Sprawa miała charakter precedensowy. Przedsiębiorca Tomasz P. zażądał 500 tys. zł zadośćuczynienia za omyłkę urzędnika sądowego Sądu Rejonowego w Częstochowie. Urzędnik ten poinformował Krajowy Rejestr Karny o skazującym wyroku na Tomasza P., a następnie w Krajowym Rejestrze Sądowym wykreślono powoda z funkcji prezesa spółki.

Okazało się jednak, że urzędnik wpisał wyrok nieprawomocny, który zapadł w pierwszej instancji. Tymczasem sąd II instancji w lutym 2015 r. uniewinnił Tomasza P. od zarzucanego mu czynu działania na szkodę spółki. Sąd orzekł, że sprawa należy do kategorii cywilnych i czyn nie zawierał znamion ustawowych.

Czytaj: SN: Małżonka zdradziła, ale zadośćuczynienie się nie należy>>
 

Według kodeksu spółek nie może być członkiem zarządu, rady nadzorczej, komisji rewizyjnej, likwidatorem albo prokurentem osoba, która została skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwa określone w przepisach rozdziałów XXXIII–XXXVII Kodeksu karnego (art. 18 ksh).

Zobacz w LEX: Sądowe pozbawienie prawa pełnienia funkcji w organach spółki >

Urzędnik zauważa błąd

Po kilku dniach pracownicy sądu zauważyli omyłkę, ale nie sprawdzili, czy informacja z Krajowego Rejestru Karnego przeszła dalej. Dopiero później w kwietniu 2016 r., przy rejestracji pojazdu Tomasz P. dowiaduje się, że w Krajowym Rejestrze Sądowym nie widnieje już jako prezes. Udał się do sekretariatu KRS i wyjaśnił sprawę. Następnie przez pełnomocników złożył wniosek o zmianę wpisu, a także wykreślenie błędnych danych. Prezes Sądu Rejonowego w Częstochowie przeprosił listownie powoda za omyłkę.

 


Powództwo o zadośćuczynienie

Powód nie zadowolił się przeprosinami i wniósł pozew o zadośćuczynienie za naruszenie jego dóbr osobistych przeciwko prezesowi Sądu Rejonowego w Częstochowie i Skarbowi Państwa, wysokości 500 tys. zł.

Podstawą był art. 24 kcart. 448 kc, który mówi, że w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny(...).

Godność i dobre imię warte 10 tys. zł

Sąd I instancji stwierdził, że doszło do naruszenia godności i dobrego imienia powoda. Wobec tego zasądził na jego rzecz 10 tys. zł. Dlatego, że nie dostrzegł winy umyślnej pracownika sądu. Sąd dodał, że zadośćuczynienie musi być realne, odczuwalne i uwzględniać stopień zamożności powoda. Wzięto w tej sprawie pod uwagę, że Tomasz P. otrzymał w tym czasie 1,5 mln dywidendy.

Powód złożył apelację. Sąd Apelacyjny utrzymał orzeczenie zapadłe w I instancji. Potwierdził, że słusznie przyjęto wysokość zadośćuczynienia na poziomie dwóch średnich krajowych pensji.

Czytaj: Błąd urzędnika może go sporo kosztować>>
 

Pełnomocnik powoda złożył skargę kasacyjną, w której zarzucił błędy zawarte w wyroku i zażądał 90 tys. dodatkowo oraz karne odsetki. - Jest to niebywała omyłka i niedbalstwo pracownika, a konsekwencje są daleko idące dla powoda - tłumaczył adwokat Radosław Płonka. - Przepisy ustawy o KRS nie pozwalają na usunięcie dokumentów o nieprawomocny skazaniu i każdy kontrahent spółki może do nich zajrzeć. Te fakty mogą wpłynąć na relacje biznesowe powoda, brak zaufania, ostracyzm - dodał pełnomocnik.

Odpowiedzialność Skarbu Państwa

Co więcej adwokat zwrócił uwagę, że urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności za swoje błędy, a przedsiębiorcy są karani. Skarb Państwa nie powinien być preferencyjnie traktowany, zadośćuczynienie powinno być odczuwalne. Same opłaty sądowe i koszty pomocy prawnej wyniosły ok. 50 tys. zł, a więc powód wygrał sprawę, ale stracił pieniądze, które zresztą wpłynęły do Skarbu Państwa w postaci opłat. Stwarza to poczucie bezkarności SP.

W imieniu Prokuratorii Generalnej RP Aleksandra Górowska wnosiła o oddalenie kasacji, gdyż pomyłka pracownika sądu nie była umyślna, ani też popełniona ze złej woli. Radca Górowska zwróciła uwagę na krótki okres naruszenia dobra osobistego; od 17 lutego do 6 kwietnia 2016 r., co nie spowodowało istotnej szkody. Jak podkreślała, osoba przeglądająca akta w KRS dojdzie do wniosku, że powód był uniewinniony.

SN zasądza 100 tys. zł

Sąd Najwyższy zmienił wyrok Sądu II instancji w ten sposób, że zasądził dodatkowo 90 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz powoda oraz 12 tys. zł tytułem zwrotu kosztów procesu i 8,5 tys. zł opłaty za postępowanie kasacyjne, plus odsetki.

Jak wyjaśniał sędzia sprawozdawca Władysław Pawlak, powód otrzymał do tej pory 10 tys. zł zadośćuczynienia, a koszty jego obrony i opłaty sądowe wynosiły niemal 60 tys. zł, zatem podwyższenie zasądzonej kwoty do 90 tys. zł nie jest wygórowane.

- Sprawcą naruszenia jest Skarb Państwa, nie można winić powoda, że wystąpił początkowo o 500 tys. zł. , co przyczyniło się do wyższej opłaty wpisowej - powiedział sędzia Pawlak. - Sprawa jest nietypowa, trudno oszacować rozmiar szkody i zakres naruszenia dóbr.

Sędzia zwrócił uwagę na represyjną i prewencyjną rolę zadośćuczynienia. Niewątpliwie po stronie pozwanej dostrzegamy nieprofesjonalne zachowanie, niedbalstwo i brak urzędniczej wyobraźni. Gdyby bowiem pracownik, który zauważył błąd od razu powiadomił przełożonego, do błędnego wykreślenia z KRS by nie doszło.

- Zakres krzywdy ma związek z wykonywaniem władzy publicznej i tu nastąpiło zderzenie obywatela z machiną urzędniczą. Jeszcze w lutym 2016 r. była możliwość odkręcenia sprawy - powiedział sędzia.

Szkoda powoda polegała na tym, że stracił funkcję prezesa zarządu. Każdy, kto będzie przeglądał akta KRS dotrze do wyroku skazującego.

Sygnatura akt V CSK 77/18, wyrok z 27 marca 2019 r.