Środowy wieczór był dla wielu jak kubeł zimnej wody. Choć 22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przesłanka dotycząca ciężkich lub nieuleczalnych wad płodu jest niezgodna z konstytucją, wiele osób, także prawników wierzyło, że liczne protesty odniosą skutek i "zawieszą" być może na dłuższy czas publikację tego wyroku. 26 stycznia TK najpierw upublicznił uzasadnienie, kilku godzin później opublikowano je w Monitorze Polskim. Sam wyrok został w środę wieczorem opublikowany w Dzienniku Ustaw

Czytaj: Wyrok w sprawie aborcji opublikowany i wchodzi w życie>>
 

W praktyce - jak mówią prawnicy - legalne usunięcie ciąży będzie teraz możliwe jedynie w dwóch przypadkach - kiedy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (bez ograniczeń ze względu na wiek płodu) oraz do 12 tygodnia - gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie, że powstała w wyniku czynu zabronionego. 

Czytaj: Wyrok TK szybko "wytnie" część legalnych aborcji i uruchomi karanie lekarzy​>> 
 

Uzasadnienie bez większego znaczenia

Przypomnijmy, Trybunał Konstytucyjny orzekł, że "życie ludzkie jest wartością w każdej fazie rozwoju" i jako wartość, której źródłem są przepisy konstytucyjne, powinno ono być chronione przez ustawodawcę. Sędzia Justyn Piskorski wskazywał w ustnym uzasadnieniu, że obowiązek zapewnienia każdemu człowiekowi prawnej ochrony życia leży na wszystkich władzach publicznych, w szczególności na ustawodawcy i ma on przy tym zarówno prawo, jak i obowiązek dostosować stan prawny do wyroku wydanego przez TK.

W uzasadnieniu pisemnym z kolei - na co wskazywali komentatorzy - Trybunał odniósł się m.in. do sytuacji zagrożenia życia i zdrowia matki. Wskazał, że może to się wiązać z ciężkim i nieodwracalnym upośledzeniem płodu albo jego nieuleczalną choroby i, że jeżeli te okoliczności zaistnieją równocześnie to zastosowanie powinien mieć art. 4a ust. 1 pkt 1 ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży - dopuszczający aborcje z powodu zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej. 

- Przesłanka dotycząca zagrożenia życia matki była, jest i uzasadnienie Trybunału Konstytucyjnego niczego w tym zakresie nie zmienia. Poza tym - o czym trzeba pamiętać - a na co zwracają też uwagę konstytucjonaliści, uzasadnienie nie zmienia treści orzeczenia, sentencja sądu wiąże, a ona zawarta jest wyroku. I to samo dotyczy trybunałów, w tym Trybunału Konstytucyjnego. Uzasadnienie Trybunału nie może zmienić sentencji wyroku. Nie ma takiej możliwości - mówi adwokat Ewa Marcjoniak.  I dodaje, że skoro Trybunał w wyroku stwierdził niezgodność z konstytucją przesłanki, to zostaje ona "uchylona, zniesiona, nie ma jej w porządku prawnym". - Więc nie można niczego zmiękczać, tworzyć jakieś furtki, poprzez wykładnię w uzasadnieniu czegoś czego nie ma w wyroku - mówi mecenas. 

W podobnym tonie wypowiadają się konstytucjonaliści. W ocenie prof. Ryszarda Piotrowskiego, konstytucjonalisty z Uniwersytetu Warszawskiego, uzasadnienie wyroku w pełni koreluje z jego sentencją.  - Mówi, że dziecko w fazie prenatalnej ma swoją godność i tę godność trzeba chronić. - tłumaczy. - Według TK nie można też przyjąć, że duże prawdopodobieństwo upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby ma stanowić podstawę do automatycznego domniemania naruszenia dobrostanu kobiety ciężarnej. Według TK nie ma żadnego odniesienia, mierzalnych kryteriów naruszenia dobra matki, które pozwalałyby na przerwanie ciąży - podkreśla.

 

 


Droga do całkowitego zakazu już "przetarta"

Rozmówcy Prawo.pl wskazują równocześnie, że w tej sytuacji, przy tak brzmiącym wyroku i uzasadnieniu, o wiele prościej będzie wyłączyć dwie pozostałe przesłanki. 

- Skoro wyłączono proporcjonalność w odniesieniu do tej przesłanki – to łatwo wyłączyć ją również w przypadku pozostałych. Jeżeli uznamy, że zdrowie matki nie jest automatyczną przyczyną dla usunięcia ciąży dotkniętej wadami, to wtedy powstaje pytanie o katalog przyczyn, z których można dokonać aborcji ze względu na zagrożenie życia matki. Albo jej dobrostan w przypadku ciąży będącej wynikiem czynu zabronionego – tłumaczy profesor Piotrowski. 

Zwraca również uwagę, że Trybunał Konstytucyjny odszedł od wcześniejszego orzecznictwa, czyli od tego wyroku z 1997 r. w sprawie K 26/96, gdzie w sentencji dopuszczono legalizację przerwania ciąży, jeżeli jest dostateczne usprawiedliwienie koniecznością ochrony innej wartości, prawa lub wolności konstytucyjnej. - Trybunał dokonał antykonstytucyjnej wykładni Konstytucji polegającej na tym, że w imię godności człowieka, można drugiemu człowiekowi godność odebrać, bo do tego się to sprowadza. Można więc sobie wyobrazić, że jeśli ustawodawca uchwali ustawę, która wyeliminuje pozostałe przesłanki, to TK tylko temu przyklaśnie. Jeżeli natomiast ustawodawca zdecydowałby się zrobić to rękami TK, to rezultat będzie dokładnie taki sam – tłumaczy prof. Piotrowski.

 

Czytaj: Przerwanie ciąży przed i w trakcie publikacji wyroku TK legalne - ważna godzina>>
 

Szansą Europejski Trybunał Praw Człowieka? 

W ocenie mecenas Marcjoniak, obowiązujący już wyrok jest także zagrożeniem dla badań prenatalnych. - Już teraz - w okresie od 22 października docierały do mnie sygnały ze strony kobiet i pełnomocników, że lekarze odmawiają kompletu badań prenatalnych, bez większego uzasadnienia, zasłaniając się tym, że jest to teraz niepotrzebne, bo po co. Tłumaczono pacjentkom, że i tak nic z takimi wynikami badań nie zrobią, więc nie ma po co ich wykonywać - mówi adwokatka.

Nie ma też wątpliwości, że z uwagi na skalę problemu można spodziewać się procesów przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. - Z kolei o skali problemu świadczą dane zebrane choćby przez organizacje działające na rzecz kobiet, które pokazują, że rozwinął się rynek aborcyjny poza granicami Polski - Czechy, Estonia, Niemcy - gdzie polskie kobiety wyjeżdżały, również po 22 października, by spokojnie, legalnie, dokonać aborcji bez odium przejścia przez uciążliwą ścieżkę urzędniczą - dodaje.

 

Przypomnijmy, Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywał już w sprawach przeciwko Polsce na bezwzględny obowiązek przestrzegania praw reprodukcyjnych kobiet, a także, że odmówienie kobiecie-matce prawa do badań prenatalnych oraz uniemożliwienie jej uzyskania informacji o stanie płodu stanowi o nieludzkim i poniżającym traktowaniu, równoznacznym z torturami, co stanowi naruszenie przysługującego każdemu człowiekowi prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 3 i art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Tyle, że skargę do ETPC można złożyć po wyczerpaniu środków prawnych w kraju. 

- Pytanie, czy jest to możliwe w procesie o zadośćuczynienie, który przecież nie dotyczy samej możliwości przerywania ciąży, a dochodzenia zadośćuczynienia. Chyba, że ktoś byłby ukarany i skazany za przeprowadzenie takiego zabiegu. Po takim procesie karnym taka skarga może zostać złożona, ale jej rozpatrzenie będzie trwać lata - mówi Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO.  

 


Od kiedy wyrok obowiązuje? 

Pytani o to rozmówcy Prawo.pl wskazują na Kodeks karny. - Prawo karne nie działa wstecz. Art. 1 par. 1 Kodeksu karnego wprowadza zasadę, że odpowiada karnie tylko ten, kto popełnia czyn zabroniony, pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. A czasem popełnienia przestępstwa - zgodnie z art. 6 par. 1 Kodeksu karnego - jest czas, w którym sprawca działał lub zaniechał działania. Czyli jeżeli w chwili rozpoczęcia zabiegu istniał ustawowy wyjątek, w tym przypadku z powodów embriopatologicznych, to lekarz nie ponosi żadnej odpowiedzialności i żaden sąd go nie skarze - mówi sędzia Jakub Kościerzyński z Sądu Rejonowego dla Bydgoszczy.

Co więcej, prawnicy podkreślają, że przerwanie ciąży na podstawie zakwestionowanej przesłanki było legalne także w momencie, jeśli wyrok został opublikowany, gdy zabieg trwał. - W sytuacji, gdy publikacja nastąpiłaby w momencie trwania zabiegu, to oczywiście nie można go przerwać. Zabieg legalny od momentu kiedy został uznany jako legalny i dopuszczalny prawnie, musi przebiegać według reguł medycznych. Jest nie do pomyślenia - moim zdaniem - aby zabieg, który jest legalny przerywać tylko dlatego, że w danej godzinie został ogłoszony wyrok - dodaje sędzia Jarosław Matras z Izby Karnej Sądu Najwyższego.