozpatrywane w przeszłości. W uchwale z 7 października 2008 r. (III CZP 89/08) Sąd Najwyższy uznał, że przed ustawowym uregulowaniem służebności przesyłu dopuszczalne było nabycie w drodze zasiedzenia służebności gruntowej odpowiadającej treści służebności przesyłu na rzecz przedsiębiorstwa.

- Uchwała Sądu Najwyższego wzbudziła poważne wątpliwości, przede wszystkim z uwagi na sprzeczność z zasadą lex retro non agit, bo w istocie sprowadzała się do twierdzenia, że może biec termin zasiedzenia prawa, które jeszcze nie istnieje (!). Pomimo tych wątpliwości większość sądów powszechnych respektowała tę uchwałę. Skutkiem było uznawanie przez sądy, że w większości przypadków doszło do zasiedzenia służebności przesyłu przez firmy energetyczne - przypomina dr Mariusz Weiss, radca prawny w Kancelarii Prawnej Konieczny, Polak Radcowie Prawni sp.p.

Czytaj też w LEX: Problematyka nabycia prawa własności w przypadku rozporządzenia nakładami poniesionymi na budowę urządzeń przesyłowych >

Sytuacja zmieniła się 2 grudnia 2025 r., gdy Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok w sprawie o sygn. P 10/16.

- Dla właścicieli działek znowu pojawiła się nadzieja - z wyroku TK wynikało bowiem, że doliczanie okresu sprzed wprowadzenia służebności przesyłu jest niezgodne z Konstytucją. Pojawił się jednak inny problem, bo z jednej strony wyrok TK został wydany przez skład sędziów, który Europejski Trybunał Praw Człowieka, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz część polskich sądów uznaje za sprzeczny z prawem, a ponadto sam wyrok nie został oficjalnie opublikowany przez rząd z uwagi na ww. wadliwości. Dodatkowo pojawiła się wątpliwość, czy taki nieopublikowany wyrok może być podstawą wznowienia postępowania w sprawach, które zostały już prawomocnie zakończone uznaniem zasiedzenia służebności. Tak więc wyrok TK nie przesądził jednoznacznie problemu - zauważa Mariusz Weiss.

Sądy różnie oceniają zasiedzenie służebności

Aktualnie z jednej strony zapadają orzeczenia sądów powszechnych (a także orzeczenia samego SN), które "dostrzegły" wyrok TK pomimo braku jego oficjalnego ogłoszenia i uwzględniają go. Są jednak też orzeczenia tych samych sądów, które pomijają wyrok TK z powodu braku jego publikacji.

Zdaniem Agnieszki Ryznar, prezes Votum Odszkodowania S.A., większość orzeczeń jest korzystna dla właścicieli nieruchomości.

- Blisko 80 proc. analizowanych przez nas w ostatnich miesiącach opublikowanych orzeczeń jest korzystnych dla właścicieli nieruchomości. Przez „korzystne” rozumiemy przede wszystkim orzeczenia, w których sądy nie uwzględniają zarzutu zasiedzenia opartego na okresie sprzed 3 sierpnia 2008 r. albo ustanawiają służebność przesyłu za wynagrodzeniem - mówi Agnieszka Ryznar.

Nie ma jednak danych, które uwzględniałyby wszystkie wyroki. Zatem mimo „skrętu” w stronę właścicieli gruntów orzecznictwo sądów powszechnych nadal jest niejednolite i to zapewne leży u podstaw pytań, które dotyczą tej samej materii, co ubiegłoroczny wyrok TK.

Pełnomocnicy właścicieli gruntów podchodzą do pytań z optymizmem.

- Zasiedzenie służebności gruntowej o treści służebności przesyłu było konstrukcją wypracowaną w orzecznictwie po to, by wypełnić lukę w kodeksie. Trudno jednak bronić poglądu, że można było zasiedzieć prawo, którego zamknięty katalog praw rzeczowych w ogóle nie przewidywał. Trybunał to przesądził, a pytanie szczecińskie daje Sądowi Najwyższemu okazję, by potwierdzić tę ocenę na gruncie samego prawa cywilnego - mówi Agnieszka Madej, radca prawny, wspólnik w Kancelarii Łebek, Madej i Wspólnicy.

Jak zauważa, w oczekiwaniu na uchwałę Sąd Najwyższy rozpoznaje skargi kasacyjne w sprawach przesyłowych i nie czeka z zajęciem stanowiska. Przykładowo w postanowieniu z 11 czerwca 2026 r. (sygn. akt II CSKP 85/23) wprost odwołał się do wyroku w sprawie P 10/16 i stwierdził, że przed wejściem w życie art. 305(1)-305(4) k.c. zasiedzenie służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu nie było możliwe.

Inaczej widzi kwestię pytań Piotr Zamroch, radca prawny z Kancelarii Sienkiewicz i Zamroch Radcowie Prawni, który staje po drugiej stronie sporów.

- Zadając pytania Sądowi Najwyższemu, sąd pytający powinien wskazać, dlaczego zadaje pytanie prawne, przedstawić argumenty przemawiające za możliwymi rozstrzygnięciami, przedstawić własne stanowisko i uzasadnić, dlaczego sam nie był w stanie rozstrzygnąć danego problemu prawnego. Sąd Okręgowy w Szczecinie, zadając pytanie w sprawie III CZP 38/26 te wymagania spełnił, wskazał przy tym, że przechyla się do poglądu o dopuszczalności zasiedzenia służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych przed 3 sierpnia 2008 r. Jednocześnie sąd pytający podkreślił, że dostrzega istotne racje także po stronie właścicieli nieruchomości, które przemawiają za tym, żeby to Sąd Najwyższy, jako naczelny organ władzy sądowej, w formie uchwały wypowiedział się w taki sposób, który ujednolici orzecznictwo sądów powszechnych - mówi Piotr Zamroch.

W jego ocenie zadanie tego pytania nie może być zaskoczeniem, albowiem - patrząc z perspektywy dziesięciu miesięcy, od kiedy został wydany wyrok przez Trybunał Konstytucyjny - widać już określone trendy w orzecznictwie.

- Sądy powszechne mają wątpliwości, które materializują się w tym, że nawet w jednym sądzie sędziowie różnie rozstrzygają te sprawy. Nierzadko jest tak, że w danym sądzie rejonowym lub okręgowym wszyscy sędziowie trzymają jedną linię, albo korzystną dla operatorów sieci, albo dla właścicieli nieruchomości. To zróżnicowanie orzecznictwa przekłada się na trudności w rzetelnej ocenie możliwego rozstrzygnięcia sprawy albo powoduje, że rozstrzygnięcie jest z góry wiadome, bo sędziowie - przyjmując apriorycznie określony pogląd - są zamknięci na argumenty przeciwne - tłumaczy Piotr Zamroch.

Zobacz procedurę w LEX: Postępowanie z wniosku o stwierdzenie zasiedzenia służebności przesyłu >

Spór o służebność przesyłu: mocne racje obu stron

W tych sprawach obie strony sporu przedstawiają mocne argumenty prawne. Właściciele nieruchomości powołują się na bezwzględną ochronę prawa własności. Po drugie wskazują, że ich zdaniem służebność gruntowa na potrzeby urządzeń przesyłowych narusza zasadę numerus clausus, czyli zamkniętego katalogu praw rzeczowych, jak również, że mamy tutaj do czynienia z działaniem prawa wstecz. Operatorzy sieci podnoszą, że nie można mówić o naruszeniu zasady numerus clausus, bo mówimy o służebności gruntowej, zatem służebności przewidzianej niezmiennie w kodeksie cywilnym. Powołują się też na stabilność systemu prawa, podkreślając, że przez wiele lat taki, a nie inny kierunek się ukształtował, i jest to też wartość, która powinna podlegać pewnej ochronie w kontekście przewidywalności rozstrzygnięć. I trzeci argument to zasada ochrony praw nabytych: od roku 2005, kiedy Sąd Najwyższy zaakceptował zasiedzenie służebności gruntowej na potrzeby urządzeń przesyłowych, wydano tysiące orzeczeń sądów powszechnych i kilkaset orzeczeń Sądu Najwyższego, w tym wiele uchwał i - w tych realiach prawnych - skutecznie upłynęły terminy zasiedzenia tysięcy służebności.

- Nie bazowałbym na emocjach czy polaryzującym założeniu, że mamy do czynienia ze złymi operatorami i z dobrymi właścicielami nieruchomości, bo tak nie jest. Oczywiście są przypadki naruszenia prawa własności i ludzi walczących z operatorami przez lata, jednak zdecydowana większość właścicieli po prostu chce wykorzystać sytuację, często nawet nie z własnej inicjatywy, lecz za namową licznych pośredników - uważa Piotr Zamroch.

Czytaj też w LEX: Wejście na nieruchomość w celu budowy urządzeń przesyłowych a chwila rozpoczęcia posiadania służebności >

Sprawy są tak skomplikowane i sięgają odległej przeszłości, że proste rozróżnianie na stronę słabszą i mocniejszą nie jest tu takie oczywiste.

- Przedsiębiorstwa energetyczne, pomimo że są potężnymi koncernami, też mają trudności i to przez siebie niezawinione. Mianowicie, mamy do czynienia z regulacją prawną urządzeń, które były wybudowane nawet przed 70 laty. Obecnie operatorzy w wielu wypadkach posiadają jednoznaczne świadectwa, że doszło do ograniczenia własności mocą decyzji wywłaszczeniowej, ale nie są w stanie skutecznie chronić swojego interesu, gdyż nie zachowała się większość dokumentów i to wbrew zasadom archiwizacji. Dodatkowym problemem są niedoskonałości decyzji wywłaszczeniowych, które są wynikiem sposobu działania administracji państwowej w okresie PRL-u, sądy zaś wymagają przedstawiania decyzji, które spełniają dzisiejsze standardy prawne - tłumaczy Piotr Zamroch.

Uchwała składu trzech sędziów formalnie wiąże tylko w sprawie, w której zapadła. W praktyce sądy powszechne rzadko jednak odstępują od stanowiska Sądu Najwyższego. Odpowiedź zgodna z wyrokiem TK i z postanowieniem w sprawie II CSKP 85/23 oznaczałaby, że zarzut zasiedzenia oparty na okresie sprzed 3 sierpnia 2008 r. straci znaczenie w postępowaniach o ustanowienie służebności przesyłu i o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z nieruchomości. Gdyby natomiast Sąd Najwyższy zajął stanowisko odmienne, rozbieżność między nim a Trybunałem pogłębiłaby niepewność, z którą strony mierzą się dziś.

Przyszłość sądownictwa konstytucyjnego w Polsce - czytaj w LEX >

Skutki braku publikacji wyroku TK

Problemy związane są też z brakiem publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego P 10/16 w Dzienniku Ustaw.

- W orzecznictwie sądów pojawia się stanowisko, zgodnie z którym brak publikacji wyroku TK nie oznacza, że sąd powinien pominąć jego treść i wynikający z niego standard konstytucyjny. Sądy wskazują, że zaniechanie publikacji orzeczenia nie powinno wywoływać negatywnych skutków dla obywateli, a sąd - niezależnie od kwestii publikacji - jest zobowiązany stosować Konstytucję i chronić wynikające z niej prawa - mówi Agnieszka Ryznar.

Sądy nie są jednak w tej sprawie jednomyślne.

I tak, w dniu 15 września 2026 r. do Sądu Najwyższego wpłynęło pytanie Sądu Okręgowego w Krakowie: „Czy wyrok Trybunału Konstytucyjnego o charakterze zakresowym, stwierdzający niezgodność z Konstytucją RP określonego rozumienia przepisu ustawy, stanowi podstawę do wznowienia postępowania na podstawie art. 401(1) kodeksu postępowania cywilnego w sprawie, w której sąd zastosował właśnie to rozumienie, oraz czy taki wyrok wchodzi w życie w rozumieniu art. 190 ust. 3 Konstytucji RP i art. 407 par. 2 k.p.c. już z chwilą publicznego ogłoszenia na sali rozpraw Trybunału Konstytucyjnego, czy dopiero z chwilą jego publikacji w Dzienniku Ustaw RP?” (sygn. akt III CZP 36/26).

Pytanie Sądu Okręgowego w Krakowie zdaje się uznawać ważność wyroku TK, gdyż głównym problemem zarysowanym w pytaniu jest wyłącznie brak jego oficjalnej publikacji. Z kolei Sąd Okręgowy w Szczecinie zdaje się w ogóle nie dostrzegać wyroku TK, gdyż jego pytania w istocie dotyczą problemu rozstrzygniętego już przez TK - komentuje Mariusz Weiss.

Istnieje niebezpieczeństwo, że ta różnica przeniesie się na rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego.

- Można się spodziewać, że jeśli na owe pytania odpowiadać będzie skład złożony z "neosędziów", to odpowie twierdząco na pytanie Sądu Okręgowego w Krakowie, tj. uzna, że nawet nieopublikowany wyrok TK może stanowić podstawę wznowienia postępowania; natomiast w odniesieniu do pytania Sądu Okręgowego w Szczecinie taki skład albo odmówi odpowiedzi uznając, że problem ten został rozstrzygnięty przez TK, albo odpowie w sposób w zasadzie tożsamy z rozstrzygnięciem TK. Jeśli na wskazane pytania odpowiadać będą składy złożone ze "starych" sędziów, rozstrzygnięcia mogą pójść w odmiennym kierunku, choć w tym przypadku taka prognoza jest obarczona znacznie większym stopniem niepewności. A przecież może być i tak, że jedno z zagadnień rozstrzygać będzie "stary" skład, a drugie "nowy" - mówi mec. Weiss.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

 

Polecamy książki biznesowe