LEX Ochrona Zdrowia. Promocja miesiąca
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Edukacja, kary czy zakazy? Walka z dezinformacją medyczną nie jest prosta

Medyczne fake newsy to ogromny problem w przestrzeni publicznej - tym bardziej, jeśli do grona osób je szerzących dołączają sami lekarze. Nie są rzadkie sytuacje, w których szkodliwe informacje prowadzą do zaniechania leczenia, a w konsekwencji nawet śmierci pacjentów. Eksperci podkreślają, że kampanie edukacyjne nie wystarczą, niezbędna jest odpowiedzialność za słowa. Do Komitetu Stałego wkrótce ma też zostać skierowany projekt "Lex szarlatan".

Uzdrowicielka Energia
Źródło: iStock

O kwestiach związanych z dezinformacją medyczną dyskutowano podczas posiedzenia sejmowej Podkomisji stałej ds. zdrowia publicznego. To temat, który wzbudza sporo emocji, również wśród osób, które wypowiadały się na forum, dzieląc się osobistymi doświadczeniami z praktyki zawodowej. Obecni eksperci podkreślali, że dezinformacja medyczna może, całkiem dosłownie, doprowadzić nawet do śmierci.

Soda zamiast chemioterapii

Dezinformacja medyczna staje się jednym z najpoważniejszych wyzwań z perspektywy zdrowia publicznego, wpływa na codzienne zachowania i perspektywy zdrowotne Polaków, osłabia zaufanie zarówno do lekarzy, jak i do instytucji zdrowotnych, utrudnia realizowanie jakiejkolwiek skutecznej polityki zdrowotnej – zaznaczył reprezentujący resort zdrowia Kuba Sękowski, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.

Jak wskazał, dezinformacja medyczna charakteryzuje się tym, że niekoniecznie mamy do czynienia z jednym fake newsem. Częściej to zorganizowane kampanie, szczególnie często dotyczące zachęcania do „alternatywnego leczenia” nowotworów i chorób związanych ze zdrowiem psychicznym. „Klasyką” jest oczywiście zniechęcanie do szczepień. Często takie kampanie łączą się z promowaniem „cudownych” terapii lub suplementów, które oferuje dana osoba bądź klinika. Przykładowo, zachęca się pacjentów, by „leczyli” raka sodą, głodówką albo kuracjami przeciwpasożytniczymi. - To może wydawać się absurdalne, ale to są trafiające się codziennie w sieci treści – podkreślił Sękowski.

Stosunkowo nowym problemem jest tzw. deepfake, w którym sztuczna inteligencja pomaga stworzyć filmy z wykorzystaniem prawdziwych lub wytworzonych wizerunków osób, które rzekomo promują cudowne sposoby na wyleczenie. Dotyczy to leczenia, ale też np. pokazywania rzekomych przemian po kuracjach odchudzających.

Dyrektor Sękowski wskazał, że dezinformacja to, często dosłowne, koszty związane z opóźnionymi diagnozami, ale też konsekwencje dla pracowników ochrony zdrowia, którzy muszą korygować błędne przekonania, choć często nie mają na to ani czasu, ani możliwości.

Walka z wiatrakami?

Zarówno przedstawiciele resortu zdrowia, jak i Głównego Inspektoratu Sanitarnego wskazali, że realizowane są kampanie społeczne, które mają docierać do uczniów (kampania „Tylko pomyśl”) i seniorów („Senior w centrum uwagi”). Mają one edukować w kontekście rozróżniania prawdziwych informacji i uczyć krytycznego myślenia. Zwłaszcza w kontekście młodzieży eksperci mają edukować na temat technik stosowanych np. przez przemysł tytoniowy, które mają służyć do jak najszerszego zachęcenia do stosowania ich produktów.

Z drugiej strony, pojawiły się głosy o trudnej walce w obszarze mediów społecznościowych. Problem tkwi bowiem w tym, że platformy nie są zainteresowane usuwaniem nieprawdziwych treści, a podejmowane działania są raczej pozorowane. Kłopotem są też szerzący nieprawdziwe informacje influencerzy, którzy mają ogromne zasięgi, a jednocześnie nie odpowiadają za głoszenie chociażby teorii spiskowych niepopartych żadnymi dowodami.

Jednak, jak wskazała Dorota Korycińska, prezeska Zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej oraz Stowarzyszenia Neurofibromatozy Polska, kampanie i edukacja to działania, które nie przyniosą skutków od razu, tymczasem szkody, które następują już teraz, a będą widoczne też w przyszłości, są gigantyczne. Wskazała przy tym na zagrożenia związane z tym, że do grona osób szerzących dezinformację medyczną i stosujące alternatywne metody „leczenia” nie tak rzadko dołączają przedstawiciele środowiska medycznego. - Skąd pacjent ma wiedzieć, który lekarz ma rację, który nie ma racji, skoro jeden mówi, że trzeba się szczepić, a drugi nie? – zwróciła uwagę.

Zaznaczyła przy tym, że istniejące zasady odpowiedzialności zawodowej niekoniecznie są skuteczne w praktyce. Przytoczyła przykład sprawy, w której do podjęcia działań zmierzających ku ukaraniu lekarza przez pion odpowiedzialności zawodowej Naczelnej Izby Lekarskiej konieczne było podanie danych osobowych wszystkich stron, a więc również pacjentów. Ci z kolei często mają obawy przed ujawnianiem swoich personaliów, więc sprawa kończy się na niczym.

Z kolei Bożena Janicka, lekarka rodzinna z wieloletnim doświadczeniem, zaznaczyła, że choćby w Wielkopolskiej Izbie Lekarskiej kilka lat wcześniej masowo zatrzymywano lekarzom prawo do wykonywania zawodu. Tyle tylko, że ci dalej prowadzili swoje praktyki, bo brakuje realnej odpowiedzialności karnej i odpowiedzialności wobec prawa. Wskazała, że zna przypadek, w którym doprowadziło to do śmierci pacjentów.

„Lex szarlatan” uzgodniony

Konrad Madejczyk, rzecznik prasowy w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta, wskazał z kolei, że na dezinformację medyczną można natknąć się w dość nietypowych miejscach, bo… w placówkach pocztowych. Z audytu przeprowadzonego przez instytucję wynika, że 8 z 14 oferowanych tam w sprzedaży czasopism podawało szkodliwe treści. To szczególnie niepokojące w kontekście tego, że narażeni są wówczas zwłaszcza seniorzy. Jak poinformował portal „Demagog”, Poczta Polska pracuje nad przebudową kategorii „Prasa” w placówkach pocztowych, z uwzględnieniem m.in. rekomendacji otrzymanych od zespołu. Zmiany mają być wprowadzone do końca pierwszego kwartału tego roku.

Przedstawiciele biura odnieśli się też do najnowszych efektów prac nad tzw. „Lex szarlatan”, czyli zmianą ustawy, która ma posłużyć m.in. właśnie do skuteczniejszej walki z dezinformacją medyczną. Wskazali, że ramach uzgodnień i opiniowania otrzymano kilka tysięcy stanowisk, stąd przedłużający się czas prac. Uwagi zostały już jednak przenalizowane, a projekt wkrótce ma zostać skierowany do Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Czytaj także: "Magiczna maszyna" zamiast lekarza? Pseudonauka ma się dobrze

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej