LEX Ochrona Zdrowia. Promocja miesiąca
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Rządowy sukces zamyka lokalne programy in vitro

Ostatnie samorządowe wsparcia dla in vitro znikają, przekierowując pary starające się o dzieci do działającego już półtora roku programu rządowego. Na decyzje o likwidacji lokalnych programów wpływają też niekiedy niskie zainteresowanie i małe efekty. Pary, które uczestniczyły w miejskich programach, muszą jednak samodzielnie finansować przechowywanie zarodków i liczyć się z dodatkowymi kosztami przy programie rządowym.

Rządowy sukces zamyka lokalne programy in vitro
Źródło: iStock

Działający od czerwca 2024 r. rządowy program in vitro jest sukcesem, którym chwalą się urzędnicy Ministerstwa Zdrowia - to już ponad 10 tysięcy urodzonych dzieci. Program kosztuje podatników 600 milionów złotych rocznie i już pojawiają się apele, aby podnieść finasowanie roczne do 800 milionów złotych, gdyż pod koniec ubiegłego roku program odczuł skutki dziury budżetowej w ochronie zdrowia. Dlatego część ekspertów opowiada się za znacznym rozszerzeniem finansowania in vitro ze środków publicznych.

To pozwala tym osobom, które chcą mieć dzieci, faktycznie je mieć. Mówimy o kilkunastu tysiącach urodzeń rocznie. Przy obecnej liczbie urodzeń dzieci z in vitro mogłyby stanowić 4–5 proc., a to są liczby, które zaczynają ważyć – wskazuje Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych (w wypowiedzi dla PAP).

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że 2025 r. liczba urodzeń była o ok. 168 tys. niższa od liczby zgonów. Według wstępnych szacunków zarejestrowano ok. 238 tys. urodzeń żywych – o ok. 14 tys. mniej niż w 2024 r.

Minister rozwija, magistrat likwiduje

W cieniu rządowego sukcesu likwidowane są zaś ostatnie lokalne programy in vitro. Trudno im bowiem konkurować rozmachem i warunkami z programem krajowym. Tak jest w prawie 200-tysięcznym Rzeszowie, gdzie przez trzy lata z lokalnego programu skorzystały 33 pary, a urodziło się 11 dzieci. Program, kosztujący budżet miasta 153 tysiące złotych, prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek ocenia jako sukces i to ogromny, choć na tle danych o urodzeniach w tym mieście (2094 w 2021 r., 1614 w 2024 r., 1165 po trzech kwartałach ubr.), nie wygląda to już tak różowo. Z drugiej strony, nie ma pełnych danych, ile par z Rzeszowa miało w tym okresie dzieci z in vitro, korzystając równolegle z programu rządowego albo z procedur całkowicie komercyjnych.

Czytaj też w LEX: Dawstwo identyfikowalne komórek rozrodczych – proponowany standard europejski a prawo polskie >

Kilka tygodni wcześniej swój program in vitro zamknął też powiat oświęcimski, który początkowo zaplanował go na lata 2024-2026, ale doszło do jego przedwczesnej likwidacji na mocy uchwały Nr XII/94/2025 Rady Powiatu. Powiat miał zamiar dofinansować 12 par rocznie (czyli razem 36 par w trakcie całego programu). Oprócz jednokrotnego dofinansowania procedury adopcji zarodka i zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego, parom przysługiwała również jedna bezpłatna wizyta u wyspecjalizowanego psychologa. Powiatowi włodarze zakładali, że procedura uda się co czwartej parze, a więc dzięki programowi przyjdzie na świat dziewiątka dzieci, co miało kosztować łącznie 288 tysięcy złotych (średnio 32 tysiące na jedno urodzone dziecko i 8000 zł na parę). Przez półtora roku trwania programu, skorzystało z niego siedem par (ale kolejnych pięć, które się zgłosiło, przeszło od razu do programu rządowego), a lokalnym finałem była tylko jedna ciąża.

Czas na podsumowania i pomoc pośrednią

Z lokalnych programów in vitro pozostaje w niektórych miastach dofinansowanie świadczeń pośrednio związanych z in vitro. Tak jest np. w Gdańsku. - Miasto utrzymało działania w zakresie wsparcia psychologicznego, realizowane obecnie w ramach Gdańskiego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego oraz komponent edukacyjny prowadzony dziś w ramach statutowych działań Gdańskiego Ośrodka Promocji Zdrowia i Profilaktyki Uzależnień – informuje Marcin Szeląg z Biura Prezydenta Gdańska.

Na praktyczne efekty programów lokalnych – a więc także ocenę skuteczności - mocno wpływa okres ich prowadzenia, finanse i zasady działania. W 640-tysięcznej Łodzi w latach 2016-2024, po wydatkowaniu ok. 8,2 mln zł, urodziło się 583 dzieci. Półmilionowy Poznań realizował lokalny program in vitro w latach 2017-2020 i 2021-2024. Program w całości finansowany był z budżetu Miasta Poznania, a jego rzeczywisty całkowity koszt wyniósł ponad 8,7 mln zł. Łącznie przez niemal osiem lat trwania programu zgłosiły się do niego 1434 pary, które spełniały warunki kwalifikacji. Przeprowadzono 1751 pełnych procedur in vitro, zarejestrowano 755 ciąż klinicznych. Do końca 2024 r. urodziło się 574 dzieci, choć te dane nie są pełne.

W związku z tym, że w 2025 r. część kobiet była już w ciąży dzięki miejskiemu dofinansowaniu, po zakończeniu programu liczba ta wzrosła do 598. Jak sugerowali realizatorzy miejskiego programu, liczba ta mogła być większa, ale nie wszystkie pary poinformowały realizatorów o rozwiązaniu ciąży już po zakończonym programie – podkreśla Urszula Piaszczyńska, kierownik Oddziału Zdrowia Publicznego Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Poznania.

Czytaj też w LEX: Wycofanie zgody w leczeniu bezpłodności >

Natomiast w 290-tysięcznym Białymstoku, gdzie dofinansowanie do in vitro działało jedynie w latach 2023-2024 – i w dodatku jedynie jako projekt obywatelski z łącznym budżetem 75 tysięcy złotych - urodziła się piątka dzieci. Jedynie pośrednim wsparciem dla rodzin decydujących się na dziecko, w tym też w ramach in vitro, jest poprawienie standardu opieki okołoporodowej i powstanie specjalnych sal dla matek doświadczających utraty dziecka. Niemniej jednak, standard ten to wymóg ogólnopolski i jego wypełnienie nie jest związane z aktywnością samych samorządów, ani nie wiąże się bezpośrednio z in vitro. Dwie takie sale powstały właśnie w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku, to pierwsze takie miejsca w publicznych placówkach na Podlasiu, a ich wyposażenie sfinansowali prywatni darczyńcy współpracujący z fundacją „Pomóż Im”.

Kiedy rodzice spotykają się z trudną sytuacją utraty dziecka albo ryzyka śmierci tuż po porodzie, wszystko, co przeżywają, jest dla nich najważniejsze w życiu, to pożegnanie, które będą na zawsze pamiętać i moment, kiedy mogą być razem, w ciszy, w bardziej komfortowych warunkach niż standardowo w szpitalu, jest dla nich też później bardzo ważne – mówi Karolina Siemienowicz, lekarka, koordynator perinatalnej opieki paliatywnej w fundacji.

Czytaj też w LEX: Uznanie ojcostwa w przypadku procedury medycznie wspomaganej prokreacji >

Rządowy program atrakcyjniejszy

Dlaczego znikają lokalne programy in vitro? Główny powód to uruchomienie programu rządowego.

W tej sytuacji utrzymywanie równoległego programu miejskiego nie jest zasadne – podkreśla Barba Sipa, rzeczniczka prasowa kieleckiego ratusza.

Miasto Kielce tym właśnie tłumaczy brak kontynuacji swojego programu. Podobne motywacje słyszymy w zdecydowanej większości innych samorządów, które albo nie kontynuują dotychczasowych programów in vitro, albo wręcz je likwidują podczas trwania. Oświęcimscy radni powołali się np. na art. 48ab ust. 4 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2025 r. poz. 1461). Przepis ten stanowi, że w przypadku wystąpienia okoliczności wskazujących na niecelowość kontynuowania realizacji i finansowania programu polityki zdrowotnej podmiot, który opracował, wdrożył, realizuje i finansuje ten program, jest obowiązany do zakończenia jego realizacji i finansowania. Decyzję taką poprzedza się analizą możliwości wcześniejszego zakończenia realizacji i finansowania tego programu w odniesieniu do zakładanych celów programu.  

Czytaj też w LEX: Dopuszczalność i prawnospadkowe konsekwencje postmortalnej implantacji zarodka >

Żaden lokalny program nie był bezpłatny, czyli nie pokrywał wszystkich kosztów procedury in vitro (rządowy też zresztą nie jest), ale -  porównaniu z tym, co proponuje obecnie Ministerstwo Zdrowia – były też one ograniczone np. co do liczby podejść, które współfinansowały. W lokalnych programach ograniczony był też wybór klinik in vitro. Przykładowo, oświęcimskie pary miały do wyboru trzy punkty w dwóch miastach (Katowicach i Krakowie). W Rzeszowie w programie lokalnym uczestniczył tylko jeden ośrodek Parens. Pary mogły się ubiegać się o dofinansowanie do 5000 zł do jednej procedury, co pokrywało do 80 proc. kosztów.

Programy znikają, problemy zostają

Pary, które zdecydowały się na lokalne programy, a teraz chcą kontynuować starania o dziecko, trafiają albo do programu rządowego, albo kontynuują procedury już na ścieżce komercyjnej. Nadal też ponoszą koszty własne związane z efektami programów lokalnych, w tym koszty mrożenia zarodków, i to przez kolejne kilkanaście lat, albo nawet dłużej. Przypominają o tym eksperci interdyscyplinarnej Akademii Biotetyki działającej przy Polskiej Federacji Ruchu Obrony Życia.

Refundacja (o ile para dostanie się do programu) obejmuje tylko część kosztów całego procesu diagnostyki i działań medycznych, a głównymi beneficjentami finansowymi programu są kliniki, nie pacjenci. Po stronie par, nawet w programie refundacyjnym, pozostają koszty nie tylko dojazdów, ale także wielu leków, diagnostyki, procedur dodatkowych czy koniecznych konsultacji specjalistycznych. Skalę obciążeń finansowych dokumentuje publicznie m.in. znana działaczka społeczna Maja Staśko, publikująca na Instagramie i Facebooku rzeczywiste koszty leczenia niepłodności, in vitro i badań preimplantacyjnych. Jej przypadek pokazuje, że nawet przy udziale w programie refundacyjnym, łączne koszty in vitro ponoszone przez pary są wysokie i sięgają kilkudziesięciu tysięcy złotych – przypominają w specjalnym raporcie o in vitro dr hab. Błażej Kmieciak, prof. Uniwersytetu Medycznego w Łodzi specjalizujący się w prawie medycznym wraz z innymi członkami rady naukowej Akademii.

Koszty in vitro nie kończą się wraz z zakończeniem procedury. Pary muszą ponosić dodatkowe opłaty jeszcze wiele lat po zamrożeniu embrionów.

Długoterminowe przechowywanie tzw. zarodków nadprogramowych, czyli tych, które nie zostały wykorzystane w transferach, wiąże się z obowiązkiem corocznych opłat na rzecz klinik. Opłaty te w perspektywie 20 lat mogą podnieść wydatki pary o kolejne kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych – ceny są różne w zależności od liczby zarodków, liczby tzw. słomek i warunków umowy z kliniką. Program refundacyjny pokrywa koszty przechowywania zarodków wyłącznie do 2028 r. Po tym czasie obowiązek finansowania przechowywania zarodków przejdzie w całości na rodziców – dodają eksperci.

Czytaj też w LEX: Polskie prawo karne wobec kriokonserwacji ludzkich zarodków >

Kolejny problem zauważany przez prawników to nieprecyzyjne regulacje ustawy z 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. z 2020 r. poz. 442) dotyczące własności embrionów i możliwości dysponowania nimi w przyszłości. O sporach prawnych w tych kwestiach pisaliśmy w tekście Problemy sądów ze zgodami na przeniesienie zarodka.

Czytaj też w LEX: Odpowiedzialność karna za przeprowadzenie przeszczepu autologicznego, przetoczenia autologicznego lub procedury medycznie wspomaganej prokreacji w ramach dawstwa partnerskiego bez zezwolenia >

Pieniądze to nie wszystko

Dominik Owczarek (ISP) podkreśla jednocześnie, że czynniki kulturowe mają większy wpływ na decyzje prokreacyjne niż ekonomiczne. Jego zdaniem, Polska od kilkunastu lat prowadzi intensywną politykę prorodzinną, oferując Kartę Dużej Rodziny, becikowe, 500 plus, 800 plus, żłobek w każdej gminie, ulgę podatkową na dzieci, po wydłużone urlopy rodzicielskie i program Aktywny Rodzic. Mimo tego całego pakietu instrumentów fiskalnych i usługowych, trendy demograficzne się nie polepszają, ale – zdaniem Owczarka - programy te prawdopodobnie spowalniają proces spadku dzietności, choć nie działają tak, jakby sobie życzyli ich twórcy, ale nie znaczy to, że nie mają żadnego znaczenia. Dotyczy to też in vitro.

Czytaj też w LEX: Propozycje w zakresie wprowadzenia do polskiego prawa dawstwa identyfikowalnego komórek rozrodczych i zarodków >

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

Polecamy książki prawnicze o tematyce zdrowotnej