Bezpłatny e-book Dostęp do rejestru beneficjentów rzeczywistych po zmianach w Ustawie AML Poznaj kluczowe zmiany w dostępie do CRBR po nowelizacji Ustawy AML.
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Róż to nie tylko kolor Barbie. Jego monopolizacja budzi sprzeciw

Popularność filmu „Barbie” w reżyserii Grety Gerwig sprawiła, że na nowo rozgrzało wiele pytań, w tym również tych natury prawnej. Jedno z nich nieodzownie łączy się z czymś, co jest charakterystyczne dla kultowej lalki Barbie firmy Mattel, czyli kolorem różowym. Kolejny raz odżyła dyskusja, czy dopuszczalna jest monopolizacja koloru jako zarejestrowanego znaku towarowego - pisze Agata Witkowska, radca prawny w Patpol Legal Piróg i Wspólnicy.

agata witkowska

Od 2008 r. firma Mattel jest właścicielem znaku towarowego w postaci charakterystycznego odcieniu różu o nazwie „Barbie Pink”. Film "Barbie" legł u podstaw happeningu brytyjskiego artysty Stuarta Semple, który w geście protestu wobec próby monopolizacji koloru różowego przez firmę Mattel, wypuścił na rynek swój produkt – fluorescencyjną farbę w odcieniu intensywnego różu, która sprzedawana jest w opakowaniu do złudzenia przypominającym opakowania lalki Barbie sprzedawanej przez firmę Mattel. Artysta dość przewrotnie nazwał swój produkt „Pinkie – The Barbiest Pink”.

Czytaj też: Czy znak towarowy BRBY jest zbyt podobny do BARBIE? Zbada to urząd patentowy USA

Artysta wydał oświadczenie w mailu skierowanym do Artnet News, w którym wskazał, iż nikt nie powinien posiadać koloru, bowiem natura stworzyła już wszystkie kolory, a korporacje roszczące sobie do nich prawa są po prostu całkowicie niedorzeczne. Podkreślił także, że działania polegające na czerpaniu ogromnych korzyści finansowych z udzielanych licencji na kolor różowy jest sprzeczny z dobrymi zwyczajami, w czasach, który praca artystów i twórców bywa niedoceniana.

 

Spory wokół koloru

Warto przypomnieć, że nie jest to pierwszy spór Stuarta Semple dotyczący, jego zdaniem, nieuprawnionej próby monopolizacji kolorów. W 2016 r. rzeźbiarz i artysta instalacji Anish Kapoor kupił wyłączne prawa artystyczne do „najczarniejszej czerni na świecie”, co wywołało powszechne kontrowersje i długotrwały spór ze Stuartem Semple'em. Sprawa miała swój początek w 2014 r., kiedy brytyjska firma Surrey NanoSystems wypuściła na rynek materiał o nazwie Vantablack.

W tamtym czasie Vantablack był promowany jako najczarniejsza czerń na świecie, pochłaniająca 99,965 proc. światła. W tym samym roku Kapoor zaczął wykorzystywać ten nowy materiał w swoich pracach. Chociaż został on opracowany głównie z myślą o zastosowaniu inżynieryjnym, Kapoor natychmiast dostrzegł artystyczny potencjał Vantablack. Praktycznie nie odbijając światła od materiału, Vantablack sprawia, że ludzkie oko nie jest prawie w stanie wykryć kształtu lub tekstury obiektu, na który jest nakładany, tworząc efekt wpatrywania się w czarną dziurę.

Działania te wywołały ogromne kontrowersje w świecie artystycznym, który wyrażał oburzenie w związku z próbą monopolizacji koloru. W odpowiedzi Semple - który od dawna tworzył własne materiały artystyczne do użytku w swojej praktyce - zaczął sprzedawać linię farb i proszków pigmentowych o nazwie Culture Hustle, zaczynając od odważnego odcienia o nazwie Pinkest Pink, a następnie przechodząc do Diamond Dust (ogłoszonego najbardziej brokatowym brokatem na świecie), Black 2.0,  jeszcze czarniejszej Black 3.0 i Whitest White.

Kolor może być znakiem towarowym

Trzeba podkreślić, że obecnie obowiązujące przepisy prawa własności przemysłowej, w tym regulacje polskie, dopuszczają możliwość zarejestrowania koloru jako znak towarowy, choć w istocie taka monopolizacja koloru może budzić kontrowersje.

Zgodnie z art. 120 ustawy Prawo własności przemysłowej znakiem towarowym może być każde oznaczenie umożliwiające odróżnienie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa oraz możliwe do przedstawienia w rejestrze znaków towarowych w sposób pozwalający na ustalenie jednoznacznego i dokładnego przedmiotu udzielonej ochrony. Wyraźnie widać, że ustawodawca pozostawił otwarty katalog oznaczeń, które mogą pełnić rolę znaków towarowych, jeżeli służą one do odróżniania towarów lub usług danego przedsiębiorcy i można przedstawić je w sposób graficzny.

W praktyce, rejestracja koloru jako znaku towarowego nie jest łatwa, a wręcz można powiedzieć, że stanowi sytuację wyjątkową. Przede wszystkim, rejestracja koloru jako znaku towarowego mogłaby być dopuszczalna w sytuacji, gdy kolor jako potencjalny znak towarowy nabrał tzw. wtórnej zdolności odróżniającej, czyli innymi słowy już przed jego zgłoszeniem stał się charakterystyczny dla danej marki i z nią silnie kojarzony. Przykładem jest wywołany do tablicy odcień koloru różowego kojarzony silnie z lalką Barbie firmy Mattel. Innymi przykładami kolorów stanowiących znaki towarowe są kolory, którymi posługują się dwie największe sieci komórkowe w Polsce, czyli pomarańczowy i fioletowy, choć, co trzeba jasno powiedzieć, droga do uzyskania praw wyłącznych z tego tytułu była długa. Przykładem jest sieć Play, która uzyskała prawa ochronne do koloru fioletowego dopiero po wielu latach prób, z których pierwsze skończyły się decyzją odmowną ze strony Urzędu Patentowego RP.

Zgłoszenie koloru jako znaku towarowego budzi nie tylko protest środowiska artystycznego, które sprzeciwia się monopolizacji istniejących w naturze kolorów, ale rodzi także pewne wątpliwości na gruncie bezpieczeństwa zasad uczciwej konkurencji rynkowej, bowiem potencjalnie może ograniczać możliwości wykorzystywania danego koloru przez innych przedsiębiorców. Stąd też w pełni uzasadnione jest podejście Urzędu Patentowego w zakresie restrykcyjnej oceny zgłoszeń kolorów jako znaków towarowych, aby zapewnić równowagę rynkową oraz swobodę twórczą.

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki biznesowe