Sądy administracyjne zaczęły zajmować się sprawami dotyczącymi tzw. uchwał anty-LGBT, czyli uchwał o przeciwdziałaniu rozprzestrzeniania się „ideologii LGBT”. Można tutaj wymienić np. postanowienie WSA w Krakowie z 6 lipca 2020 r., III SA/Kr 316/20,, z 24 czerwca 2020 r., III SA/Kr 360/20, z 23 czerwca 2020 r., III SA/Kr 105/20. We wszystkich tych sprawach sąd odrzucił skargę rzecznika.

Dyskryminacja może zawiesić pieniądze z UE, na razie tylko „zimny prysznic">>

 

Uchwały zaskarżone przez RPO

Podkreślenia wymaga, że niedługo tymi sprawami będą się zajmować inne wojewódzkie sądy administracyjne, np. w Warszawie (15 lipiec br.), Gliwice (14 lipiec br.), Kielcach. Trudno jednoznacznie określić jakie będzie ich rozstrzygnięcie, moim zdaniem jednak pójdą w ślady sądu krakowskiego. Wynika to z różnych przyczyn, przede wszystkim merytorycznych.

Przede wszystkim jednak należy się zastanowić, dlaczego w ogóle rzecznik praw obywatelskich wniósł skargi na ww. uchwały, a więc na akty, które od razu wydają się nie mieć nic wspólnego ze sprawami samorządowymi. Jak wiadomo, organy samorządu (gminnego, powiatowego) zajmują się sprawami publicznymi o znaczeniu lokalnym, niezastrzeżonymi ustawami na rzecz innych podmiotów. Pojęcie takiej sprawy „obrosło” bogatym orzecznictwem. W jednym ze nowszych wyroków na ten temat, Wojewódzki Sąd Administracyjny wskazał, że „przez wykonywanie zadań publicznych należy rozumieć te działania, które mają na celu korzyść ogółu - zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty samorządowej, którą tworzą mieszkańcy gminy. Wykonując zadania administracji publicznej gmina może korzystać ze środków prawnych o charakterze władczym, właściwych władzy państwowej.

 

O publicznym, bądź prywatnym charakterze działania gminy przesądza to, że wykonywanie zadań publicznych odbywa się na podstawie przepisów powszechnie obowiązującego prawa, z wykorzystaniem władztwa państwowego i że przez te działania zaspokajane są zbiorowe potrzeby wspólnoty samorządowej” (wyrok WSA w Gliwicach z dnia 12 listopada 2019 r., I SA/Gl 1077/19). Uchwały anty-LGBT nie mieszczą się w katalogu takich spraw. Są one raczej rezolucją, pewnym oświadczeniem organu gminnego.

 


 

Gminy, powiaty i województwa mają osobowość prawną. Co do zasady mogą więc wyrażać swoje opinie, na różne tematy (oczywiście w granicach prawa i w granicach wyznaczonych wolnością słowa). Nie każda taka opinia jest aktem prawa miejscowego, ani innym aktem z zakresu administracji publicznej. Nie każda z nich dotyczy działań mających na celu zaspokajanie potrzeb wspólnoty samorządowej (tak zwane zadania własne). Może być ona zwykłą deklaracją, zwykłym stanowiskiem/opinią oświadczeniem osoby prawnej. Rzecznik praw obywatelskich, zaskarżając taką uchwałę, chciał potępić jej treść; chciał pokazać, że wolność słowa ma swoje granice. Nie wolno wyrażać „na zewnątrz”  dowolnych poglądów. Nie wolno wyrażać poglądów, które godzą w inne osoby/grupy osób, w tym osób LGBT. Rzecznik nie widząc innej możliwości działania, po prostu spróbował tego sprawdzonego przez siebie przez wiele lat środka – skargi do sądu na uchwałę samorządową.

 

Sprawa nie z zakresu administracji publicznej

Nie udało się – właśnie z tego powodu, iż zaskarżona uchwała nie została podjęta w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie może być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego. Zdaniem sądu nie sposób przyjąć, że zaskarżona uchwała została podjęta w sprawie z zakresu administracji publicznej i w sferze stosunków publicznoprawnych. Stanowisko rady miejskiej zaprezentowane w uchwale ma charakter deklaracji ideowej nie stanowiącej podstawy nałożenia jakichkolwiek obowiązków, czy przyznania bądź stwierdzenia uprawnień. Nie tworzy ona i nie znosi istniejących stosunków prawnych i nie zawiera żadnych postanowień, które mogłyby stanowić źródło konkretnych wytycznych programowych dla innych podmiotów i z których można by wywodzić nakaz wiążącego sposobu zachowania lub działania.

 

Mocno podkreślić jednak należy, że sąd nie wypowiadał się merytorycznie odnośnie treści tych uchwał. O odrzuceniu skargi zdecydowały jedynie względy formalne – zaskarżony akt nie podlega kontroli sądowoadministracyjnej. Z tego też powodu Sąd nie orzekał w sprawie merytorycznie, a odrzucił skargę w formie postanowienia na podstawie art. 58 § 1 pkt 1 i pkt 5a p.p.s.a. – sprawa nie należy do właściwości sądu administracyjnego (pkt 1). Skarga z powodów określonych w art. 58 p.p.s.a. jest niedopuszczalna i dlatego podlega odrzuceniu. Odrzucenie skargi przez sąd jest równoznaczne z odmową rozpatrzenia sprawy i nadaniem jej dalszego biegu (por. np. postanowienie WSA w Warszawie z 16 marca 2017 r., V SA/Wa 154/17 i wiele innych).

Zasadne pozostają więc merytoryczne argumenty rzecznika przeciwko takich uchwałom. Rzecznik, powołując się na orzecznictwo NSA, wskazał m.in., że „organy samorządowe mogą korzystać ze swoistej wolności słowa, przysługującej im jako pochodna wolności wypowiedzi wszystkich mieszkańców danej wspólnoty samorządowej (por. wyroki NSA z dnia 25 maja 2017 r., sygn. akt I OSK 297/17; z 18 kwietnia 2018 r., sygn. akt I OSK 552/18; z 2 października 2018 r., sygn. akt II OSK 1804/18). Jednak nawet działając jako głos wspólnoty samorządowej, rada gminy pozostaje organem władzy publicznej, co oznacza, że jest związana znacznie dalej idącymi ograniczeniami niż jednostki. Związanie zasadą legalizmu stanowi więc nieprzekraczalną granicę swoistej wolności wypowiedzi organu jednostki samorządu terytorialnego”.

Jeżeli nawet obecny rzecznik praw obywatelskich zdecyduje się wnieść skargę kasacyjną, to w mojej opinii nie będzie ona skuteczna i NSA podzieli stanowisko sądu I instancji. Pytanie także, co zrobi nowy rzecznik praw obywatelskich z taką ewentualną skargą (data zakończenia kadencji Adama Bodnara to 9 wrzesień 2020 r.). Samorządy nie powinny więc uchwalać takich uchwał. Jeżeli to uczynią, to nie służy na nie skarga. Uchwały takie można jedynie piętnować w inny sposób, używając do tego „miękkich” środków.