Od wtorku można rozstrzygać w Polsce spory między przedsiębiorcami całkowicie on-line. Wystarczy założyć konto w Sądzie Arbitrażowym Online OAC (z ang. Online Arbitration Court) i wnieść 25 euro opłaty rejestracyjnej.  Dokonanie przelewu bankowego służy też do potwierdzenia tożsamości. Można go dokonać on-line, ale też tradycyjnie. Konto może też założyć pełnomocnik przedsiębiorcy. Potem można już wnieść pozew, o ile umowa przewiduje rozstrzygnięcie przez OAC.

- Jeśli spór już istnieje, a zapisu nie było, obie strony mogą podpisać porozumienie o poddaniu sporu pod rozstrzygnięcie OAC – tłumaczy Bartosz Ziemblicki, prezes Sądu Arbitrażowego Online OAC.  Gdy się zgodzi, cała procedura odbywa się elektronicznie. Koszt takiej sprawy ma być niższy niż w innych sądach polubownych. Kolejny podobny sąd ma ruszyć w kwietniu. Czy przyciągną chętnych? Cz przedsiębiorcy zamiast sądu powszechnego wybiorą e-sąd polubowny?

 


 

Postępowanie tylko on-line

- Trudno mi sobie wyobrazić obecnie rozstrzyganie w zaproponowany sposób skomplikowanych sporów budowlanych, w których np. konieczne jest sporządzanie opinii przez biegłych i ich analiza przez arbitrów i strony – uważa Monika Hartung, radca prawny, wspólnik w kancelarii Wardyński i Wspólnicy, wiceprezes Stałego Sądu Arbitrażowego przy Polsko-Niemieckiej Izbie Przemysłowo-Handlowej. - Szybkość i rozsądne koszty stanowią zasadniczą zachętę dla przedsiębiorców do wyboru tego sposobu rozstrzygania sporów. Sądzę, że digitalizacja czynności procesowych jest konieczna i nieunikniona. Należy jednak pamiętać, że nawet najbardziej zdigitalizowane postępowanie arbitrażowe nie obejdzie się bez udziału ludzi, czyli pełnomocników i arbitrów, i to oni muszą działać szybko i sprawnie, nie tracąc nic z jakości orzekania. Wreszcie sam sąd musi działać szybko, rozstrzygając np. wnioski o wyłączenie arbitrów lub nominując ich zastępczo – tłumaczy Monika Hartung.

Obecnie w OAC jest 17 arbitrów, głównie z Wrocławia, ale też Kazachstanu, Węgier. Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej ma ok. 200 arbitrów, podobnie Sąd Arbitrażowy Lewiatan. Bartosz Ziemblicki podkreśla, że OAC właśnie ruszył i dopiero zacznie pozyskiwać nowych arbitrów na szerszą skalę. Uważa również, że nawet przed takim sądem warto skorzystać z pomocy profesjonalnych pełnomocników.

Agnieszka Durlik, dyrektor generalna SA KIG dodaje, że w jej sądzie spór może toczyć się w oparciu o elektroniczną wymianę korespondencji, a rozprawy, czy też posiedzenie organizacyjne w formie wideokonferencji.  - Z doświadczenia wiemy jednak, że to same strony, czy też ich pełnomocnicy nalegają na to, aby przynajmniej raz spotkać się w świecie realnym. Jesteśmy jednak przygotowani do przeprowadzenia postępowania w oparciu o nowe technologie. Jako jedna z pierwszych instytucji w Polsce wprowadziliśmy na przykład formę przeprowadzenia dowodu w postaci pisemnego oświadczenie świadka – dodaje Agnieszka Durlik.

Bartosz Ziemblicki zaznacza, że coraz więcej firm prowadzi zebranie, rekrutacje za pomocą wideokonferencji, i spotkania w postępowaniu spornym w realnym świecie nie są już konieczne. Wie o tym SA Lewiatan, który też ma system do prowadzenia posiedzeń on-line.  W systemie są gromadzone wszystkie informacje związane ze sprawą, dane jej uczestników, dokumenty.

Ile kosztuje arbitraż

Aby złożyć pozew w OAC po zalogowaniu wystarczy wybrać przycisk "Załóż nową sprawę", podać wymagane informacje (dane stron), załączyć klauzulę arbitrażową, wybrać arbitrów z listy, wskazać prawo właściwe i język postępowania, określić wartość przedmiotu sporu, sformułować żądania, sporządzić uzasadnienie i załączyć dowody w formie elektronicznej. Potem trzeba już tylko wnieść opłatę. Przykładowo dla sprawy o wartości sporu 200 tys. zł prowadzonej przez jednego arbitra opłata wyniesie ok. 6982,22 zł netto/8588,13 zł brutto.  Koszt sprawy o takiej samej wartości przedmiotu sporu w SA KIG wyniósłby 9 100 zł netto (11 193 zł brutto), a w SA Lewiatan – 9860 zł netto/12 127,80 zł brutto. Składa się na niego opłata arbitrażowa (7100 zł netto/8733 zł brutto w KIG i 7860 zł netto/9667,90 zł brutto w Lewiatanie) i opłata rejestracyjna (2 tys. zł netto/2460 brutto w obu sądach). Ponadto trzeba być przygotowanym na dodatkowe koszty wynagrodzenia biegłych, tłumaczy.

Bartosz Ziemblicki dodaje, że w sądzie on-line nie ponosi się kosztów podróży, noclegów arbitrów, świadków, doręczeń, itp. - Normalne sądy arbitrażowe, funkcjonują jak tradycyjne, zwykle trzeba przyjechać do Warszawy. My możemy mieć arbitrów z każdego miejsca - tłumaczy Ziemblicki. I dodaje, że dotychczas arbitraż miał sens w przypadku sporów o duże pieniądze, teraz to się zmieni.  Zdaniem Rafała Rybickiego, prezesa zarządu OAC, w sądzie on-line opłacalne będzie rozstrzyganie sporów już o wartości ponad 10 tys. zł.

Agnieszka Durlik nie boi się jednak konkurencji. - Podmioty o ugruntowanej na rynku pozycji, nasz sąd funkcjonuje od 1950 roku, dają stronom gwarancję rzetelności, wiarygodność i doświadczenia, nie tylko arbitrów, ale także strony organizacyjnej – tłumaczy Agnieszka Durlik.  I dodaje, że wybór doświadczonej instytucji arbitrażowej to także gwarancja standardu postępowania zapewniona w regulaminie opracowanym przez najlepszych praktyków i teoretyków prawa. Co roku SA KIG wpływa od 170 do 220 spraw.

 


Kolejny e-sąd ruszy w kwietniu

OAC wkrótce może mieć też konkurencję. W kwietniu ma ruszyć Ultima Ratio – elektroniczny sąd polubowny przy Stowarzyszeniu Notariuszy Rzeczypospolitej. Arbitrami będą notariusze, a wyroki mają zapadać w ciągu 21 dni. Nie wiadomo jeszcze, ile wyniesie opłata arbitrażowa. Robert Szczepanek, radca prawny, współzałożyciel Sądu Polubownego ULTIMA RATIO zapewnia, że ma odpowiadać mniej więcej standardowemu wpisowi sądowemu w sądzie powszechnym. - Ogólne koszty prowadzenia postępowania przed Ultima Ratio mają być niższe niż w sądach powszechnych, nie mówiąc już o innych sądach polubownych - podkreśla Robert Szczepanek.

Rafał Rybicki nie traktuje Ultima Ratio jako konkurencji. - Cieszy mnie, że rynek arbitrażu w Polsce rozwija się. Wspólnie możemy podnieść świadomość przedsiębiorców, pokazać, że spór można rozstrzygnąć nie tylko w sądzie powszechnym. Obecnie bowiem w naszym kraju mamy miliony spraw spraw cywilnych i kilka tysięcy arbitrażowych. Warto, by przedsiębiorcy zaczęli w większym stopniu korzystać z sądów polubownych – podkreśla Rybicki.

Rocznie do sądów powszechnych wpływa ok.  12 mln spraw cywilnych i gospodarczych. Część z nich mogłaby trafić właśnie do arbitrażu.  Sprawy w nich rozstrzygane są na podstawie prawa wybranego przez strony, a w przypadku braku wyboru lub jego nieważności - na podstawie prawa właściwego zgodnie z właściwymi przepisami. W Polsce zasady działania sądów polubownych reguluje art. 1154–1217 Kodeksu postępowania cywilnego (część piąta). Jeśli strony tak ustalą w klauzuli arbitrażowej, to dopuszczalne jest jednak rozstrzyganie sprawy w arbitrażu na zasadach słuszności (łac. ex aequo et bono).

Może być taniej niż w sądzie powszechnym

Przedsiębiorców do arbitrażu może przekonać reforma postępowania cywilnego, która znacznie podwyższa opłaty sądowe. Obecnie od sporu o ponad 2 mln zł trzeba wnieść 100 tys. zł opłaty za pozew do sądu powszechnego. Wynosi ona tyle, i przy sporze o 4 mln zł, i o 100 mln. Zgodnie bowiem z art. 13 ustawy o kosztach sądowych opłata w sprawach o prawa majątkowe wynosi 5 proc. wartości przedmiotu sporu, ale nie więcej niż 100 tys. zł. Za sprawą reformy - projekt ustawy jest już procedowany w Sejmie - od  roszczenia o wartości od ponad 20 tys. zł do 4 mln zł opłata wyniesie 5 proc. Gdy spór będzie dotyczył wyższej kwoty będzie to już 200 tys. zł. plus 0,5 proc. od nadwyżki ponad 4 mln zł, ale nie więcej niż 500 tys. zł. Oznacza to, że maksymalna opłata zostanie podwyższona pięciokrotnie, a od sporu o 4 mln zł - dwukrotnie. W arbitrażu, zależnie od sądu, dla sporu o wartości 4 mln zł wyniesie od ok. 39 tys. do 60 tys. zł. Zdaniem Bartosz Ziemblickiego podwyższenie kosztów może sprawić, że firmy zaczną przyjaźniej patrzeć na sądy polubowne.

Zalety arbitrażu, czyli pozasądowego rozstrzygania sporów:

  • Szybkość postępowania (jest tylko jedna instancja);

  • Poufność postępowania (osoby postronne nie mogą obserwować rozpraw, co jest możliwe w sądzie powszechnym);

  • Możliwość wyboru arbitrów – specjalistów w danej dziedzinie, praktyków, którzy nie są oderwani od rzeczywistości, nie patrzą tylko przez pryzmat szeroko pojętych przepisów prawnych;

  • Wykonalność orzeczeń sądów polubownych w ok. 159 krajach świata.
     

  •  

Czytaj w LEX:
Wszystko, co warto wiedzieć o arbitrażu - komentarz praktyczny >>
Orzeczenia dotyczące arbitrażu >>

Nie masz dostępu do tych materiałów? Sprawdź, jak je uzyskać >>