BEZPŁATNY WEBINAR Jak komunikować ESG, żeby nie narazić się na zarzut greenwashingu? 10 września, g. 14.00
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Spółki ograniczają negatywne skutki podziemnej eksploatacji

Eksploatacja na podsadzkę, która minimalizuje szkody górnicze na powierzchni; wypłaty odszkodowań; dofinansowanie nowych inwestycji, by były odporne na wstrząsy tak Katowicki Holding Węglowy ogranicza negatywne skutki podziemnej eksploatacji. Tylko w ubiegłym roku szkody górnicze kosztowały spółkę 28 mln zł.

wegiel halda wagony
Źródło: iStock

„Poważnych uszkodzeń generalnie nie ma, ale to są zaszłości lat, ponieważ to nie następuje natychmiast - w trakcie wydobycia czy bezpośrednio po. Grunt pracuje jeszcze przez ładnych kilka lat” – powiedział rzecznik KHW Wojciech Jaros.

„Za ubiegły rok łącznie koszt szkód górniczych to było gdzieś 28 mln zł, w tym 6,3 mln zł na tzw. profilaktykę, czyli na przygotowanie przy nowych budowach, na przygotowanie konstrukcji w ten sposób, żeby były gotowe na to, że może nastąpić wstrząs, że mogą nastąpić uszkodzenia” – dodał.

Jedną z metod eksploatacji, która ogranicza szkody górnicze na powierzchni, jest tzw. podsadzka. „To jest wypełnienie przestrzeni poeksploatacyjnej skałą płonną, którą wydobędziemy razem z węglem bądź innym materiałem, który jest nietoksyczny i zostanie ulokowany tak, że zapewni wypełnienie - czyli podsadzenie - pustki powstałej na skutek eksploatacji węgla kamiennego" – wyjaśnia główny inżynier górniczy należącej do KHW kopalni Wieczorek w Katowicach Jarosław Nowak.

To metoda wydobycia wymagająca znacznie większych nakładów niż popularna - bo najtańsza - metoda na zawał. „Jeżeli prowadzę eksploatację zawałową, to po wybraniu węgla nie interesuję się tym, co zostaje za mną, po prostu nadkład tego materiału - skały, która jest nade mną - zaciśnie tę pustkę 2-metrową, 3-metrową, 1,5-metrową, którą zostawiam i nie interesuje nas wpływ na powierzchnię, który będzie. Jeżeli nad nami są lasy, łąki – nie ma problemu. Jeżeli nad nami jest miasto, tereny z siecią, infrastrukturą drogową, kolejową, doprowadzilibyśmy do strasznych dewastacji, przykładem jest miasto Bytom kiedyś” – tłumaczył inż. Nowak.

Górnicy wybierają więc węgiel, a w pustej przestrzeni budują drewniane konstrukcje, które zapewniają tymczasowe podparcie tropu. Następnie budują tamy podsadzkowe, otaczając je płótnem podsadzkowym. Wypełniają je przygotowaną na powierzchni i podawaną na dół rurociągiem podsadzkowym mieszaniną kamienia i piasku oraz wody, które niesie ten materiał.

Specjaliści z KHW używają do podsadzki w 50 proc. piasku, który w ostatnich latach znacznie podrożał, a w 50 proc. – kamienia. To pozwala jednocześnie zaoszczędzić na drogim piasku i pozbyć się odpadów. „Wykorzystujemy w 50 proc. kamień pochodzący z naszych kopalń, czyli z kopalni Wieczorek, Wujek, czyli z kopalń KHW, który - jako materiał przy wydobyciu węgla - jest odpadem, za którego składowanie na powierzchni musielibyśmy płacić sporej wielkości opłaty" - wyjaśnił.

"Słowo +odpad+ nie znaczy, że jest to coś toksycznego czy niebezpiecznego. Jest to po prostu zwykły kamień, który na skutek eksploatacji jest wydobyty razem z węglem. Po odpowiednim pokruszeniu go do granulacji 4,8,16 mm w rurociągach podsadzkowych razem z piaskiem jest on z powrotem lokowany do przestrzeni poeksploatacyjnej po wybranym pokładzie węgla - w tym przypadku ścianie 232 pokładu 510” – powiedział inż. Nowak.

„Gdybyśmy tę ścianę prowadzili – teoretycznie, bo to jest niedopuszczalne – na zawał, niecka osiadania był była do 2,4 m na powierzchni, natomiast prowadząc eksploatację podsadzkową z wykorzystaniem mieszaniny piaskowo-kamiennej to ugięcie jest do 0,6 m, czyli widać, o ile proc. mniej” – podkreślił.(PAP)

Autor:

Polecamy książki biznesowe