Nawet do 60 mln zł kary może zapłacić przedsiębiorca, który dopuści się czynu zabronionego w związku z prowadzoną przez siebie działalnością. Sankcja ta, przewidziana w opublikowanym pod koniec maja br. przez resort sprawiedliwości projekcie nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych, jest dwunastokrotnie wyższa od obecnie obowiązującej. Co więcej – katalog przestępstw penalizowanych nowelizowanymi przepisami ulega rozszerzeniu, zaś proces pociągnięcia spółki do odpowiedzialności karnej przyspiesza. Przygotowana przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacja ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych zakłada m.in. odejście od konieczności uprzedniego skazania osoby fizycznej jako warunku pociągnięcia do odpowiedzialności samego przedsiębiorcy czy też brak limitowania górnej granicy kar pieniężnych (jak dotychczas) wysokością rocznego przychodu danej firmy. Na przedsiębiorcę mogą zostać też nałożone dodatkowe sankcje, tj. rozwiązanie albo likwidacja, przepadek mienia, zakaz prowadzenia działalności gospodarczej określonego rodzaju lub ubiegania się o zamówienia publiczne.

 


 

Większa odpowiedzialność

Projektowane przepisy zakładają odpowiedzialność przedsiębiorcy za czyn zabroniony, popełniony w związku z prowadzoną przez niego działalnością, polegający na umyślnym działaniu lub zaniechaniu, do którego doszło przez niezachowanie wymaganej w danych okolicznościach ostrożności. Firmy odpowiedzą również m.in. za niewdrożenie rozwiązań mających na celu przeciwdziałanie istotnym zagrożeniom prowadzącym do popełnienia czynu zabronionego, w tym za brak procedur określających zasady działania przy stwierdzeniu nieprawidłowości oraz za niewyznaczenie osoby w organizacji, która czuwałaby nad przestrzeganiem prawa.

Regulacja wskazuje ponadto na konieczność prowadzenia postępowań wyjaśniających w sprawie wszelkich sygnalizowanych nieprawidłowości, przewidując jednocześnie odpowiedzialność karną za brak reakcji na sygnał. Sięgająca do 30 mln zł sankcja za popełnienie przez przedsiębiorcę czynu zabronionego może zostać podwojona w sytuacji, gdy nie przeprowadził on postępowania wyjaśniającego, ani nie usunął stwierdzonych nieprawidłowości czy naruszeń.

Z drugiej zaś strony projektodawca wprowadził okoliczność łagodzącą, w postaci wykazania przez firmę należytej staranności, rozumianej jako zapobiegliwość, rzetelność i konsekwencja. Aby sprostać tym wymogom przedsiębiorcy będą musieli stworzyć dostosowane do specyfiki danej organizacji procedury wewnętrzne, które powinny zostać odpowiednio wdrożone m.in. za sprawą szkoleń i kampanii informacyjno-edukacyjnych. Jednocześnie istotne będzie prezentowanie spójnej z przyjętymi wartościami etycznymi postawy kierownictwa, utrzymanej w duchu „tone from the top”. To także, o czym nie wolno zapominać, objęcie szczelnym parasolem ochronnym sygnalistów, dzięki którym nieprawidłowości mogą zostać z odpowiednim wyprzedzeniem wykryte i skutecznie usunięte.

Sygnaliści pod ochroną

Odzwierciedleniem takiego podejścia jest wprowadzenie nieznanej dotąd w polskim porządku prawnym odpowiedzialności podmiotu zbiorowego za wyciąganie negatywnych konsekwencji wobec osób zgłaszających nieprawidłowości. Aktualne rozwiązania, wskazane chociażby w Kodeksie pracy, nie zapewniają sygnalistom odpowiedniej ochrony przed potencjalnymi represjami, hamując tym samym ich chęć do informowania o podejrzeniach nadużyć. Nowe przepisy zakładają zaś, że jeżeli w związku ze zgłoszonymi informacjami dojdzie do naruszenia uprawnień pracowniczych sygnalisty lub zostanie on zwolniony, sąd – oprócz przywrócenia takiej osoby do pracy lub odszkodowania – może również orzec dodatkowe świadczenie pieniężne w wysokości do 1 mln zł.

 


 

Obawy, jakoby taka ochrona sygnalistów miała spowodować wzrost zgłoszeń w złej wierze, wydają się być bezzasadne bądź zdecydowanie przedwczesne. Jak wynika z ugruntowanej praktyki, większość informatorów sygnalizuje, ponieważ zaobserwowała niepokojące nadużycie, a nie dlatego, że chce pomówić swojego pracodawcę.

Identyfikacja ryzyk i mechanizmy prewencyjne

Jak zatem skutecznie, a jednocześnie rozsądnie wypełnić projektowane wymogi? Najwłaściwszym podejściem jest rozpoczęcie, z odpowiednim wyprzedzeniem, identyfikacji obszarów w działalności firmy, które są szczególnie narażone na ryzyka wystąpienia nieprawidłowości, a następnie wdrożenie skutecznych mechanizmów prewencyjnych. Do takich rozwiązań z pewnością można zaliczyć systemy zgłaszania nieprawidłowości, skutecznie wdrożone procedury oraz cyklicznie aktualizowane mapy ryzyk. Duży nacisk warto też położyć na weryfikację kontrahentów, z którymi firma współpracuje. Kluczowe jest, aby przyjęte rozwiązania mogły sprostać wymogom dynamicznie zmieniającego się otoczenia prawnego oraz wyzwaniom biznesowym i społecznym.

Warto zaznaczyć, że analiza dojrzałości organizacyjnej pod kątem odpowiedniego zabezpieczenia przed wystąpieniem nadużyć, znajduje swoje uzasadnienie nie tylko w związku z nowelizacją ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych, lecz chociażby także z uwagi na opublikowany pod koniec ubiegłego roku projekt ustawy o jawności życia publicznego czy też implementację Dyrektywy AML IV. W świetle nadchodzących rozstrzygnięć legislacyjnych konieczna jest zatem zmiana sposobu myślenia polskich firm, ponieważ zapewnienie skutecznych barier chroniących przed nadużyciami stanie się istotnym obowiązkiem, który swym zakresem obejmie kilka milionów przedsiębiorców.  

 




Angelika Ciastek-Zyska jest menedżerem w zespole usług śledczych PwC

Agata Kowalczyk-Borek jest konsultantem w zespole usług śledczych PwC