Zmień język strony
Prawo.pl

Łatwiej zaparkować nielegalnie niż zapłacić za parking? MSWiA nie planuje zmian

Nie będzie zmian w przepisach dotyczących nielegalnego parkowania. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji uważa, że obowiązujące regulacje zapewniają odpowiednią ochronę terenów zielonych i bezpieczeństwa ruchu drogowego, dlatego nie planuje zaostrzenia sankcji, rozszerzenia możliwości odholowywania pojazdów ani wprowadzenia nowych zakazów postoju.

parkowanie straz miejska
Autor: Robert Horbaczewski

Nielegalne parkowanie zwłaszcza na terenach zielonych i chodnikach staje się coraz większym problem. Pisaliśmy o tym w serwisie Prawo.pl wielokrotnie.

Teraz problem podjął poseł Franciszek Sterczewski. Zdaniem parlamentarzysty obecne przepisy są w dużej mierze podporządkowane potrzebom kierowców i nie zapewniają wystarczającej ochrony pieszym, rowerzystom ani zieleni miejskiej. Poseł wskazuje, że przepisy o ruchu drogowym nie zawierają pojęć „zieleń” lub „trawa”. Parkowanie na trawnikach, zieleni urządzonej czy w parkach, formalnie nie jest zabronione, dlatego straż miejska może jedynie sięgać po Kodeks wykroczeń, który penalizuje dopiero „niszczenie lub uszkadzanie roślinności” (art. 144 K.w.).

W praktyce większość służb oczekuje dowodu, że konkretne zatrzymanie pojazdu doprowadziło do uszkodzeń. Przez to teren przeznaczony na zieleń, po pierwszych zniszczeniach, traci praktycznie ochronę prawną (zdewastowany trawnik staje się legalnym miejscem postoju), straż miejska nie może założyć blokady na pojeździe ani nałożyć punktów karnych, a odholowanie auta w tej sytuacji bywa niemożliwe. Przy tym art. 96 par. 3 Kodeksu wykroczeń, który umożliwia pociągnięcie właściciela pojazdu do odpowiedzialności za niewskazanie sprawcy, często nie znajduje zastosowania – wskazuje w interpelacji poselskiej do MSWiA Franciszek Sterczewski.

Jerzy Jabraszko ze Straży Miejskiej w Warszawie potwierdza, funkcjonariusze mają problem z  kierowcami, którzy pozostawiają samochody na trawnikach, a te znajdują się poza pasem drogowym. Ponieważ przepisy dotyczące strefy płatnego parkowania obowiązują wyłącznie w pasie drogowym, część kierowców wykorzystuje tę lukę unikając opłat.

Egzekwowanie zakazu jest jednak bardzo trudne. Takie zachowanie nie podlega opłacie administracyjnej, dlatego konieczne jest prowadzenie postępowania dowodowego i ustalenie sprawcy wykroczenia. Karę można nałożyć wyłącznie na osobę, która dopuściła się naruszenia – mówi Jerzy Jabraszko.

Przypomina, że w przypadku wykroczenia z art. 144 Kodeksu wykroczeń straż miejska nie ma możliwości założenia blokady na koło ani odholowania pojazdu stojącego na terenie zielonym. Nie posiada również uprawnienia do żądania wskazania sprawcy wykroczenia.

W praktyce oznacza to, że egzekwowanie tego przepisu jest bardzo utrudnione. A za takie wykroczenie grozi mandat w wysokości do 500 zł – wskazuje Jabraszko.

Na dłużej bardziej opłaca się zaparkować nielegalnie

Parlamentarzysta także zwrócił uwagę, że nielegalne parkowanie bywa bardziej opłacalne niż korzystanie z legalnych miejsc postojowych. Po pierwsze, procedura wymierzenia kary wymaga ustalenia sprawcy (co wydłuża postępowanie i daje możliwość uchylenia się od ukarania). Po drugie, kary za wykroczenia są relatywnie niewielkie i nie zależą od długości postoju. Jego zdaniem tygodniowy postój na zakazie l może skutkować grzywną w kwcie bez porównania niższą niż opłacenie legalnego parkingu.

Jego zdaniem historycznym reliktem jest też możliwość parkowania całym pojazdem na chodniku,  przy pozostawieniu 1,5 m przejścia. Przepis ten pochodzi z rozporządzenia z 1967 r., a więc z zupełnie innych realiów.

Zmieniło się nie tylko myślenie o ruchu drogowym, ale też gabaryty samochodów. Przepis ten utrwala błędne przekonanie, że parkowanie „na chodniku” jest dopuszczalne niemal wszędzie, jeśli tylko zostawi się 1,5 m, co koliduje z obowiązującymi przepisami techniczno-budowlanymi, które wymagają, by szerokość chodnika wynosiła co najmniej 1,8 m. W efekcie samorządy inwestują miliony w infrastrukturę pieszą, której nie sposób skutecznie chronić przed zniszczeniem - „lasy znaków” i masowe słupki jedynie ograniczają chaos. Wciąż projektujemy i budujemy rozwiązania „chodniko-parkingowe” oparte na przepisach sprzed 60 lat, zamiast dostosować prawo do realiów – argumentuje Franiszek Sterczewski.

W interpelacji znalazły się także postulaty dotyczące możliwości łatwiejszego odholowywania nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów oraz zmiany zasad postoju na chodnikach.

Przeczytaj także: Łąki kwietne potrzebne przy drodze, przepisy także

Resort: Zieleń jest już chroniona

MSWiA nie zgodziło się z oceną, że istnieje luka prawna wymagająca zmian w Prawie o ruchu drogowym.

W odpowiedzi na interpelację (nr 17442) resort przypomniał, że ustawa reguluje zasady ruchu na drogach publicznych, w strefach ruchu i strefach zamieszkania. Tymczasem roślinność, na którą wjeżdżają pojazdy, często znajduje się poza pasem drogowym. W ocenie ministerstwa objęcie tej kwestii regulacjami prawa drogowego mogłoby wręcz zawęzić zakres ochrony.

MSWiA wskazało, że obecnie ochronę zapewnia art. 144 par. 1 Kodeksu wykroczeń, przewidujący odpowiedzialność za niszczenie lub uszkadzanie roślinności. Sprawcą takiego wykroczenia może być również kierowca, który wjeżdża samochodem na tereny zielone. Resort przypomniał także, że definicję terenów zieleni zawiera ustawa o ochronie przyrody.

Analiza obowiązujących przepisów prowadzi do wniosku, że wprowadzenie do Prawa o ruchu drogowym zakazu parkowania na terenach zielonych prowadziłoby w rzeczywistości do zawężenia zakresu ochrony do roślinności znajdującej się wyłącznie w granicach drogi – podkreśla Czesław Mroczek, wiceminister spraw wewnętrznych i administracji.

 

Postój na chodniku zgodny z obowiązującymi zasadami

Ministerstwo odniosło się także do krytyki przepisów pozwalających na parkowanie na chodnikach. Wskazuje, że obecne regulacje szczegółowo określają warunki postoju pojazdów na drodze dla pieszych. Zgodnie z art. 47 Prawa o ruchu drogowym pojazd może zostać pozostawiony na chodniku tylko po spełnieniu określonych warunków, w tym pozostawieniu co najmniej 1,5 m szerokości dla ruchu pieszych i pod warunkiem, że nie utrudnia to korzystania z chodnika.

MSWiA zwróciło uwagę, że przepisy wymagają nie tylko pozostawienia odpowiedniej szerokości przejścia, lecz także uwzględnienia innych elementów mogących utrudniać ruch, takich jak słupy, drzewa, kosze na śmieci czy uszkodzenia nawierzchni.

W ocenie resortu wskazywane przez posła nieprawidłowości wynikają przede wszystkim z niewłaściwego stosowania obowiązujących przepisów przez kierowców, a nie z braku odpowiednich regulacji.

Odholowanie tylko w określonych przypadkach

Ministerstwo nie zapowiedziało również zmian dotyczących usuwania pojazdów pozostawionych niezgodnie z przepisami. Przypomniało, że zgodnie z art. 130a ust. 1 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym pojazd może zostać usunięty z drogi, jeżeli został pozostawiony w miejscu zabronionym i jednocześnie utrudnia ruch lub zagraża bezpieczeństwu.

- Wykładnia określenia utrudnianie ruchu nie pozostawia wątpliwości, że polega ono na stworzeniu takiej sytuacji na drodze, w czasie której następuje zakłócenie jego płynności lub powstają inne trudności w przemieszczaniu się. Z reguły jest to związane ze zmuszeniem uczestników ruchu do wykonania dodatkowych, nieplanowanych czynności np. hamowania lub zwiększenia prędkości, czy podjęcia danych manewrów, często związanych ze zmianą toru ruchu np. wyprzedzania, omijania – wskazuje w odpowiedzi na interpelację  Czesław Mroczek.

Resort podkreślił, że odholowanie pojazdu stanowi ingerencję w konstytucyjnie chronione prawo własności, ponieważ właściciel zostaje czasowo pozbawiony możliwości korzystania z pojazdu oraz musi ponieść koszty jego usunięcia i przechowywania. Jak zaznaczono, potwierdza to również orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, który wskazywał, że przepisy dotyczące usuwania pojazdów ograniczają prawa konstytucyjne, choć służą realizacji celów związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego.

MSWiA nie planuje więc zmian legislacyjnych dotyczących rozszerzenia możliwości odholowywania pojazdów, zaostrzenia sankcji za nielegalne parkowanie ani wprowadzenia odrębnego zakazu parkowania na terenach zielonych.

Zaostarzenie sankcji nie stworzy nowych parkingów

Urszula Kopeć, adwokat w Kancelarii Radcy Prawnego dr Anny Banaszewskiej uważa jednak, że problem z nielegalnym parkowaniem czy parkowaniem na trawnikach przeważnie nie wynika z braku stosownych zakazów, zbyt niskich kar czy ich lekceważenia przez kierowców, lecz z niedostatecznej liczby legalnych miejsc postojowych i braku alternatyw transportowych.

Nie oznacza to oczywiście, że kierowca może nienależycie parkować na chodniku albo niszczyć zieleń tylko dlatego, że nie znalazł miejsca. Jednak nie powinno się ustanawiać sankcji jako sposobu rozwiązania problemu, którego przez lata nie rozwiązano infrastrukturalnie. Obywatel ma obowiązek przestrzegania przepisów prawa, ale władza publiczna również ma obowiązek organizować przestrzeń w sposób racjonalny – wskazuje Urszula Kopeć.

 Jej zdaniem zaostrzanie sankcji czy nowe zakazy nie stworzą ani jednego nowego miejsca parkingowego, a jedynie przerzucą skutki niewydolnej infrastruktury na obywateli. Państwo powinno zatem najpierw sięgać po rozwiązania rzeczywiście usuwające przyczynę problemu, a środki represyjne traktować jako ultima ratio.

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe