Jak pisze Dziennik Gazeta Prawna przyczyną tego zjawiska może być różnica w cenie jaką trzeba zapłacić za odprowadzanie ścieków. W przypadku ścieków komunalnych jest to koszt 10 zł za metr sześcienny, a przemysłowych - 17 - 20 zł.
Kontrola NIK-u wykazała nieprawidłowości w czterech dużych uzdrowiskach: Busku Zdroju, Krynicy-Zdroju, Solinie i Jeleniej Górze. Jak wynika z analizy gminy te nie dbały o „odpowiedni, dostosowany do zawartości i uciążliwości dla środowiska, sposób odprowadzania i pozbywania się ścieków po zabiegach sanatoryjnych”. Odrębne sieci kanalizacyjne zbudowano jedynie w Ciechocinku i Solcu.

Przeczytaj także: Uzdrowiska będą walczyły o swoje dobre imię po publikacji raportu nt. jakości powietrza 

Największym problemem jest to, że wody lecznicze zawierają bardzo dużo związków chemicznych, które mogą zagrozić środowisku - chlor i siarka. Jak powiedział na łamach Dziennika Gazety Prawnej Wiesław Ciepierski, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska w Busku-Zdroju: "Powodują też korozje betonu, studzienek żelbetowych i kanałów miejskiej sieci kanalizacyjnej". Ale to nie wszystko. Jak wskazują eksperci związki te mogą również negatywnie wpływać na stan osób chorych na serce i powodować zasolenie. Co najgorsze niektóre siarczany, np. nikiel mogą być rakotwórcze.
Uregulowania dotyczące odprowadzania takich ścieków istnieją, ale głównie na papierze i w zamyśle teoretycznym. Nie miały nic wspólnego z praktyką, bowiem przyjmowano ścieki z wielu sanatoriów do odpadów komunalnych. Robiono tak pomimo, że ogólnie wiadome było jak szkodliwe są takie ścieki.
W Busku Zdroju istniała oczyszczalnia dla ścieków pokąpielowych, ale nie wszystkie sanatoria z niej korzystały , ponieważ nie było do niej dojścia. Obecnie budowany jest kolektor, który umożliwi połączenie się wszystkich sanatoriów.
W gminach wyżej wymienionych mamy do czynienia i tak z dobrą sytuacją, gdyż przynajmniej wykonano odpowiednie analizy. W Polsce jest wiele uzdrowisk, które nie wykonywały ani analiz składu chemicznego wód wyciekających z sanatoriów, ani nie posiadają specjalnych oczyszczalni. Wszystkie ścieki były po prostu odprowadzane kanalizacją razem ze ściekami komunalnymi. W takich gminach, jak pisze Dziennik Gazeta Prawna, nawet nie planowano tego zmienić.

Przeczytaj także: Walory klimatyczne często dalekie od ideału 

Włodarze gmin, w których stwierdzono obecność ścieków przemysłowych nie do końca zgadzają się z zarzutami NIK twierdząc, że ilość tych ścieków jest tak znikoma, że nie mają one znaczenia dla środowiska. Dodatkowo wskazują, że nie ma konkretnych przepisów, które nakazywałyby zaliczenie ścieków pokąpielowych do kategorii przemysłowych.
NIK zwraca uwagę, że przedstawiona sytuacja powinna być lepiej uregulowana prawnie, ale zgodnie m.in. z przepisami o samorządzie gminnym, regulacjami Ministerstwa Środowiska oraz resortu zdrowia gmina i uzdrowisko powinny dbać m.in. o ochronę warunków naturalnych, a także tworzyć warunki do funkcjonowania uzdrowisk.
(wr/dgp)
Więcej przeczytasz w serwisie Dziennika Gazety Prawnej>>> 

Polecamy równiez zapoznanie się z Publikacją w internetowej księgarni Profinfo: Nielegalny pobór wody i nielegalne odprowadzanie ścieków. Aspekty prawne [PRZEDSPRZEDAŻ]>>>

imagesViewer