"Pokój narodzin" w miejsce porodówki to tylko maskowanie problemu
Generalnie poród w innym miejscu niż specjalistyczny szpital, z odpowiednim zapleczem kadrowym i organizacyjnym, to ryzyko zarówno dla kobiety rodzącej, jak i jej dziecka - uważają eksperci. Z powodu nieprawidłowych decyzji podczas porodu domowego można narazić się nawet na odpowiedzialność karną, ale przede wszystkim poważne powikłania zdrowotne. Z drugiej strony, bezpieczeństwa mogą nie zapewnić również "pokoje narodzin", tworzone jako opcja awaryjna w miejsce likwidowanych porodówek.

W grudniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy we Wrocławiu zdecydował o skazaniu rodziców na karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata z powodu decyzji o porodzie domowym bez asysty wykwalifikowanego personelu medycznego (sygn. akt III KK 216/22). Kobieta rodziła kilka dni po wyznaczonym terminie, nie zdecydowała się jednak na zgłoszenie do szpitala, a poród odbierał jej mąż, który nie miał ku temu profesjonalnych kwalifikacji. Doprowadziło to do poważnych komplikacji.
Jeśli poród domowy, to koniecznie z profesjonalistą
Sąd orzekł, że rodzice pozbawili córkę profesjonalnej pomocy medycznej bezpośrednio po urodzeniu i zdecydowanie zbyt długo zwlekali z wezwaniem pogotowia (dopiero dwie godziny po porodzie). W efekcie noworodek trafił do szpitala w stanie krytycznym. Rozpoznano u niego zespół aspiracji smółki (to poważne zaburzenie oddechowe u noworodków, powstałe wskutek wdychania zanieczyszczonych smółką wód płodowych przed lub w trakcie porodu) z następowymi zaburzeniami oddychania prowadzącymi do znacznego niedotlenienia i niewyrównanej kwasicy oddechowej, niewydolnością krążenia i objawami nadciśnienia płucnego.
Czy taki wyrok spowoduje, że porody domowe w ogóle przestaną mieć rację bytu? Jak tłumaczy dr hab. n. praw. Radosław Tymiński, adwokat, autor bloga prawalekarzy.pl, kluczowe znaczenie mają okoliczności porodu. Nie ma bowiem obowiązku rodzenia w podmiocie leczniczym, a samo urodzenie w domu nie prowadzi do potencjalnej odpowiedzialności karnej. Argumentacja sądu jest jednak istotna, bo prowadzi do wniosku, że jeśli rodzice decydują się na poród domowy, biorą na siebie odpowiedzialność za jego właściwe przeprowadzenie - chyba że wynajmą profesjonalistę. - Z tego powodu każdy lekarz czy położna, które zdecydują się na asystowanie przy porodzie domowym, powinni pamiętać, że ponoszą wtedy odpowiedzialność za prawidłowe przeprowadzenie porodu i zapewnienie noworodkowi adekwatnego postępowania w różnych sytuacjach medycznych – podkreśla mec. Tymiński. To z kolei, zdaniem eksperta, powinno skłonić do przygotowania i refleksji nad tym, jak taki poród zabezpieczyć w momencie, gdy pojawią się ewentualne komplikacje.
Mec. Tymiński generalnie ocenia wyrok jako bardzo ważny z kilku powodów. Po pierwsze, pokazuje on, że poród domowy wiąże się z większym ryzykiem, a rodzenie niewątpliwie bezpieczniejsze jest w szpitalu – i to zarówno dla kobiety, jak i dziecka. Orzeczenie jednoznacznie wskazuje także, jak istotne znaczenie ma edukowanie pacjentek, informowanie o ryzyku pewnego postępowania i odnotowywanie tego w dokumentacji medycznej przez osobę prowadzącą ciążę.
Nietrudno mi sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której bez odpowiedniej dokumentacji lekarz mógłby zostać obwiniony o brak uświadomienia pacjentce ryzyka związanego z jej decyzją – wskazuje ekspert.
Czytaj także: Rodząc w domu bez asysty ryzykujesz wizytę prokuratora
Porodówka zlikwidowana – i co dalej?
Jednak nawet jeśli rodząca kobieta z góry odrzuca poród domowy ze względu na świadomość ryzyk, nie oznacza to, że nie może natrafić na inne komplikacje – na przykład związane z tym, że szpital z oddziałem ginekologiczno-położniczym będzie na tyle oddalony od jej miejsca zamieszkania, że zwyczajnie nie zdąży do niego dojechać. To problem związany z likwidacjami porodówek, głównie ze względu na nieopłacalność utrzymywania ich przez szpitale. Wynika to z sytuacji demograficznej i tego, że w Polsce rodzi się zdecydowanie mniej dzieci. Sytuacja nie jest jednolita – w niektórych częściach Polski dostęp do opieki dla kobiety ciężarnej jest dobry, problem pojawia się jednak w niektórych województwach i mniejszych miejscowościach.
Z końcem stycznia weszła w życie zmiana rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego. Ma ono na celu zapewnienie dostępności do świadczeń kobietom w ciąży i rodzącym, w sytuacji gdy najbliższy szpital z oddziałem ginekologiczno-położniczym znajduje się dalej niż 25 km od miejsca zamieszkania. Opiekę, pod konkretnymi warunkami, mają wówczas przejąć placówki posiadające izbę przyjęć lub szpitalny oddział ratunkowy. Kobietom zapewnia się wówczas opiekę położnej oraz asystę ratownika medycznego, a także transport medyczny do najbliższego szpitala w razie komplikacji.
Rozporządzenie zakłada tworzenie tzw. „pokojów narodzin” – osobnych pomieszczeń, odpowiednio wydzielonych i wyposażonych. Mają one być swego rodzaju „opcją awaryjną” do przyjmowania porodów. - Nie będą się tam odbywać planowe porody fizjologiczne. To miejsca, w których będzie możliwość zapewnienia bezpieczeństwa w sytuacji nieplanowanego porodu, który może mieć gwałtowny przebieg. W Polsce zdarzają się one niezwykle rzadko – komentował zmiany Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia.
Ryzyko dla położnych i rodzących
- To nie będzie pełnoprawna porodówka, lecz punkt pierwszego kontaktu dla ciężarnych. I lepiej tylko tak o tym miejscu myśleć, nie łudząc się, że ciężarna może tam otrzymać wszechstronną pomoc medyczną w sytuacjach nagłych – ocenia Jolanta Budzowska, radca prawny specjalizująca się w sprawach o błędy medyczne.
Ekspertka podkreśla, że przeprowadzanie wszystkich procedur w „pokoju narodzin” to ogromna odpowiedzialność dla położnej. Otwarte pozostaje pytanie, czy mają one świadomość ryzyka prawnego przy podpisywaniu umów o udzielanie świadczeń zdrowotnych.
Niezależnie od tego, czy likwidacja porodówek jest uzasadniona ekonomicznie i demograficznie, to uważam, że wprowadzone zmiany w opiece perinatologicznej istotnie zwiększają ryzyko wystąpienia ciężkich powikłań okołoporodowych u kobiet i noworodków. Szczególnie dotyczy to sytuacji nagłych, dynamicznie rozwijających się lub trudnych do przewidzenia – mówi mec. Budzowska.
Wymienia przy tym zaledwie kilka możliwych komplikacji, które mogą zdarzyć się podczas porodu: krwotok okołoporodowy, stan przedrzucawkowy i rzucawka, ryzyko niedotlenienia okołoporodowego. - Jaki z tego wniosek dla kobiet w ciąży? „Pokój narodzin” to nie to samo co oddział ginekologiczno-położniczy w szpitalu. Jeśli jesteś w ciąży, czujesz niepokój o swój stan zdrowia lub dobrostan płodu, a sytuacja nie jest nagła – jedź prosto do szpitala referencyjnego. „Pokój narodzin” to nie miejsce, gdzie dostaniesz specjalistyczną pomoc w sytuacji, kiedy wymagana jest pogłębiona diagnostyka lub gdy trzeba pilnie zakończyć ciążę – podsumowuje mec. Budzowska.
Czytaj też: Zmiany na porodówkach od 31 stycznia
Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.








