Urząd Komisji Nadzoru Finansowego przedstawił wynik analizy pt. "Potencjalnego wpływ zmian otoczenia prawnego na portfel mieszkaniowych kredytów walutowych związanych z kursem franka szwajcarskiego", znajdującego się w posiadaniu banków prowadzących działalność w Polsce.” Pod "zmianami otoczenia prawnego" zapewne kryje się zapowiedź wydania uchwały przez pełen skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, co ma nastąpić 25 marca. Można tak sądzić, bo przedstawione warianty - jest ich pięć  - odnoszą się właśnie do pytań zadanych przez I prezes SN. KNF przyjął założenie, że wybranemu rozstrzygnięciu podlega 100 proc. umów kredytu (także tych spłaconych).

Wariant najbardziej kosztowny dla banków (234 mld zł) dotyczy sytuacji, w której doszłoby do unieważnienia kredytu (banki zwracają pobrane raty, zaś klienci nie zwracają kapitału). Po przeciwnej stronie bieguna znajdują się ugody w wariancie zaproponowanym przez przewodniczącego KNF w grudniu 2020 r. Kosztowałyby one banki sześciokrotnie mniej niż sprawy sądowe zakończone unieważnieniem kredytów, w sytuacji, gdyby klienci nie musieli zwrócić kapitału - 34,5 mld zł. Wynika więc, że słuchanie dobrych rad KNF byłoby dla banków opłacalne, choć patrząc z drugiej strony, byłoby mniej opłacalne dla kredytobiorców frankowych. Tyle, że frankowicze nie są zainteresowani takimi ugodami. 

Czytaj również: KNF proponuje ugody, które nie zachwycają ani frankowiczów, ani banków >>

 


Jeśli dojdzie do unieważnienia kredytu

Jeśli zostanie przyjęte takie rozwiązanie, w myśl którego kredyty zostaną unieważnione, to możliwe są jeszcze inne scenariusze oprócz najdroższego, o którym była mowa powyżej. To, co na nie wpływa to sposób rozliczenia stron. Z tym, że KNF zwraca uwagę, że w uchwale w składzie 3 sędziów Izby Cywilnej SN z 16 lutego została zakwestionowana możliwość stosowania teorii salda.

KNF jednak wyliczył, że nieważnienie kredytu w taki sposób, że bank zwróciłby pobrane raty, a klient zwrócił kapitał, ale bez jego kosztu, oznaczałoby dla banków obciążenie w kwocie 101,5 mld zł. W tej opcji okoliczności rozstrzygnięcia (konstytutywny charakter wyroku lub skorzystanie z tzw. teorii salda) umożliwiają  bankowi w toku wzajemnych rozliczeń odzyskanie kapitału kredytu lub skuteczne podniesienie roszczenia wobec kredytobiorcy w zakresie uzyskanych przez niego korzyści w wartości przewyższającej świadczenia kredytobiorcy na rzecz banku. Kredytobiorca może skutecznie dochodzić roszczenia o zwrot wszystkich świadczeń, które poniósł na rzecz banku w związku z umową. Roszczenia banku z tytułu zwrotu kosztu kapitału nie mają szans powodzenia. Jeszcze mniej, bo 70,5 mld zł, kosztowałoby banki unieważnienie kredytu w taki sposób, że klient zwróciłby kapitał kredytu oraz jego koszt.

Zobacz wzór dokumentu w LEX: Ugoda w sprawie wzajemnych roszczeń banku i kredytobiorcy dotyczących kredytu walutowego (frankowego) >

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY

Jeśli umowa zostanie utrzymana

Utrzymanie umowy opłaciłoby się bankom znacznie bardziej. Tutaj możliwe rozwiązania są dwa. Albo jest to wypełnienie luki będącej następstwem wyeliminowania klauzul przeliczeniowych odsyłających do tabel kursowych banku i zastąpienie klauzuli kursowej odwołaniem do kursu średniego NBP-miarodajnym dla ustalenia wysokości zobowiązania (może być średni kurs waluty ustalany przez NBP) – to jest wariant dla banków najlepszy, zaproponowany przez Jacka Jastrzębskiego, szacowany na 34,5 mld zł.

Ponad dwukrotnie więcej, bo 78,5 mld zł, kosztowałoby banki przeliczenie odwołujące do LIBOR-u. W tym wariancie w miejsce bezskutecznych ex lege postanowień waloryzacyjnych nie wchodzą żadne dodatkowe postanowienia, czyli dochodzi do tzw. odfrankowienia. Umowa stanowi zatem umowę kredytu złotowego (z umowy wyeliminowana zostaje klauzula indeksacji do franka szwajcarskiego) ze stopą procentową odwołującą się do wskaźnika referencyjnego LIBOR CHF. Ze względu na to, że rozstrzygnięcie sądowe ma charakter deklaratoryjny, a stwierdzenie bezskuteczności klauzuli abuzywnej wywiera skutek ex tunc (od momentu zawarcia umowy) po stronie kredytobiorcy pojawia się dodatkowo roszczenie wobec banku o zwrot nadpłaconych rat kredytowych. 

Co na to banki?

Na razie wśród banków widoczny jest rozłam. Niektóre skłaniają się w stronę ugód – to te, w których kredyty frankowe nie są najistotniejszą częścią portfela. Inne – wręcz przeciwnie, zawiesiły udział w pracach nad ugodami. Z pewnością banki czekają też na uchwałę Izby Cywilnej Sądu Najwyższego w pełnym składzie, która ma zapaść 25 marca. SN ma odpowiedzieć na sześć pytań i rozwiać rozbieżności w orzecznictwie dotyczącym spraw frankowych.