Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Poszkodowany pacjent jest skazany na sąd, bo mediacje nie działają

Szpitale decydują się na pozasądową ugodę w zasadzie tylko wtedy, gdy wina medyków jest niezaprzeczalna w przypadku zgonu pacjenta. Pozostałe przypadki oznaczają dla poszkodowanych lub ich bliskich dochodzenie roszczeń w wieloletnich, kosztownych i wyczerpujących postępowaniach sądowych. Fiaskiem okazały się też wojewódzkie komisje, które są elementem systemu pozasądowego dochodzenia roszczeń. Teraz idą do likwidacji.

Poszkodowany pacjent jest skazany na sąd, bo mediacje nie działają
Źródło: iStock

Mediacje w sprawach dotyczących błędów medycznych w większości przypadków nie są skuteczne. Dlaczego?

- Jeśli szpital lub lekarz z założenia nie widzą możliwości zawarcia ugody, to rozpoczynanie mediacji w sprawach medycznych nie ma sensu. Warunkiem rozpoczęcia mediacji jest to, że strony sporu chcą rozmawiać o rekompensacie dla poszkodowanych. W innym wypadku mediacje są stratą czasu – mówi Jolanta Budzowska, radca prawny specjalizujący się w sprawach o błędy medyczne. W praktyce ugody w sporach o błąd lekarski należą do wyjątków. – Ugodą kończy się nie więcej niż 2 proc. wszystkich prowadzonych przeze mnie spraw – dodaje mec. Budzowska.

Więcej w LEX: Pozasądowe metody rozstrzygania sporów między lekarzem a świadczeniobiorcą – mediacja, odpowiedzialność gwarancyjna i ubezpieczeniowa >>>

Czytaj w LEX: Podatek dochodowy od osób fizycznych jako czynnik zniechęcający do mediacji >>>

Mediacja tylko przy ewidentnych błędach i zgonie 

Praktyka pokazuje, że szpital skłania się do mediacji i zawarcia ugody na przykład, gdy zapadł już wyrok karny, który przesądza winę personelu medycznego.  Potwierdza to doświadczenie bliskich pacjentów, którzy próbowali porozumieć się ze szpitalem bez udziału sądu.  – Znam wiele przypadków błędów medycznych, zawarcie ugody to wyjątek w dochodzeniu roszczeń. Szpitale zazwyczaj idą na ugodę w przypadku śmierci pacjenta, gdy jest niezaprzeczalna wina lekarzy i wiedzą, że proces i tak zakończy się przegraną. W grę wchodzi przecież renta wypłacana dożywotnio – komentuje jedna z bliskich osób poszkodowanego pacjenta. Jak mówi – jej próba zawarcia ugody ze szpitalem zakończyła się fiaskiem, a następnie sąd podwyższył ośmiokrotnie kwotę renty zaproponowaną przez szpital.  

Czytaj w LEX: Przegląd spraw sądowych w kontekście najczęściej spotykanych błędów medycznych >>>

Czytaj w LEX: Zarzut popełnienia błędu w sztuce lekarskiej - postępowanie z zakresu odpowiedzialności zawodowej >>>

 

Pacjenci lub ich bliscy, którzy chcą dochodzić roszczeń w sprawach o błędy medyczne nie mają więc wyboru i są zmuszeni do wejścia na sądową ścieżkę. Postępowania przed sądami toczą się natomiast latami, nawet w sprawach, w których wydaje się, że doszło do „oczywistych” błędów medycznych.  

W jednym z takich „prostych” przypadków, szpital w postępowaniu przed Wojewódzką Komisją do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych przyznał, że ponosi odpowiedzialność za błąd. Zaproponował pacjentowi jednak niskie odszkodowanie, więc sprawa trafiła do sądu cywilnego.  W tym postępowaniu szpital jednak zanegował swoją odpowiedzialność za błąd medyczny.  Sprawa zakończyła się po pięciu latach przyznaniem odszkodowania w wysokości 18 razy wyższej niż szpital zaproponował w ramach postępowania przed wojewódzką komisją.

Władysław Perchaluk prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego przyznaje, że "szpitale starają się unikać  kosztów jednocześnie próbując prowadzić postępowanie ugodowe."  Jak zaznacza, wypłata odszkodowań - zwłaszcza w wysokich kwotach -  wpływa na wysokość składki, którą szpital opłaca ubezpieczycielowi. 

Komisje wojewódzkie - do likwidacji 

Brak skuteczności komisji wojewódzkich potwierdza dr Agnieszka Zemke-Górecka, adwokatka, adiunkt na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, która przez sześć lat była przewodniczącą jednej z nich.  - Komisja przeprowadza długotrwałe postępowanie i może stwierdzić, że doszło do zdarzenia medycznego, a podmiot leczniczy wówczas oferuje pacjentowi 500 zł albo 1000 zł zadośćuczynienia – a więc pacjent i tak musi skorzystać z postępowania sądowego, aby otrzymać godne zadośćuczynienie – zaznacza.

Czytaj w LEX: Odpowiedzialność karna lekarza dentysty za błąd medyczny >>>

Ministerstwo Zdrowia zauważa z kolei, że nierzadko w systemie komisji wojewódzkich proponowane są odszkodowania na poziomie nawet 1 zł czy 100 zł (!).

W dodatku szpitale mają powód, by unikać rozstrzygnięć w komisjach wojewódzkich.  - Jeżeli zostanie wydany wyrok sądu zasądzający zadośćuczynienie na rzecz pacjenta, to szpital może skorzystać z polisy OC i wypłaty dokona ubezpieczyciel. Jednak jeżeli szpital porozumie się z pacjentem co do zadośćuczynienia na poziomie komisji, to musi zapłacić zadośćuczynienie z własnych środków, bo jego polisa takiego przypadku nie obejmuje – mówi Agnieszka Zemke-Górecka. Dodaje, że ustawowo planowana była obowiązkowa polisa NW, na potrzeby realizacji roszczeń pacjenta w razie stwierdzenia zdarzenia medycznego przez komisję. - Polisa stała się fakultatywną, czyli faktycznie szpitale jej nie posiadają - dodaje. 

Komisje powstały (działają od 1 stycznia 2012 r. ) aby przyśpieszać dochodzenie roszczeń przez poszkodowanych pacjentów lub ich bliskich.  To, że nie pełnią swojej roli wykazywała Najwyższa Izba Kontroli, a przyznaje to też resort zdrowia, który chce je zlikwidować.

 

Zamiast komisji wojewódzkich postępowanie przed rzecznikiem

Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że w ramach nowego systemu pozasądowego dochodzenia roszczeń „wysokość rekompensat będzie określona na poziomie akceptowalnym społecznie: nieco niższym niż w postępowaniach sądowych, wyższym niż w systemie komisji wojewódzkich”. Zmiany są proponowane w projekcie ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta.

Czytaj także na Prawo.pl: 
Szybsze rekompensaty dla poszkodowanych pacjentów, ale z limitami>>
Jakość ma dotyczyć nie tylko szpitali - analiza najważniejszych zmian w projekcie>>

Agnieszka Zemke-Górecka zauważa niebezpieczeństwa zastąpienia Wojewódzkich Komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych przez system dochodzenia roszczeń na drodze administracyjnej przed Rzecznikiem Praw Pacjenta. - Błąd lekarski i skutki z nim związane – roszczenia pacjenta mają charakter cywilnoprawny, a więc rozstrzyganie w trybie administracyjnym na podstawie decyzji administracyjnej, od której przysługiwać będzie skarga do sądu administracyjnego jest trybem nieznajdującym uzasadnienia. Hybryda prawna łącząca cywilnoprawne roszczenia z kognicją sądu administracyjnego nie przyniesie spodziewanych rezultatów – uważa.

Sprawdź w LEX: Raportowanie zdarzeń niepożądanych – nowy obowiązek szpitali według ustawy o jakości >>>

Czytaj w LEX: Zgłaszanie zdarzeń niepożądanych - jakie przypadki rejestrować oraz korzyści i konsekwencje dla personelu >>>

Czytaj w LEX: Incydenty medyczne - stwierdzanie, zgłaszanie i odpowiedzialność >>>

Poza tym, jak podkreśla, składy orzekające u Rzecznika Praw Pacjenta, które obejmą tylko medyków to kolejny mankament. Niezbędny jest udział prawników, którzy zwracają uwagę na inne spektrum problemów niż medycy – zaznacza Zemke–Górecka.

Co istotne, zarówno obecne sprawy prowadzone przez komisje wojewódzkie, jak i przyszłe postępowania, które zgodnie z planem mają się toczyć przed Rzecznikiem Praw Pacjenta, dotyczą wyłącznie zdarzeń szpitalnych. 

Mediacje prowadzone przez lekarzy bez przygotowania

Na fiasko mediacji w dochodzeniach dotyczących zdarzeń medycznych składa się także brak przygotowania mediatorów.   Mecenas Jolanta Budzowska podkreśla, że ogromne znacznie ma osoba mediatora, który najlepiej aby był doświadczony w sprawach o błąd lekarski.

Tymczasem, na co zwraca uwagę dr Agnieszka Zemke-Górecka, ustawa o izbach lekarskich przewiduje co prawda, że przy każdej okręgowej radzie lekarskiej powinien być mediator, który jest wybierany przez radę. – Jednocześnie jednak ustawa nie przewiduje obowiązku odbycia szkolenia w celu uzyskania uprawnień mediatora – mówi.

- Samorząd lekarski widzi potrzebę wzmacniania roli mediacji, rozpowszechniania i wdrażania coraz lepszych narzędzi, w tym zmiany przepisów, które ułatwiłyby prowadzenie mediacji w izbach lekarskich. W najbliższy piątek mediacjom poświęcone będzie szkolenie organizowane przez Naczelną Izbę Lekarską. Do udziału zaprosiliśmy mediatorów z wszystkich okręgowych izb lekarskich. - zaznacza Renata Jeziółkowska, rzeczniczka Naczelnej Izby Lekarskiej. Podkreśla, że mediacje stwarzają przestrzeń dla porozumienia, wyjaśnienia, dialogu np. między pacjentem a lekarzem w przypadku sytuacji spornej czy wzbudzającej wątpliwości. - Konsensus na tym etapie pozawala uniknąć kolejnych kroków – prawnych, sądowych, gdzie zarówno pacjenci jak i lekarze są narażeni na czasochłonne procesy, generujące koszty, pochłaniające wiele energii - dodaje. 

  

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej