Szkolenia online Nowa klasyfikacja budżetowa 2027 – od przepisów do codziennej praktyki księgowego 16.09.2026 r., godz. 12:30
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Geodeci chcą wyższej stawki za roboczogodzinę

Związek Powiatów Polskich domaga się ponownego wyliczenia stawki roboczogodziny, od której zależy finansowanie zadań geodezyjnych zleconych przez administrację rządową. Samorządowcy przekonują, że obecna wartość 63,56 zł jest zaniżona i nie wystarcza nawet na pokrycie wynagrodzeń pracowników, nie mówiąc o kosztach utrzymania systemów teleinformatycznych i baz danych.

kobieta kask geodeta ladowarka
Źródło: iStock

Stawka roboczogodziny, która jest podstawą finansowania zadań zleconych z zakresu administracji rządowej realizowanej przez powiatowe organy administracji geodezyjnej i kartograficznej wynosi obecnie 63,56 zł. W opinii Związku Powiatów Polskich nie odzwierciedla faktycznych kosztów wynagrodzeń, obsługi systemów oraz utrzymania zasobów.

To przekłada się m.in. na braki kadrowe w powiatowych wydziałach geodezji. W konsekwencji zadania realizowane są nieterminowo albo są niepodejmowane. Jak wylicza ZPP, dotyczy to w szczególności modernizacji ewidencji gruntów i budynków, tworzenia baz danych, wdrażania układu wysokościowego PL-EVRF2007-NH oraz działań służących podnoszeniu jakości danych zgromadzonych w państwowym zasobie geodezyjnym i kartograficznym.

Są to zadania o znaczeniu ogólnokrajowym, których opóźnienie obciąża nie tylko powiaty, lecz cały system informacji przestrzennej państwa – przekonuje organizacja skupiająca powiaty.

Cyfryzacja procedur planistycznych w 2026 r. - Rejestr Urbanistyczny, newsletter planistyczny i inne narzędzia - czytaj w LEX >

Skąd się wzięło 63,56 zł?

ZPP pozytywnie ocenia kierunek przyjętego modelu finansowania, opartego na liczbie zrealizowanych spraw, ujednoliconym czasie realizacji zadań oraz stawce roboczogodziny. Problem widzi w wysokości samej stawki. Związek chciałby wiedzieć, w jaki sposób ustalono stawkę: jakie składniki kosztowe zostały w niej uwzględnione, w jakiej proporcji, na jakiej podstawie, jakich danych źródłowych użyto. Związek zwraca uwagę, że brak tych informacji uniemożliwia to zarówno merytoryczną weryfikację jej poprawności, jak i rzetelne planowanie po stronie jednostek.

Trudność ta jest tym bardziej dotkliwa z uwagi na fakt, iż przyjęta stawka odbiega od wyniku wcześniej prowadzonych prac w oparciu o znaną i udokumentowaną metodykę kalkulacyjną. Zespół do spraw standaryzacji kosztów realizacji zadań rządowych z zakresu geodezji i kartografii oraz określenia jednolitych w skali kraju zasad ich finansowania, działający w imieniu Głównego Geodety Kraju, ustalił bowiem, że ostateczna stawka roboczogodziny na rok 2024 powinna wynosić 72,75 zł. Tymczasem stawka obowiązująca w roku 2026, a więc dwa lata później, wynosi 63,56 zł i jest od tej wartości niższa o niemal 9 zł, mimo że w tym okresie zarówno koszty wynagrodzeń, jak i koszty utrzymania systemów oraz zasobów wyraźnie wzrosły – argumentuje Andrzej Płonka, prezes ZPP w piśmie do ministra finansów Andrzeja Domańskiego.

Jego zdaniem tak ustalona stawka jest zaniżona, a przy tym nie przedstawiono kalkulacji, która by ją uzasadniała. Wskazuje również, iż roboczogodzina nie jest tożsama z godziną pracy. Koszt utrzymania stanowiska pracy obejmuje także urlopy, absencje chorobowe, szkolenia, narady oraz czynności przygotowawcze i organizacyjne.

Które umowy zawierane w ramach realizacji zadań z zakresu gospodarki nieruchomościami przez gminę podlegają publikacji w Centralnym Rejestrze Umów JSFP? - sprawdź w LEX >

ZPP dowodzi więc, że w obecnych realiach, finansowanie na aktualnym poziomie nie pozwala nawet na pełne pokrycie wynagrodzeń pracowników powiatowych wydziałów geodezji i kartografii. A stawka roboczogodziny musi obejmować nie tylko koszty osobowe wraz z pochodnymi od wynagrodzeń, lecz również koszty pośrednie, bez których realizacja zadań nie jest możliwa. Wśród nich wymienia: koszty licencji, utrzymania, aktualizacji i rozwoju systemów teleinformatycznych służących do prowadzenia baz danych, koszty zapewnienia ciągłości ich działania, bezpieczeństwa danych i kopii zapasowych, koszty infrastruktury sprzętowej i jej wymiany oraz koszty obsługi kancelaryjnej i archiwizacji. Koszty te, w ostatnich latach istotnie wzrosły.

Związek Powiatów Polskich wnosi o ponowne przeprowadzenie procedury kalkulacyjnej stawki roboczogodziny.

 

Za niska, ale przynajmniej czytelna

Marek Ślązak, dyrektor wydziału i geodeta powiatowy w Mińsku Mazowieckim, ocenia, że wysokość stawki za roboczogodzinę jest za niska, ale sam model oparty na liczbie zrealizowanych spraw jest sprawiedliwy, bo ten wcześniejszy system, jak ocenia, nie wiadomo, jaki był.

Mamy o tyle dobrą sytuację, że po zmianie sposobu naliczania dotacji, opartego obecnie na miernikach, otrzymujemy prawie dwukrotnie wyższą dotację niż wcześniej. Dla nas to uczciwe podejście, bo mamy bardzo dużo pracy, dużo zadań realizujemy. W związku z tym samo wyliczenie tego uznaję za prawidłowe i bardzo dobre. Teraz widać, że byliśmy niedoszacowani, jeśli chodzi o dotacje, choć i tak nie jest to tyle, ile być powinno – podkreśla Marek Ślązak.

Marek Markiewicz, geodeta powiatowy i naczelnik Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami w Przeworsku, przyznaje, że poprzedni rok zakończył się dla wydziału dodatnim bilansem, głównie dzięki pracom związanym z przygotowaniem planów ogólnych.

Mieliśmy duże wpływy ze sprzedaży map i wypisów. Teraz te dochody maleją, dlatego spodziewamy się, że w przyszłym roku sytuacja będzie znacznie gorsza. Nie powinno się porównywać dochodów wyłącznie z poprzednim rokiem, bo może nastąpić gwałtowny spadek, na przykład z 2 mln do 1 mln zł. Tymczasem dotacja na obsługę zadań geodezyjnych nadal wynosi około 200-250 tys. zł – mówi Marek Markiewicz.

Jak dodaje, na razie trudno ocenić skutki nowego sposobu naliczania dotacji.

Po pierwszym kwartale okazało się, że mamy o 6 tys. zł za dużo przyznanej dotacji, więc wojewoda ją  skorygował. Po drugim kwartale wyliczenia wskazywały, że powinniśmy dostać o 40 tys. zł więcej, ale otrzymaliśmy jedynie 2 tys. zł, bo środki są wyrównywane między powiatami. Dopiero po rozliczeniu całego roku będzie można ocenić, jak ten system działa w praktyce – wyjaśnia geodeta powiatowy Przeworska.

Markiewicz nie spodziewa się jednak znaczącego wzrostu środków. Zwraca uwagę, że przy dotacji na poziomie 200-250 tys. zł rzeczywiste potrzeby wydziału wynoszą około 2 mln zł. Brakującą kwotę trzeba będzie pokrywać z budżetu powiatu.

Przyznaje również, że stawka za roboczogodzinę geodety jest zbyt niska, ale jego zdaniem na ostateczne oceny trzeba poczekać do końca roku.

Dopiero wtedy będziemy mieć pełne dane dotyczące dochodów, wysokości dotacji i wydatków rzeczowych. Będzie można ocenić skalę niedoborów kadrowych, poziom zatrudnienia i sytuację w poszczególnych starostwach. Te warunki są bardzo zróżnicowane. Nasz powiat realizuje na przykład najwięcej scaleń gruntów w Polsce – dodaje Marek Markiewicz.

Czytaj też w LEX: Moment ustalenia klasyfikacji gruntu – problemy praktyczne >

Komu szkodzi cyfryzacja

W piśmie do ministra finansów Związek zwraca uwagę na pewien paradoks. Niedofinansowanie zadania pogłębia cyfryzacja, bo przenosi coraz większą część rzeczywistego kosztu realizacji zadań z czynności wykonywanych bezpośrednio przez pracownika na utrzymanie i administrowanie systemami teleinformatycznymi.

Tym samym, w sprawach obsługiwanych w trybie zautomatyzowanym po stronie organu nie powstaje wprawdzie koszt dokonania samej czynności, jednakże powstają koszty administrowania systemem, utrzymania interfejsów wymiany danych oraz zapewnienia poprawności i dostępności udostępnianych zbiorów. Tego jednak aktualny katalog czynności nie obejmuje. Wynika to z przyjętego założenia metodologicznego, zgodnie z którym koszty utrzymania systemów ujęto w stawce jedynie jako marginalną część kosztów – wskazuje ZPP

Przekonuje, że to założenie nie przystaje do specyfiki geodezji i kartografii, bo w odróżnieniu od innych obszarów działania starostwa całość zadań realizowana jest w oparciu o wyspecjalizowane systemy do prowadzenia baz danych, generujące koszty nieporównywalne z typowym zadaniem administracyjnym. W efekcie koszty administrowania, aktualizacji i utrzymania systemów pokrywane są jedynie pośrednio, w proporcji do liczby zrealizowanych spraw, bowiem katalog uwzględnia wyłącznie czynności wykonywane bezpośrednio przez pracowników geodezji. Im więc szerzej organ przechodzi na obsługę zautomatyzowaną, tym mniejsza część kosztów infrastruktury podlega zwrotowi, mimo że musi być utrzymywana i obsługiwana niezależnie od trybu realizacji sprawy.

Sztuczna inteligencja wkroczyła do urzędów. Teraz czas uporządkować zasady jej wykorzystania z materiałami LEX! >

 

Polecamy prawnicze książki samorządowe