Przywracanie praworządności czy kompromis - co po wyborze Karola Nawrockiego?
Od wielu miesięcy planowane były przez rząd kroki związane m.in. z rozwiązaniem patu wokół KRS, TK, Sądu Najwyższego czy statusu sędziów powołanych od 2018 r. Wybór Karola Nawrockiego na prezydenta może je — w ocenie prawników — pokrzyżować, tym bardziej że elekt już zapowiedział własną ustawę sądową. Ci, którzy przygotowywali zmiany, są zgodni, że prace nad nimi powinny zostać zakończone, a ustawy powinny trafić na biurko nowego prezydenta. Zaczynają też pojawiać się głosy, że być może warto postawić na kompromis.

Czy po objęciu urzędu przez nowego prezydenta proces przywracania praworządności będzie kontynuowany? Czy rozwiązany zostanie problem tzw. neo-sędziów, czy KRS wróci do swojej konstytucyjnej konstrukcji, czy kierowany przez Bogdana Święczkowskiego trybunał znowu będzie sądem konstytucyjnym? Uczestnicy konferencji na ten temat mieli wyraźny problem z odpowiedzią na te pytania. Ale pojawiło się też jeszcze jedno: może trzeba szukać jakiegoś kompromisowego rozwiązania? - do 2 czerwca na pytania postawione przed uczestnikami zorganizowanej 16 czerwca br. przez Zakład Komparatystyki Postępowania administracyjnego w Instytucie Badań Prawnoporównawczych i Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Łódzkiego, Komitet Nauk Prawnych PAN oraz redakcję miesięcznika „Państwo i Prawo” i Wolters Kluwer Polska konferencji „Spór o przywracanie praworządności”, słyszało się zwykle jedną odpowiedź: musimy czekać do wyboru nowego prezydenta i jemu przedłożyć do podpisu te wszystkie przygotowywane ustawy. Teraz po wygranej Karola Nawrockiego dominuje wręcz pogląd, że z prezydenckim podpisem może być... problem. – Trudno dziś o jednoznaczną odpowiedź na te pytania, bo takiej odpowiedzi nie ma – ocenił prof. Zbigniew Kmieciak, główny organizator konferencji, kierownik Zakładu Komparatystyki.
Czytaj także: Przywracanie praworządności bez ustaw, ale z udziałem sądów>>
Czytaj artykuł w LEX: Kmieciak Zbigniew, Przywracanie praworządności a reguła uznania - jak uzdrowić TK?>
Projekt dokończyć, niech prezydent się zadeklaruje
Prawnicy pracujący przy projektach ustaw, mających przywracać praworządność i ład konstytucyjny w wymiarze sprawiedliwości, konsekwentnie deklarują zamiar dokończenia przygotowywanych przez siebie projektów. – Trzeba te projekty dokończyć, uchwalić w Sejmie i Senacie, a następnie przedłożyć nowemu prezydentowi do podpisu – mówi prof. Krystian Markiewicz, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Ustroju Sądownictwa i Prokuratury, która przedłożyła już ministrowi sprawiedliwości projekt, mający uregulować status sędziów powołanych po 2018 roku na wniosek ukształtowanej niezgodnie z Konstytucją Krajowej Rady Sądownictwa. To samo deklaruje prof. Marek Safjan, przewodniczący Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, która niedawno przekazała do konsultacji projekt tzw. ustawy naprawczej, który przewiduje około 200 zmian w procedurze cywilnej, w tym cofnięcie wielu rozwiązań wprowadzonych w latach 2015 – 2023. Ale też ma wątpliwości, czy nowy prezydent zechce przyłączyć się do „naprawiania” czegoś po rządach Prawa i Sprawiedliwości. – Ale musimy to sprawdzić – stwierdza.
Czytaj: Od weryfikacji sędziów, po składkę zdrowotną - co może zablokować nowy prezydent>>
Czytaj artykuł w LEX: Kmieciak Zbigniew, Koncepcja władzy prerogatywnej prezydenta a przywracanie praworządności>
Abuzywny konstytucjonalizm obok Konstytucji
Prof. Safjan patrzy na problem z perspektywy poprawiania prawa cywilnego, ale także – jako były prezes Trybunału Konstytucyjnego i sędzia Trybunału Sprawiedliwości UE - z punktu widzenia całego systemu prawnego. A tu, jak przypomina, w minionych latach nastąpiła głęboka patologizacja wielu instytucji ważnych dla ustroju naszego państwa.
- Mieliśmy do czynienia z jawnym łamaniem wielu norm konstytucyjnych, a instytucje dotknięte tą patologizacją przenosiły ją dalej i w efekcie blokowały stosowanie norm konstytucyjnych - ocenia. A prof. Leszek Garlicki, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku i były sędzia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dodał podczas konferencji, że w Polsce w latach 2015-2023 doszło do zjawiska abuzywnego konstytucjonalizmu, czyli wprowadzenia alternatywnego porządku sprawowania władzy obok konstytucji. – Nie zamiast, tylko obok konstytucji – podkreślał. Jak objaśniał, to jest taka sytuacja, gdy pozoruje się wykorzystywanie ram konstytucyjnych dla osiągnięcia określonych celów politycznych, ale niezgodnie z Konstytucją.
Sprawdź książkę: Trudny powrót do rządów prawa>>
Czytaj także w LEX: Kmieciak Zbigniew, Regres czy przejściowy kryzys państwa prawnego?>
Jeśli nie ustawy, to co?
Prawnicy stojący na gruncie konstytucyjnego porządku od lat byli zgodni, że wprowadzane zwykłymi ustawami faktyczne zmiany w ustroju państwa, takimi samymi ustawami powinny być cofnięte, gdy tylko to będzie możliwe. I tu była nadzieja na inny wynik wyborów prezydenckich, ale się nie ziściła. A teraz na pytanie „co dalej”, słyszy się z reguły dwie odpowiedzi. Częściej jeszcze, że trzeba poczekać na objęcie władzy przez nowego prezydenta i dać mu szansę, czyli jak powyżej dwaj przewodniczący komisji kodyfikacyjnych. Takie stanowisko zaprezentowała też prof. Monika Płatek z Uniwersytetu Warszawskiego. – Uchwalać te wszystkie ustawy i zmuszać prezydenta do decyzji – podkreślała.
Ale przebija się już też ocena, że nie ma co się łudzić i liczyć, że prezydent Nawrocki będzie podpisywał takie ustawy. A gdyby nawet któreś podpisał, to jeszcze ich przeciwnicy będą mieli w odwodzie obecny Trybunał Konstytucyjny, do którego wniosek w każdej chwili może złożyć grupa posłów, a uczestnicy konferencji nie mieli wątpliwości, jakie tam mogą zapadać orzeczenia w sprawie ustaw przywracających praworządność. „Okrakiem” na tej barykadzie stoi znana z oporu przeciwko podporządkowywaniu sądów politykom sędzia Anna Korwin-Piotrowska, wiceprezes Sądu Okręgowego w Opolu. - Trzeba przygotować ustawę o statusie sędziów i uchwalić, bo status sędziów musi być uregulowany – mówi. Ale jednocześnie przyznaje, że szanse na podpis pod nią nowego prezydenta są znikome.
Czytaj artykuł w LEX: Kaleta Krzysztof J., Przyszłość sądownictwa konstytucyjnego w Polsce>
W sądach "nasi" i "ich"
Jeśli projektowane ustawy zostaną uchwalone, ale zakończą swój żywot na biurku prezydenta lub w Trybunale Konstytucyjnym, to sejmowa i senacka większość będzie mogła pokazać, że zrobiła, co się dało, ale w sensie prawnym nic się nie zmieni. W sądach będą „starzy” i „nowi” sędziowie, jedni będą razem orzekać inni nie, wyroki z udziałem tych „nowych” będą podważane itd. – Atmosfera w sądach jest fatalna, jest wyraźny podział na te dwie grupy – starych i nowych sędziów – i praktycznie nie ma dialogu między nimi – mówi sędzia Korwin-Piotrowska.
W tym kontekście, obok pryncypialnego stanowiska, że status tzw. neo-sędziów musi zostać uregulowany zgodnie z Konstytucją, na razie trochę nieśmiało pojawiają się wypowiedzi, że może trzeba szukać jakiegoś kompromisowego rozwiązania. – Nie da się w sądach pracować, gdy są sędziowie „nasi” i ”ich”. Rozmawiać w sądach trzeba, ale nie ma pomysłu, jak ten kryzys rozwiązać, jeśli nie będzie szans na ustawę - ocenia Anna Korwin-Piotrowska. I zastanawia się, czy jest możliwy jakiś „okrągły stół” w tej sprawie. Z rezerwą do tej idei odnosi się prof. Monika Płatek. – Byłam naiwna, gdy sądziłam, że żaden poważny prawnik nie zgłosi się do niezgodnego z Konstytucją konkursu na urząd sędziego lub do sędziowskiego awansu. Ale też wielu prawników i sędziów nie skorzystało z tej możliwości. Więc niełatwo byłoby mi przełamać to nastawienie i szukać kompromisowego rozwiązania w sprawie tych sędziów – stwierdziła.
Czytaj także artykuł w LEX: Balicki Ryszard, Trzciński Janusz, Władza sądownicza jako władza odrębna i niezależna od innych władz>
Prawidłowe powołanie ma znaczenie
Ciekawy element do tej dyskusji włączył prof. Włodzimierz Wróbel, sędzia Sądu Najwyższego, ilustrując problem historią z filmu Jana Komasy i Mateusza Pacewicza „Boże Ciało”, w którym zwolniony z poprawczaka bohater, grany przez Bartosza Bielenię, na skutek zbiegu wypadków, zaczął udawać w pewnej wsi księdza. I dobrze mu to szło – spowiadał, udzielał sakramentów, wygłaszał poruszające parafian kazania. Jak przypomina prof. Wróbel, wielu z nich w efekcie pogłębiło swą wiarę. Tylko ksiądz był nielegalny, nie był zgodnie z regułami Kościoła wyświęcony i ta jego akcja musiała być przerwana, ku niezadowoleniu wielu mieszkańców wsi. – Czy ta historia nie powinna skłaniać do refleksji, że być może także nieprawidłowo „wyświęceni” sędziowie też mogą prawidłowo spełniać swoją misję? – zastanawia się. Ale zastrzega, że Kościół nie uznał prawdziwego talentu, ale bez legalnego ustanowienia na urzędzie.
Przed tym kierunkiem myślenia przestrzega prof. Marta Romańska, też sędzia Sądu Najwyższego. – Jeśli już ustanowiliśmy jakieś zasady, to należy ich przestrzegać, a wszelkie odstępstwa, nawet w dobrej wierze, mogą przynieść fatalne skutki – mówi. I przypomina powołanie w 2015 roku dwóch nadprogramowych sędziów TK, co dało kolejnej ekipie politycznej pretekst do nadużyć konstytucyjnych na wielką skalę. Podobnie oceniła przejście do porządku nad zatwierdzeniem wyniku wyborów z 2023 roku przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, co stało się dla opcji godzącej się z naruszaniem Konstytucji argumentem za uznaniem tej izby za legalną. – Albo konsekwentnie uznajemy tę izbę za niezgodną z Konstytucją, albo relatywizujemy obowiązujące zasady – podsumowała prof. Romańska.
Czytaj także w LEX: Wiącek Marcin, Kryzys sądownictwa w Polsce z perspektywy zasady podziału władzy>
Może prezydent coś zaproponuje?
Poszukiwanie ewentualnego kompromisu w sprawie sędziów powołanych od 2018 r. i pat-u wokół KRS, SN i TK, to na razie nieśmiało podnoszone hasło. Ale może stać się tematem do dyskusji, jeśli Karol Nawrocki wróci do zapowiedzi z kampanii wyborczej, że zamierza coś w tej dziedzinie zaproponować. To nie był temat często przez tego kandydata podejmowany, ale powiedział podczas jednej z debat, że w ciągu trzech miesięcy jako prezydent Polski zaproponuje razem ze swoimi ekspertami rozwiązanie tej sytuacji i rozwiązanie problemów polskiego wymiaru sprawiedliwości. - Co najważniejsze, nie patrząc na emocje polityczne sprzed poprzednich lat, tylko patrząc do przodu, jak dać obywatelom poczucie sprawiedliwego procesu - zadeklarował. Temat nie był potem rozwijany, więc pozostaje tylko oczekiwanie na tę propozycję.
Jednocześnie prezydent elekt, jeszcze w trakcie kampanii, zapowiedział że jeśli nie uda się dojść do kompromisu partyjnego i politycznego, w lutym 2026 r. zorganizuje ogólnonarodowe referendum na temat polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Czytaj także artykuł w LEX: Piotrowski Ryszard, Waltoś Stanisław, Wymiary równości a wymiar sprawiedliwości>
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.











