LEX EXPERT AI  Jedyny czat AI bazujący na zasobach LEX
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Sprzeczne uchwały SN wymagają uporządkowania

Niedawna uchwała Sądu Najwyższego stwierdzająca, że osobie bliskiej poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego rozstroju zdrowia, nie przysługuje zadośćuczynienie budzi wątpliwości, bo jest sprzeczna z wcześniejszym orzecznictwem SN, ale też pokazuje strukturalny problem wynikający z utworzenia Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych - pisze radca prawny Mirosław Wróblewski.

Sąd Najwyższy 22 października w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w składzie 7 sędziów – na skutek pytania prawnego wynikłego z rozpoznawania skargi nadzwyczajnej Prokuratora Generalnego – podjął uchwałę, że osobie bliskiej poszkodowanego, który na skutek czynu niedozwolonego doznał ciężkiego i trwałego rozstroju zdrowia, nie przysługuje zadośćuczynienie pieniężne na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego. Z ostrożnością wynikającą z konieczności zapoznania się z uzasadnieniem uchwały można jednak pokusić się już obecnie o wstępne oceny.

Czytaj: SN: Dwie izby sprzecznie oceniają prawo do zadośćuczynienia>>
 

Było inne orzecznictwo

Uchwała SN budzi wątpliwości z dwóch ważnych względów. Pierwszy z nich to kierunek podjętego rozstrzygnięcia. Dotychczas Sąd Najwyższy przychylał się do uznawania osób bliskich (zasadniczo – członków rodziny) poszkodowanego, np. wypadkiem drogowym, za legitymowane do uzyskania zadośćuczynienia. Najnowsza uchwała w istocie odbiera taką możliwość najbliższym osoby, która stała się np. niepełnosprawna na skutek czynu niedozwolonego. Bardzo często w takich okolicznościach najbliższa rodzina pozbawiona jest źródeł dochodu, których po takim zdarzeniu poszkodowany, na wskutek ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, nie już w stanie zapewnić. Brak odpowiedniego zadośćuczynienia ze strony w szczególności zakładu ubezpieczeń doprowadzić może całe rodziny na skraj ubóstwa.

 

Celem skargi nadzwyczajnej, wprowadzonej do polskiego systemu prawnego ustawą z 8 grudnia 2017 r., miało być przywrócenie elementarnej sprawiedliwości, zgodnej z Konstytucją i normami społecznymi, której brakło niektórym prawomocnym orzeczeniom sądowym. Jak podkreślił prof. Aleksander Stępkowski, sędzia Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, skarga nadzwyczajna jest nowym środkiem kontroli konstytucyjności – tym razem już nie kontroli konstytucyjności prawa, której zasadniczo dokonuje Trybunał Konstytucyjny, lecz środkiem kontroli zgodności z normami konstytucyjności zawartości samego orzeczenia sądowego.

Jednostronność perspektywy orzeczniczej

Tyle szczytne idee. W odniesieniu do omawianej uchwały Sądu Najwyższego można jednak zapytać, w jakim stopniu uwzględnia ona takie przepisy konstytucyjne jak: art. 18 (nakaz szczególnej ochrony i opieki nad rodziną, stanowiący zasadę ustrojową RP), art. 47 (prawo do ochrony życia rodzinnego), art. 71 (prawo rodziny do pomocy ze strony państwa, szczególnie dla rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej), czy też art. 76 (obowiązek władz publicznych ochrony praw konsumentów). W tym kontekście razić może przywołanie przez SN jedynie art. 2 (zasada demokratycznego państwa prawa) oraz art. 30 Konstytucji (godność człowieka). Trudno uniknąć też wrażenia o wręcz libertariańskim, antykomunitarystyczym, podejściu SN do rozpatrywanej sprawy. Ta jednostronność perspektywy orzeczniczej powiększonego składu nowej izby SN podważać zaś może realizację zakładanych przez ustawodawcę celów skargi nadzwyczajnej, a w praktyce podważyć budowane dopiero zaufanie społeczne do tej instytucji prawnej.


 Radykalne odejście od orzecznictwa

Druga kwestia jest równie poważna, a może i nawet istotniejsza. Kierunek przyjętego rozstrzygnięcia, odchodzący bowiem radykalnie od dotychczasowego orzecznictwa SN, spowodował, że ujawnił się strukturalny problem prawny wiążący się z utworzeniem w Sądzie Najwyższym nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której uchwała 7 sędziów (czyli więcej niż tylko wyrok) poszła w odmiennym kierunku niż orzecznictwo Izby Cywilnej tego Sądu. Nie byłaby to kwestia wymagająca szczególnej atencji jeśli dotyczyłaby rozbieżności orzecznictwa między Izbami: Cywilną, Karną bądź Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. Takie rozbieżności zdarzały się i pewnie niejeden raz się jeszcze przydarzą. Zaniepokojenie budzi jednak obecnie to, że odmienne orzeczenie wydane zostało przez izbę SN, która jako jedyna upoważniona jest do rozpoznawania tego szczególnego środka – jakim jest skarga nadzwyczajna. Zaniepokojenie to uzasadnione jest strukturalnym problemem, który ustawodawca zaimplementował w Sądzie Najwyższym – jeśli bowiem od strony formalnej nie jest możliwa kontrola decyzji orzeczniczych innych izb SN, to Izba Kontroli Nadzwyczajnej może w praktyce taką kontrolę sprawować – właśnie przez przyjęcie, jak w omawianej sprawie, nowej wykładni, która podważa dotychczasową linię orzeczniczą SN przez niejako inne drzwi.
    

Potrzebna uchwała porządkująca

Czy jest zatem w tej sytuacji jakieś lekarstwo, które pomoże uleczyć powstałą sytuację, zapewnić stabilność wykładni i zapobiec dalszej erozji spójnego systemu prawa? Wydaje się, że tak. Zgodnie z art. 83 ustawy o SN, jeżeli w orzecznictwie Sądu Najwyższego ujawnią się rozbieżności w wykładni przepisów prawa będących podstawą orzekania, Pierwszy Prezes SN lub Prezes Sądu Najwyższego może, w celu zapewnienia jednolitości orzecznictwa, przedstawić wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego Sądowi Najwyższemu w składzie 7 sędziów lub innym odpowiednim składzie. Z takim wnioskiem mogą wystąpić też inne podmioty, np. RPO. W przypadku rozbieżnościami we wskazanym przypadku „odpowiednim składem” SN będzie pełny skład Sądu Najwyższego. Trzeba więc zauważyć, że do przywrócenia sprawiedliwości w takiej sytuacji potrzebny będzie dodatkowy – po rozpoznaniu skargi nadzwyczajnej – mechanizm prawny. Zestaw środków do uruchomienia staje się coraz bardziej skomplikowany, i coraz bardziej odległy od obywateli.
    
Istnieje zatem potencjalna możliwość i szansa, że Sąd Najwyższy poradzi sobie z nowym - zafundowanym mu przez ustawodawcę strukturalnym problemem. Szkoda tylko, że znowu aktualne staje się powiedzenie z poprzedniej epoki, że socjalizm (dziś – stanowione ustawy) rozwiązuje z powodzeniem problemy, które sam stworzył.
    
Autor: Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

 

Polecamy książki prawnicze