Mieszkańcy skarżą się na nieprzyjemny zapach spowodowany awarią w elektrowni
Woda rzeki Bóbr w okolicach Jeziora Pilchowickiego od piątku jest brudna, ma nieprzyjemny zapach szamba i rozkładającego się mięsa. Wędkarze twierdzą, że doszło do katastrofy ekologicznej, a inspektor ochrony środowiska uspokaja, że w rzece nie ma żadnego zagrożenia.
Jak informuje serwis gazeta.pl zaledwie miesiąc temu z powodu awarii napędu zasuwy zapory znacznie został obniżony poziom wody w zalewie pilchowickim niedaleko Jeleniej Góry. W ciągu dwóch godzin woda opadła aż o pół metra. Panująca od kilku tygodni susza sprawiła, że z powodu niewielkiego dopływu poziom stanu wody nie zmieniał się bardzo długo. Podstawowym zadaniem Jeziora Pilchowickiego jest działanie przeciwpowodziowe i produkcja energii elektrycznej.
W piątek przy tej rekordowo małej rezerwie wody doszło do awarii. Dyrektor Departamentu Wytwarzania, TAURON Ekoenergia spółka z o.o., Zbigniew Sasin tłumaczył dla portalu lwowecki.info, że z powodu awarii spuszczono wodę z Jeziora Pilchowickiego. Zaznaczał, że dzięki tym działaniom został zachowany przepływ w korycie rzeki zgodnie z pozwoleniem wodno-prawnym i nic nie powinno zagrażać środowisku naturalnemu.
W elektrowni wodnej Pilchowice I z powodu suszy zostały wyłączone turbozespoły. Leokadia Mazur z jeleniogórskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska we Wrocławiu twierdziła, że woda musiała zostać spuszczona, by zapewnić biologiczny przepływ w rzece poniżej zapory w Pilchowicach. Niestety, przez jakiś moment woda, która trafiła do rzeki Bóbr, była zanieczyszczona. Jednak Leokadia Mazur uspokajała, że inspektorzy WIOŚ byli na miejscu, by przeprowadzić badania i stwierdzili, że w rzece nie ma żadnego zagrożenia.
Więcej szczegółów znajdziesz tutaj>>>>




