W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie nowelizacji ustawy - Prawo o ruchu drogowym. Projekt ma na celu stworzenie nowego systemu nadzoru nad badaniami technicznymi pojazdów oraz działalnością stacji kontroli pojazdów, aby zapewnić wysoki poziom badań technicznych i poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Nowy organ nadzoru

Jako organ właściwy do badań technicznych pojazdów oraz nadzoru nad tymi badaniami został wyznaczony Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego, a nie jak do tej pory starosta (kontrolujący 380 stacji diagnostycznych). Organ ten kierować będzie  transportowym Dozorem Technicznym, który jest państwową osobą prawną podległą ministrowi właściwemu do spraw transportu. Efektem ma być wyeliminowanie starych i niesprawnych pojazdów z obrotu. A także poprawa pracy diagnostów, podniesienie bezpieczeństwa obrotu pojazdów na rynku wtórnym. Jest to zmiana sposobu kontroli nad stacjami diagnostycznymi.

Czytaj: NIK: starostowie nierzetelnie nadzorują stacje kontroli pojazdów oraz działania diagnostów

Co istotne projekt tworzy centralny rejestr przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów. A za wpis do niego jest pobierana opłata o charakterze administracyjnym.



 

Nowy podatek od właścicieli aut

To rewolucyjne zmiany w zakresie kontroli pojazdów, wykraczające poza dyrektywę UE 2014/45/WE, ogranicza on kompetencje samorządu szczebla powiatowego - uważa poseł Stanisław Żmijan. - Skutki tych zmian to koszty 2 mld 600 mln zł w ciągu następnych 10 lat. Zmiany te uderzają we właścicieli aut i przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów. Koszt 100 razy wyższy niż obecnie. To system opresyjny dla właścicieli 22 mln aut osobowych, a także - diagnostów i nowa danina publiczna w postaci opłaty jakościowej,  która będzie doliczana do każdego badania technicznego przeprowadzanego na stacji kontroli - stwierdził poseł Żmijan.

Bedzie też wprowadzona nowa opłata sankcyjna za niewykonanie badań technicznych w terminie i płacić ją będą posiadacze i właściciele samochodów. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców projekt ten ocenił negatywnie, gdyż narusza on Konstytucję Przedsiebiorcy.

- Pod przykrywką poprawy bezpieczeństwa ruchu i pojazdów, rząd realizuje rewolucyjny pomysł przekazania nadzoru technicznego - dyrektorom transportu technicznego - powiedziała posłanka Agnieszka Kołacz-Leszczyńska.

- Projekt jest zabezpieczeniem praw przedsiębiorców - stwierdził poseł Mirosław Suchoń.

Wysokość opłaty jakościowej

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury Marek Chodkiewicz wyjaśniał, że koszt działania tej zmiany wynosi 56 mln rocznie. Średni właściciel samochodu osobowego wydaje 2 tys. zł na kontrolę techniczną swego pojazdu, a więc dodatkowa opłata, niecały pół procent jest niewielka.

Kwota nie wyższa niż 3,5 zł jako opłata jakościowa pobierana będzie od przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów, a to jest niewielki procent ogólnych wydatków na utrzymanie aut - przekonywał wiceminister Chodkiewicz.

Przepisy wejdą w życie po trzech miesiącach od ich opublikowania w Dzienniku Ustaw.