TSUE: Frankowicze muszą być precyzyjni, gdy chcą odsetki
Kredytobiorca, który chciałby, aby sąd przyznał mu odsetki za opóźnienie w razie stwierdzenia nieważności umowy kredytu frankowego zawierającej klauzule abuzywne, powinien jak najszybciej skierować do banku odpowiednie wezwanie do zapłaty z precyzyjnym określeniem kwoty, której zwrotu żąda - orzekł w czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Eksperci podkreślają, że niezwykle istotny jest więc już przedsądowy etap sporu i wymiana pism pomiędzy frankowiczem i jego pełnomocnikiem a bankiem.

W czwartek TSUE wydał wyrok w sprawie C-903/24 (Zmarka) dotyczący naliczania odsetek w sprawach kredytów frankowych. Chodziło o moment, od którego można naliczać odsetki i szczegółową podstawę ich wyliczenia. Sąd Okręgowy w Warszawie – przy okazji sporu frankowicza z Santander - wystąpił do TSUE o wyjaśnienie, czy dyrektywa 93/13/EWG w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasada skuteczności stoją na przeszkodzie zasądzeniu od banku na rzecz konsumenta odsetek ustawowych za opóźnienie od kwoty świadczenia nienależnego dopiero od daty, w której bankowi zostanie doręczone wezwanie do zapłaty wskazujące konkretną kwotę, której zwrotu żąda konsument. Sprawa dotyczyła kredytu frankowego z 2008 r. Małżeństwo frankowiczów w 2022 r. w reklamacji zakwestionowało ważność umowy, wskazując na zawarte w niej nieuczciwe warunki umowne. Zażądali zwrotu wszystkich świadczeń spełnionych na jej podstawie, a następnie wnieśli pozew o ustalenie nieważności umowy oraz o zwrot uiszczonych rat wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Choć sąd w wyroku częściowym ustalił nieważność umowy, to jednak powziął wątpliwości co do daty, od której konsumentom przysługują od banku odsetki za opóźnienie.
Ogólnikowe pismo nie wystarczy
TSUE przyznał oczywiście, że w następstwie ustalenia nieważności umowy kredytu zawartej między konsumentem a bankiem ze względu na klauzule abuzywne, bank ten może zostać zobowiązany do zapłaty temu konsumentowi odsetek ustawowych za opóźnienie od kwoty nienależnie zapłaconej przez wspomnianego konsumenta w wykonaniu wspomnianej umowy. Niemniej jednak należy je liczyć dopiero od dnia doręczenia bankowi dokumentu pozasądowego (czyli w praktyce wezwania do zapłaty) lub procesowego wskazującego konkretną kwotę objętą żądaniem. Istotne w sprawie są wiec konkretne działania podjęte przez frankowicza, ale to nie wystarczy. Ważna jest również ich precyzja.
Inaczej mówiąc: konsumentowi przysługują odsetki za opóźnienie dopiero od momentu doręczenia bankowi wezwania wskazującego konkretną kwotę dochodzonego roszczenia, na tej podstawie bank jest w stanie ustalić zakres jego potencjalnego zobowiązania i ocenić zasadność żądania. Zdaniem Trybunału nie stanowi to nadmiernego obciążenia dla konsumenta, ponieważ wysokość wpłat może zostać ustalona na podstawie historii rachunku bankowego lub zaświadczenia wydanego przez bank. Taki warunek nie uniemożliwia ani nie powoduje nadmiernego utrudnienia w wykonywaniu praw przyznanych konsumentom.
Wielkiej rewolucji nie będzie
TSUE uznał też, że dyrektywa 93/13/EWG nie określa wprost skutków stwierdzenia nieważności umowy zawartej z konsumentem. Kwestie te regulują krajowe porządki prawne. Państwa członkowskie muszą jednak zapewnić poszanowanie zasady skuteczności, tak aby wykonywanie praw przyznanych konsumentom przez prawo unijne nie było nadmiernie utrudnione lub praktycznie niemożliwe.
Wyrok nie zaskakuje Związku Banków Polskich (ZBP) ani prawników, którzy na co dzień prowadzą takie sprawy.
Trybunał potwierdza krajową linię orzeczniczą. Konsumentowi przysługują odsetki za opóźnienie dopiero od momentu doręczenia bankowi wezwania wskazującego konkretną kwotę dochodzonego roszczenia, na tej podstawie bank jest w stanie ustalić zakres jego potencjalnego zobowiązania i ocenić zasadność żądania. Zdaniem TSUE nie stanowi to nadmiernego obciążenia dla konsumenta, ponieważ wysokość wpłat może zostać ustalona na podstawie historii rachunku bankowego lub zaświadczenia wydanego przez bank. Taki warunek nie uniemożliwia ani nie prowadzi do nadmiernego utrudnienia wykonywania praw przyznanych konsumentom – podkreśla dr Tadeusz Białek, prezes ZBP.
Bartosz Miąskiewicz, adwokat z kancelarii CMS Cameron McKenna, zauważa, że TSUE zaakceptował podejście, zgodnie z którym odsetki należą się od daty upływu terminu wyznaczonego w prawidłowo sformułowanym wezwaniu do zapłaty – takim, które wskazuje kwotę podlegającą zwrotowi.
Polski sąd sugerował, że takie wymogi mogą być zbyt restrykcyjne, a przedsiębiorca powinien sam ustalić kwotę do zwrotu. Trybunał nie podzielił tego podejścia. Wyrok jest istotny nie tylko dla samych odsetek. Pokazuje po raz kolejny, że Trybunał nie zawsze zgadza się na automatyczne rozszerzanie zakresu roszczeń kierowanych przeciwko przedsiębiorcom poza granice wynikające z prawa krajowego i konkretnego stanu faktycznego – zaznacza mec. Miąskiewicz.
Kluczowe wezwanie do zapłaty
Zdaniem Radosława Górskiego, radcy prawnego w Kancelarii Prawnej Radosław Górski i Wspólnicy sp.k., wyrok TSUE nie odbiera frankowiczom prawa do dochodzenia roszczeń wobec banków, nie podważa też ochrony wynikającej z dyrektywy 93/13/EWG. Wyrok jest raczej praktyczną wskazówką, że etap przedsądowy nie powinien być traktowany jako formalność.
Jeżeli konsument chce skutecznie dochodzić odsetek, powinien przed procesem jasno wskazać bankowi, jakiej kwoty żąda, z jakiej umowy i w jakim terminie oczekuje zapłaty. Wniosek jest prosty: liczy się dobrze napisane wezwanie do zapłaty. Zamyka ono drogę do wielu późniejszych sporów o odsetki. Czy to problem dla konsumentów? W prawidłowo prowadzonych sprawach raczej nie - sporządzenie wezwania do zapłaty z konkretną kwotą nie jest nadmierną trudnością, kwoty można ustalić na podstawie historii spłat albo zaświadczenia z banku, a zawodowy pełnomocnik powinien zadbać o to już na etapie przedsądowym. Dobrze przygotowane wezwanie pozwala doprowadzić do wymagalności roszczenia i zabezpieczyć prawo do odsetek – wyjaśnia mec. Górski.
Wyrok TSUE z 11 czerwca 2026 r., C-903/24








