W sporze między Bankiem Millenium a kredytobiorcą, "frankowiczem"  sąd rejonowy uwzględnił roszczenie co do kwoty głównej - 12 tys. zł. , co było różnicą w spłacie kredytu. Ale sąd okręgowy powziął wątpliwość, czy w przypadku uznania umowy kredytu indeksowanego za nieważną na skutek zawarcia w niej klauzul abuzywnych, gdy bezpodstawne wzbogacenie ma miejsce po obu stronach umowy, kredytobiorca może skutecznie domagać się od banku zwrotu świadczenia w postaci rat kapitałowo-odsetkowych zapłaconych w walucie polskiej lub w walucie obcej.  

Są to przede wszystkim sytuacje, gdy nie doszło do zwrotu przez kredytobiorcę wypłaconej przez bank kwoty kredytu w nominalnej wysokości.

Bezpodstawne wzbogacenie

Sąd drugiej instancji rozważał, czy rozstrzygnięcie sądu rejonowego, dające uprawnienie powodowi do żądania zwrotu tego, co świadczył bankowi w wykonaniu nieważnej umowy, jest prawidłowe, gdy pozwanemu również służy roszczenie o zwrot świadczenia spełnionego w wyniku wykonaniu nieważnej umowy. Przy czym -  wierzytelność banku z tego tytułu przewyższa wierzytelność kredytobiorcy (powód nie spłacił kredytu w nominalnej wysokości).

Czytaj: Nieważność czy odfrankowienie - kluczowa decyzja kredytobiorcy>>

Sąd zwrócił uwagę na dwie możliwości rozwiązania problemu, tj. za pomocą teorii dwóch kondykcji lub teorii salda. Teoria dwóch kondykcji zakłada, że gdy na skutek nieważności umowy obie strony stały się bezpodstawnie wzbogacone, każdej z nich przysługuje odrębne roszczenie, które może być dochodzone niezależnie od roszczenia drugiej strony; takie roszczenie może zostać potrącone, jak również może być dochodzone w drodze powództwa wzajemnego.

Teoria salda

Sąd okręgowy przedstawił jednak wątpliwości natury aksjologicznej, dotyczące zastosowania tej teorii w sytuacji, w której świadczenie jednej ze stron nie może być z jakichś względów spełnione (np. ze względu na przedawnienie).

Teoria salda zakłada natomiast porównanie wartości wzbogacenia obu stron nieważnej umowy i upatruje powstanie roszczenia jedynie po tej stronie, której wzbogacenie ma wyższą wartość. Wysokość tego roszczenia odpowiada różnicy pomiędzy większym i mniejszym wzbogaceniem.

Omawiając tę teorię sąd okręgowy zastrzegł, że jej zastosowanie budzi wątpliwości; przeszkodą w jej stosowaniu mogą być art. 405, 406 i 409 k.c. albo konstrukcja zawarta w art. 496 w związku z art. 497 k.c., wskazujące, że nawet w przypadku nieważności umowy wzajemnej ustawodawca nie normuje świadczeń łącznie, a jedynie przyznaje prawo zatrzymania jako gwarancję, iż każde z nienależnych świadczeń zostanie zwrócone.

Zasada słuszności

Sąd drugiej instancji zwrócił uwagę, że koncepcje sprowadzające się do salda wzajemnych rozliczeń wychodzą naprzeciw zasadom słuszności, gdyż – w przeciwieństwie do teorii dwóch kondykcji – gwarantują bardziej sprawiedliwe rozliczenie stron stosunku umownego, który jakkolwiek okazał się nieważny, to jednak spowodował określone przesunięcia majątkowe między stronami.

Zastrzegł jednak, że zastosowanie salda wzajemnych rozliczeń nie budzi wątpliwości, gdy stosunek zobowiązaniowy łączący strony jest ważny; w razie stwierdzenia nieważności łączącej strony umowy, zastosowanie tej teorii może pozostawać w sprzeczności z celami zastosowania sankcji nieważności, która ma umożliwiać zniwelowanie prawnych i faktycznych skutków zawarcia umowy, rozwiązanie bowiem (unieważnienie) umowy ze skutkiem ex tunc zmierza do powrotu do stanu istniejącego w chwili zawarcia umowy. Zastosowanie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu mogłoby natomiast wykluczyć osiągnięcięcie skutku ze względu na prze-widzianą w art. 409 k.c. zasadę zwrotu aktualnego wzbogacenia.

Prawo zatrzymania jako gwarancja

Według sądu okręgowego nie można również pominąć, że w art. 496 w związku z art. 497 k.c. uregulowany został zwrot wzajemnych świadczeń w przypadku zarówno odstąpienia od umowy, jak i stwierdzenia jej nieważności. Sąd był zdania, że ustawodawca każde z roszczeń powstałych w wyniku tych zdarzeń prawnych traktuje odrębnie, a jedynie przyznaje prawo zatrzymania jako gwarancję, że każde z nienależnych świadczeń zostanie zwrócone.

Rozprawa w Sądzie Najwyższym

W czasie rozprawy prowadzonej on-line SN wysłuchał stron konfliktu. 

Jak powiedziała radca prawnyJustyna Tomaszewska, reprezentująca powoda Zbigniewa F., bank jako autor klauzul niedozwolonych powinien skalkulować ryzyko rozliczenia się z konsumentem. - Rozstrzygnięcie sądu powinno nieść dotkliwe skutki dla strony, która nie chce dostosować się do Dyrektywy UE nr 93/13 - dodała. Radca zaproponowała podjęcie uchwały, zgodnie z którą w wypadku uznania umowy kredytu indeksowanego za nieważną, art. 405 i art. 409 kc nie stoją na przeszkodzie uwzględnienia roszczenia kredytobiorcy, czyli zwrotu przez bank zapłaconych rat kredytu.

Według pełnomocników Banku Millenium, czyli pozwanego, nie Dyrektywa unijna ma tu zastosowanie, lecz prawo krajowe. I według orzecznictwa słabsza stroną w tym sporze jest bank, gdyż powód otrzymał kredyt 33 tys. franków szwajcarskich, czyli 200 tys. zł, nabył nieruchomość, której wartość już obecnie wzrosła i nie zwrócił bankowi nawet kwoty kapitału. 

Adwokat Aleksandra Horbaczewska przekonywała sąd, że bank nie wzbogacił się kosztem powoda. Instytucja bezpodstawnego wzbogacenia w wypadku konsumentów nie może być zastosowana. 

SN podjął uchwałę, że gdy umowa jest nieważna, stronie która spłaca kredyt, przysługuje roszczenie o zwrot wpłaconych środków pieniężnych jako świadczenia nienależnego  (art. 410 par. 1 kc w związku z art. 405 kc) niezależnie od tego, czy i w jakim zakresie jest dłużnikiem banku z tytułu nienależnie otrzymanej kwoty kredytu.

Spłacone raty - świadczenie nienależne

Jak uzasadniał sędzia sprawozdawca Roman Trzaskowski, znaczenie ma art. 410 kc , czyli świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia.

Sędzia Trzaskowski skupił się na zagadnieniu, które nurtuje sądy powszechne. Uchwała odnosi się do kredytu w ogóle, nie tylko do indeksowanego konsumenckiego. SN wyszedł z założenie, że zasady ogólne obowiązujące w prawie polskim dotyczące zwrotu nienależnego świadczenia są wystarczające.

Świadczenie nienależne podlega zwrotowi (art. 405 kc). Z tym, że wymagalność tego zobowiązania zależy od wezwania, stosownie do art. 455 kc.

Zobowiązanie do zwrotu bezpodstawnie otrzymanej kwoty kredytu może być zbieżne ze zwrotem wykorzystanego kredytu. Różnica dotyczy tylko tytułu. 

Sędzia dodał, że jeżeli w skutek spłaty kredytu, zobowiązanie nie istnieje zapłata będzie świadczeniem nienależnym. Oznacza to, że w razie nieważności umowy, dokonywane przez kredytobiorcę płatności są świadczeniami nienależnymi. W konsekwencji środki pieniężne powinny byc wypłacone przez bank. 

Teoria salda nie jest trafna

Jak twierdzi radca prawny Jarosław Górski, według błędnej i nie mającej oparcia w prawie polskim tzw. „teorii salda” kredytobiorca w związku z nieważnością umowy kredytu może pozywać bank o zwrot dokonanych świadczeń (spłaconych rat i kosztów okołokredytowych) tylko do wysokości różnicy między sumą wpłat kredytobiorcy na rzecz banku, a kapitałem kredytu wypłaconym mu w PLN. Jeżeli kredytobiorca nie oddał więc bankowi kwoty kapitału kredytu w PLN, to zgodnie z „teorią salda” nie ma wobec banku roszczenia o zapłatę.

Sąd Najwyższy w uchwale stwierdził jednak, że opisana wyżej „teoria salda” nie znajduje uzasadnienia prawnego - skoro zawarta przez strony procesu umowa uznana została za nieważną, kredytobiorca ma prawo domagać się zwrotu spełnionych świadczeń nawet jeśli nie spłacił jeszcze kapitału kredytu w PLN.

Co uchwała Sądu Najwyższego oznacza dla kredytobiorców? Wskazany w uchwale sposób rozliczeń nie tylko pozwala kredytobiorcom na pozywanie banku o wszystkie dokonane przez nich wpłaty, ale otwiera również drogę do podnoszenia zarzutu przedawnienia roszczeń banku wobec kredytobiorcy. Nie ma również podstaw do dalszego zawieszania postępowań sądowych.

Wszystko wskazuje na to, że to będzie trudny rok dla banków - uważa Radosław Górski. .

Dla porządku trzeba też wyjaśnić, że uchwała Sądu Najwyższego o takiej treści nie jest niespodzianką. W ostatnim okresie w sprawie dotyczącej rozliczeń na tle nieważnej umowy kredytowej taką samą wykładnię prawa przyjęto w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 11 grudnia 2019 r., sygnatura akt V CSK 382/18.

Sygnatura akt III CZP 11/20