Czekamy na uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. ustawy antyaborcyjnej, jest ono potrzebne po to, by móc stworzyć przepisy, które będą budowały pewien kompromis społeczny - powiedział w poniedziałek wieczorem szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Chodzi o wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października br., w którym orzekł on, że przepis zezwalający - na mocy tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. - na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. 

Czytaj: TK: Aborcja eugeniczna sprzeczna z konstytucją>>

Po tym orzeczeniu w całej Polsce rozpoczęły się protesty przeciw zaostrzeniu prawa aborcyjnego - manifestacje, blokowanie ulic, protesty przed i w kościołach, a także akcje w mediach społecznościowych. Mimo, że od wydania wyroku minął już ponad miesiąc to protesty nie słabną, a wręcz stają się coraz ostrzejsze, dochodzi nawet do starć z policją, co wywołuje z jej strony coraz ostrzejsze reakcje. 

 


Nowelizacja miała wyciszyć nastroje

Pierwszą reakcją obozu władzy na silną falę protestów była zapowiedź szybkiej nowelizacji ustawy, która miała trochę ograniczyć znaczenie wyroku TK. Do zgłoszenia takiej propozycji był zachęcany prezydent Andrzej Duda, który początkowo chwalił wyrok. Uznał on jednak, że sytuacja jest poważna i najpierw zaczął się dystansować od decyzji Trybunału, a po kilku dniach skierował do Sejmu projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Propozycja, jak oświadczył wtedy Duda, uwzględniając wskazania TK, przewiduje wprowadzenie nowej przesłanki przywracającej możliwość przerwania ciąży jedynie w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych.

Więcej: PiS odsuwa prace nad prezydenckim projektem ws. aborcji>>

Wniesienie do Sejmu i rozpoczęcie prac nad prezydenckim projektem miało uzasadniać zwłokę w publikacji wyroku. Rzecznik rządu Piotr Müller mówił wtedy, że ma nadzieję, że jeszcze "w tym tygodniu" Sejm zajmie się prezydenckim projektem zmian w tzw. ustawie antyaborcyjnej. Według niego miało to pozwolić na pogodzenie prac legislacyjnych i kwestię publikacji wyroku TK, tak aby "nie było próżni prawnej wynikającej z opublikowania wcześniej wyroku TK".

Projekt miał być poddany pierwszemu czytaniu na posiedzeniu Sejmu zaplanowanym na 5 i 6 listopada. Jednak tuż przed tą datą posiedzenie odwołano i przesunięto o dwa tygodnie. Oficjalnie z powodu "trudnej sytuacji epidemicznej", ale według komentatorów i opozycji z powodu braku większości w ramach obozu rządzącego dla takiego przepisu, jaki zaproponował prezydent.

Czytaj: Posłowie PiS nie spieszą się z prezydenckim projektem ws. aborcji>>

Na posiedzeniu Sejmu w dniach 18-19 listopada projekt w ogóle się nie pojawił. Wcześniej była wprawdzie zapowiedź, że jego pierwsze czytanie odbędzie się w komisji i nawet podano termin tego posiedzenia, ale zostało ono odwołane i nowego na razie nie wyznaczono. Obecnie nie ma żadnych zapowiedzi ani co do prac nad prezydenckim projektem, ani co do ewentualnej publikacji wyroku. Nowy sygnał w tej sprawie znalazł się właśnie w poniedziałkowej wypowiedzi szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka na antenie TVN24. - To uzasadnienie potrzebne jest po to, by móc stworzyć przepisy, które będą budowały pewien kompromis społeczny, co jest bardzo potrzebne, bo widzieliśmy z jakimi emocjami ten wyrok się spotkał - powiedział Dworczyk.  

Nie ma na razie informacji co do planowanego terminu publikacji przez TK uzasadnienia do orzeczenia z 22 października.