Pod koniec 2021 r. do sądów zaczęły wpływać pierwsze pozwy banków, z każdym dniem będzie ich więcej. Pełnomocnicy frankowiczów zajmują się teraz glównie odpowiadaniem na nie. Związek Banków Polskich tłumaczy, że banki nie mają wyjścia - muszą w ten sposób  postąpić i bronić swoich interesów. Za rok tego typu pozwu mogą spodziewać się kredytobiorcy, którzy przeciwko bankowi wystąpili w 2019 roku. 

Czytaj też: Izba Cywilna SN nie podjęła uchwały frankowej, pyta TSUE o powoływanie sędziów>> 

Pozew ma przerwać bieg przedawnienia 

Prawnicy frankowiczów nie mają wątpliwości. Sektor bankowy nabrał obaw o grożące im przedawnienie roszczeń o zwrot wypłaconych nominalnie kwot w złotych polskich. - Wszystkiemu winna jest enigmatyczna i błędna w zakresie przedawnienia uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2021 r. (sygn. akt III CZP 6/21). Dlaczego błędna? Ponieważ nie tylko mocno komplikuje problem przedawnienia (w sprawach frankowych czyniąc wyłom od wcześniejszej ugruntowanej linii orzecznictwa), ale też - mam wrażenie - stanowi formę zmiany prawa przez organ (Sąd Najwyższy), który kompetencji prawodawczej nie posiada - tłumaczy Tomasz Konieczny, radca prawny oraz  partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni.

Czytaj w LEX:  Przedawnienie roszczeń z nieważnej umowy kredytu frankowego. Glosa do uchwały siedmiu sędziów SN z dnia 7 maja 2021 r., III CZP 6/21 >

Czytaj też: Frankowicz kredyt unieważni, ale na wykreślenie hipoteki poczeka>

Podobnego zdania jest Tadeusz Białek, wiceprezes ZBP.  - Pozwy to konsekwencja orzeczenia Sądu Najwyższego w składzie siedmiu sędziów z maja 2021 r., w którym postanowiono, że trzyletni termin przedawnienia roszczeń banków liczy się od momentu złożenia przez klienta oświadczenia, że nie zgadza się na dalsze utrzymywanie umowy w związku z klauzulami abuzywnymi - wyjaśnia Tadeusz Białek. 

A co jeśli frankowicz nie przeczytał umowy? Omówienie postanowienia TS z dnia 10 czerwca 2021 r., C-198/20 (X Bank) >

Zdaniem wiceprezesa ZBP sytuację, w której klienci wytoczyli pozwy przeciwko bankom, należy rozumieć jako zakwestionowanie istnienia klauzul denominacyjnych lub indeksacyjnych w umowach i od tego momentu banki liczą trzyletni okres przedawnienia. 

W tej samej uchwale SN przychylił się do teorii dwóch kondykcji, zamiast teorii salda, przy zwrocie wzajemnych roszczeń stron, gdy upadnie umowa. - Oznacza to, że  roszczenie banku i jego klienta  traktuje się jako dwa odrębne, choć dotyczą tej samej umowy. Dlatego teraz banki nie mają wyjścia i występują z pozwami - tłumaczy Tadeusz Białek. Dodaje on, że jeżeli nic się nie zmieni, tzn. nie będzie nowej uchwały SN w 2022 roku, to takie same pozwy za rok banki będą składać przeciwko kredytobiorcom, którzy wystąpili o unieważnienie umów  w 2019 r.

Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału - zaproszenie na szkolenie >

Wokandy zaczynają pęcznieć

Z obserwacji sędziego Piotra Bednarczyka, wiceprzewodniczącego XXVIII Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Warszawie wynika, że faktycznie banki zaczynają masowo składać pozwy. - Trudno jest mi powiedzieć ile ich dokładnie do tej pory wpłynęło. Są  to bowiem świeże sprawy z ostatnich kilku dni, ale na pewno około kilkuset - mówi. 

Stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu też widzi, że liczba pozwów narasta. Według niego w ostatnich 2-3 miesiącach banki zaczęły składać dużą ilość pozwów o zwrot kapitału kredytu oraz o wynagrodzenie za korzystanie z kapitału. Z jednej strony cieszy, że w końcu już dostrzegają, że te umowy są nieważne, z drugiej strony - ich akcja ma uderzyć w konsumentów, poprzez niezrozumiałe przepisy o opłatach sądowych.

Stowarzyszenie apeluje do kredytobiorców, aby reagowali na te pozwy, bo jest to pułapka oparta na niejasnych przepisach, które mogą skutkować wysoką opłatą sądową ponoszoną w przypadku braku reakcji kredytobiorcy na pozew.

Tadeusz Białek temu zaprzecza. - Nie jest tak, że banki działają na złość czy na szkodę swoich klientów. Same też ponoszą znaczące koszty związane z wnoszeniem pozwów w celu obrony swoich roszczeń - wyjaśnia. 

 

Pierwsze rozstrzygnięcia sądów zapadły w  Gdańsku.  Gdański sąd zwiesił rozpatrzenie pozwów banków do czasu rozpatrzenia roszczeń frankowiczów. 

Sędzia Piotr Bednarczyk mówi, że w jego sądzie nie było jeszcze  żadnych rozstrzygnięć. Jest na to po prostu za wcześnie.  -  Myślę, że rozpatrzenie pozwów banków może być zawieszane do czas rozstrzygnięć roszczeń kredytobiorców.  Trudno jest więc mi się​ wypowiadać na temat ewentualnych kosztów sądowych i potrąceń.​ Co do zasady, opłata od pozwu  to 5 proc przedmiotu sporu, przy kredycie na 300 000 i wynagrodzeniu za korzystanie z kapitału 200 000 - są to znaczące kwoty - tłumaczy.

Wyrok w sprawie frankowiczów: komu przyniósł korzyść? Omówienie wyroku TS z dnia 29 kwietnia 2021 r., C-19/20 (Bank BPH) >

A co z kosztami sądowymi? Kto zapłaci 

Prawnicy reprezentujący frankowiczów coraz częściej zastanawiają się co z kosztami w tego typu sprawach. 

- W praktyce wartość przedmiotu sporu w tego typu nowych sprawach inicjowanych przez banki wynosi najczęściej kilkaset tysięcy złotych (np. 300 tys. zł tytułem kapitału kredytu i dodatkowo 100 tys. zł tytułem wartości bezpodstawnego wzbogacenia). Banki płacą wówczas wysokie opłaty sądowe – wynoszące aż 5 proc.  wartości przedmiotu sporu, czyli w przypadku pozwu o zapłatę 400 tys. zł opłata wnoszona do sądu przez bank wynosi 20 tys. zł - mówi Tomasz Konieczny, radca prawny oraz  partner w kancelarii Konieczny, Polak Radcowie Prawni.

Banki nie korzystają bowiem z opłaty stałej wynoszącej 1 000 zł przewidzianej przepisem art. 13a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych. Ustawodawca wprowadził bowiem taką preferencyjną opłatę dla spraw obejmujących roszczenia powyżej 20 tys. zł wynikające z czynności bankowych, ale tylko w przypadku gdy są one inicjowane przez stronę będącą konsumentem lub osobą fizyczną prowadzącą gospodarstwo rodzinne.

Literalnie z przepisu tego (w związku z innymi regulacjami nakładającymi na stronę przegrywającą obowiązek ponoszenia kosztów procesu) może wynikać, że jeśli bank zapłaci np. 20 tys. zł opłaty sądowej i wygra proces o zwrot kapitału z kredytobiorcą, to ten ostatni obowiązany będzie zwrócić bankowi także wydatkowaną opłatę sądową w tej właśnie wysokości, a nadto koszty zastępstwa procesowego wynoszące w sprawach o tej wartości 10.800 zł.

Wady prawne w umowach kredytu frankowego - nagranie ze szkolenia >

Tomasz Konieczny podkreśla, że celem tej regulacji  była ochrona konsumentów przed wysokimi opłatami sądowymi w sprawach dotyczących roszczeń wynikających z czynności bankowych poprzez ich ograniczenie do stałej wysokości 1 000 zł . - Choć uznać należy, że także w sytuacji, gdy konsument przegrywa postępowanie i go nie inicjował, sąd nie może nałożyć na niego obowiązku zwrotu opłaty sądowej przeciwnikowi (bankowi) w wysokości przekraczającej opłatę stałą 1.000 zł. Wówczas niewykorzystaną opłatę sądową (w tym przykładzie pozostałe 19 tys. zł) sąd powinien zwrócić bankowi inicjującemu proces - twierdzi Tomasz Konieczny. 

Jego zdaniem w praktyce jednak sądy, nie dostrzegając funkcjonalnej (celowościowej) wykładni art. 13a ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, bazują na literalnym brzmieniu tego przepisu, co kończy się nałożeniem na konsumenta pełnej opłaty sądowej od pozwu banku.  - Dlatego postulować należy ponowną nowelizację tego przepisu (który był już w niedalekiej przeszłości korygowany) w taki sposób, aby nie było wątpliwości, że stała względnie maksymalna opłata sądowa, jaką sąd może nie tylko pobrać, ale też nałożyć na konsumenta w sprawach dotyczących roszczeń wynikających z czynności bankowych (np. w procesach obejmujących problem ważności lub rozliczenia kredytu) – bez względu na stronę, po której on występuje – wynosi 1.000 zł. - postuluje. 

Co ma zrobić frankowicz

Prawnicy radzą, by każdy z kredytobiorców  odpowiedział sobie na pytanie, czy w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu, kredytobiorca ma zamiar zwrócić bankowi kapitał wypłaconego kredytu i rozważyć również już teraz podjęcie kroków zmierzających do zredukowania ewentualnego zobowiązania wobec banku, na przykład poprzez potrącenie wzajemnych roszczeń.

Nagranie szkolenia: Skutek restytucyjny z dyrektywy 93/13 ze szczególnym uwzględnieniem problematyki kredytów frankowych >

-  Nie ma wątpliwości, że jeżeli do potrącenia dojdzie przed skierowaniem pozwu do sądu przez bank, to powództwo banku o zapłatę kwot potrąconych zostanie w tym zakresie oddalone, a jednocześnie bank w tym zakresie traktowany będzie jako przegrywający proces sądowy. Podobny efekt przyniesie potrącenie w procesie sądowym w sytuacji, gdy bank przed skierowaniem pozwu do sądu nie wezwał kredytobiorcy do zapłaty - twierdzi Radosław Górski, radca prawny. 

Według niego potrącenie dokonane dopiero w trakcie postępowania sądowego zmniejszy oczywiście dług wobec banku, ale w pewnych sytuacjach może nie zwolnić kredytobiorcy z obowiązku zapłaty kosztów postępowania sądowego sprawy z powództwa banku. Nawet jednak jeśli nie dojdzie do potrącenia przed procesem sądowym, pełnomocnik kredytobiorcy może starać się koszty te zmniejszyć, powołując się na przykład na art. 101 czy 102 k.p.c.  - Dostrzegam bowiem nieuczciwe i nieetyczne zachowanie banków, które oczekują rozliczenia nieważnej umowy kredytu, ale równocześnie z reguły w procesie z powództwa kredytobiorców twierdzą że umowa jest ważna i skuteczna, odmawiają kredytobiorcy prawa do zwrotu świadczeń, uniemożliwiają wykreślenie niezgodnych z prawem wpisów w BIK oraz nie wyrażają zgody na wykreślenie hipoteki, pomimo że do jej wpisu doszło w wykonaniu nieważnej umowy. Konsument z jednej strony przymuszany jest do zwrotu świadczeń dokonanych w wykonaniu nieważnej umowy, ale równocześnie bank traktuje zawartą między stronami umowę jako ważną i skuteczną oraz egzekwuje wynikające z niej świadczenia, pomimo świadomości, że są one nienależne - kwituje.

Czytaj w LEX: Sprawy sądowe „konieczne”, wyłączające orzekanie o kosztach na podstawie art. 101 k.p.c. >

 

 

Jacek Czabański, Mariusz Korpalski, Tomasz Konieczny

Sprawdź  
POLECAMY