Sprawy z WIBOR to nie powtórka kredytów frankowych
Sprawy kredytobiorców złotówkowych z WIBOR mocno różnią się od kredytów frankowych – zamiast ryzyka kursowego mamy ryzyko stopy procentowej, znikomy wpływ kredytodawcy na WIBOR, jak również duże różnice w obowiązkach informacyjnych. Dlatego w ewentualnych sporach sądowych będą podnoszone inne argumenty – pisze Maciej Orkusz, adwokat, partner w kancelarii DZP.

Niedawno minęły trzy lata, od kiedy do przestrzeni publicznej dotarła sensacyjna informacja: Sąd Okręgowy w Katowicach wydał postanowienie o zabezpieczeniu powództwa kredytobiorcy złotowego i usunął WIBOR z umowy kredytu hipotecznego. W owym czasie wzbudziła ona duże zainteresowanie opinii publicznej. Jednak wniesione w tamtej sprawie przez bank zażalenie doprowadziło do szybkiego uchylenia tego - głośnego na ów czas - orzeczenia.
Spraw z WIBOR jest niewiele
Co się dzieje od tamtej pory? Sądy odnotowują niewielki, ale stały napływ spraw, w których kredytobiorcy kwestionują uczciwość klauzuli zmiennego oprocentowania w umowach kredytu złotowego zawartych z bankami. Według niedawno publikowanych danych obecnie w sądach prowadzonych jest ok. 2,5 tysiąca procesów, w których kwestionowane są umowy zawierające klauzule zmiennego oprocentowania oparte o wskaźnik WIBOR. Jak dotąd w tego typu sporach zapadło ponad 150 prawomocnych wyroków i żaden nie uwzględniał żądań kredytobiorców.
Mimo to konsumenci od trzech lat są intensywnie zachęcani przez niektóre kancelarie oraz firmy windykacyjne do tego, aby w drodze sądowej „usunąć WIBOR z umowy” bądź „unieważnić kredyt z WIBOR”. Jako zachętę przedstawiane bywają im korzystne orzeczenia uzyskane przez kredytobiorców w tego typu sprawach. W większości przypadków chodzi jednak o nieprawomocne orzeczenia w przedmiocie zabezpieczenia roszczenia, z których wiele jest następczo zmieniane przez sąd odwoławczy na niekorzyść kredytobiorcy. Punktem odniesienia bywają też sukcesy konsumentów w sprawach „frankowych” i zapadłe na ich kanwie wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Mogą one sugerować, że w dłuższej perspektywie sprawy klientów „złotówkowych” pójdą szlakiem utartym przez spory „frankowe”.
Po niedawnym, pierwszym wydanym w sprawie dotyczącej WIBOR, wyroku TSUE (wyrok z 12 lutego 2026 r. w sprawie C-471/24) warto zastanowić się nad tym czy spory o kredyty złotówkowe mają szansę podzielić los spraw frankowych. Biorąc pod uwagę, że według ostatnich danych Ministerstwa Sprawiedliwości do załatwienia pozostało sto kilkadziesiąt tysięcy spraw związanych z kredytami „frankowymi”, póki co jest to zupełnie inna skala. Te pozory nie powinny jednak mylić. Doniosłość sporów o kredyty złotowe może okazać się znacznie większa, niż wskazywałoby na to powyższe porównanie, zaś podważenie postanowień umów kredytów złotówkowych mogłoby się okazać niezwykle dolegliwe nie tylko dla sektora bankowego, ale i dla gospodarki. Łączna wartość instrumentów finansowych opartych o wskaźnik WIBOR, który stanowi element parametryczny klauzuli zmiennego oprocentowania, wynosi 9 bilionów złotych, a zatem trzykrotność polskiego PKB. Dla porównania, wartość umów walutowych w szczytowym okresie wynosiła niemal 200 mld zł. O ile system finansowy jako całość poradził sobie z masowym unieważnianiem umów powiązanych z walutą obcą, o tyle zakwestionowanie stosowania w umowach kredytu wskaźnika WIBOR-u mogłoby być dla systemu znacznie trudniejsze do udźwignięcia.
Ryzyko kursowe a ryzyko stopy procentowej
W obu kategoriach spraw mowa jest o innym – z perspektywy stron umowy – ryzyku. Konstrukcyjnie, w przypadku kredytów „frankowych” wzrost kursu waluty obcej powoduje podwyższenie wysokości raty kapitałowo-odsetkowej, jak i salda zadłużenia, czyli całkowitej kwoty pozostałej do spłaty. Taka sytuacja nie ma natomiast miejsca w wypadku kredytu udzielonego w złotówkach. Wzrost oprocentowania kredytu ze zmiennym oprocentowaniem skutkuje wyłącznie podwyższeniem części odsetkowej w racie kapitałowo-odsetkowej, zaś kapitał pozostały do spłaty nie ulega zmianie.
Z perspektywy systemowej, mamy do czynienia z innym wpływem polityki państwa na wystąpienie i mitygowanie ryzyka. Ryzyko kursowe w znacznie szerszym zakresie powiązane jest z czynnikami niezależnymi od sytuacji polskiej gospodarki. Wzrost kursu franka szwajcarskiego, który wywołał zmiany w wysokości zadłużenia kredytobiorców „frankowych” powiązany był ze zdarzeniami mającymi miejsce poza Polską - z upadkiem banku Lehman Brothers w 2008 r., a także decyzjami Narodowego Banku Szwajcarii z 2011 r. i 2015 r. o - odpowiednio - usztywnieniu kursu wymiany EURO/CHF i następnie rezygnacji z tej polityki. W przypadku kredytów złotówkowych zmiana oprocentowania wiąże się ze zmianami wysokości wskaźnika WIBOR, który – pozostając w związku z poziomem stóp procentowych NBP - odzwierciedla sytuację ekonomiczną w skali makro. Właśnie na skutek podwyżek stopy referencyjnej NBP, dokonywanych przez Radę Polityki Pieniężnej, począwszy od października 2021 r. do września 2022 r., wzrosła wysokość WIBOR, co stało się pierwotną przyczyną zainteresowania możliwością podważenia umów kredytów „złotówkowych”. Odnotowywane w ostatnim okresie spadki wysokości stóp procentowych NBP wiążą się z konsekwentnym obniżeniem wysokości stawek WIBOR i zmniejszeniem rat kredytów złotówkowych. Zmiany stawek wskaźnika WIBOR nie mogą istotnie odbiegać od kierunku i dynamiki realizowanej przez państwo polityki inflacyjnej.
Granice ryzyka kursowego są niezwykle pojemne i pełne obciążanie tym ryzykiem konsumenta nieuzyskującego dochodów w walucie, do której indeksowany jest kredyt, budzi wątpliwości. Tymczasem ryzyko zmiennego oprocentowania limitowane jest nie tylko systemowo (przez powiązanie WIBOR-u ze stopą referencyjną NBP), ale i ustawowo. Górny pułap ryzyka ponoszonego przez kredytobiorcę złotowego wyznacza poziom odsetek maksymalnych, określony zgodnie z art. 359 par. 2(1) kodeksu cywilnego. Górną granicą zmiany oprocentowania jest zatem dwukrotność odsetek ustawowych. Z kolei odsetki ustawowe, zgodnie z art. 359 par. 2 k.c., stanowią sumę stopy referencyjnej NBP i 3,5 punktów procentowych. W przypadku ryzyka wzrostu stopy procentowej, konsument nie jest narażony na nie bezgranicznie. Pogląd ten został zaakceptowany w orzecznictwie sądów.
Wpływ kredytodawcy na zmiany zadłużenia kredytobiorcy
W przypadku umów kredytów frankowych, o wysokości zobowiązania kredytobiorcy na ogół decydowały tzw. tabele kursowe, opracowywane przez poszczególne banki (kredytodawców). Było to wykonanie obowiązku wynikającego z art. 111 ust. 1 pkt 4 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. - Prawo bankowe (Dz. U. z 2006 r. poz. 38). Umowy kredytów frankowych na ogół nie zawierały postanowień ograniczających swobodę banku w zakresie określania wysokości kursu waluty obcej. Kreowało to - przynajmniej w teorii - możliwość jednostronnego określania przez bank wysokości zadłużenia kredytobiorcy. Taka konstrukcja umów kredytów frankowych została podważona w orzecznictwie sądów krajowych i TSUE, co doprowadziło do masowego unieważniania kredytów frankowych przez polskie sądy.
W wypadku kredytu złotówkowego dla określenia wysokości należnych bankowi rat kluczowe znaczenie ma wysokość jednego z elementów parametrycznych klauzuli zmiennego oprocentowania obok marży banku, czyli powszechnie stosowanego w umowach kredytowych wskaźnika WIBOR. O ile ustalenie kursu waluty obcej ustawodawca pozostawił rynkowej swobodzie banków (kredytodawców), o tyle procedura ustalania wysokości indeksu WIBOR (fixing) jest przeprowadzana przez niezależny od banków podmiot - spółkę GPW Benchmark S.A. pełniącą rolę administratora wskaźnika. Sama procedura opracowywania wskaźnika WIBOR musi być zgodna z przepisami rozporządzenia 2016/1011/UE w sprawie indeksów stosowanych jako wskaźniki referencyjne („Rozporządzenie BMR”) i obwarowana przewidzianymi w nim rygorami oraz mechanizmami kontrolnymi. Sam administrator wskaźnika podlega w zakresie swojej działalności nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego.
Banki biorą rzecz jasna udział w procesie wyznaczania wskaźnika WIBOR, jednak ich rola ogranicza się wyłącznie do przekazywania danych administratorowi wskaźnika w ramach tzw. fixingu. Ich udział jest o tyle uzasadniony i konieczny, że WIBOR - jako wskaźnik - służy pomiarowi międzybankowego rynku pieniężnego. Z samego faktu udziału niektórych banków w procesie fixingu nie sposób jest wywodzić, aby jednostronnie decydowały one o wysokości zobowiązania konsumenta. Ostateczne ustalenie wysokości stawki należy do administratora. Mając na względzie to, że WIBOR jest wskaźnikiem referencyjnym stopy procentowej odzwierciedlającym poziom stopy procentowej, po jakiej banki-uczestnicy fixingu mogliby składać depozyty na określone terminy u innych uczestników fixingu, fakt pozyskiwania przez administratora wskaźnika informacji od banków-uczestników fixingu nie powinien dziwić. W wypadku kredytów udzielanych przez banki, które nie uczestniczą w fixingu (np. banki spółdzielcze) teza o ustalaniu przez nie wysokości ponoszonych przez konsumenta kosztów kredytu wydaje się być oderwana od rzeczywistości.
Zarówno przeważająca liczba orzeczeń wydanych dotychczas w sprawach o WIBOR, jak i wyrok TSUE z 12 lutego br. w sprawie C-471/24 potwierdzają, że sądy nie powinny badać w sporach konsumentów z bankami tego w jaki sposób wyznaczany jest wskaźnik WIBOR. Działalność administratora wskaźnika korzysta z domniemania zgodności z wymogami Rozporządzenia BMR. Tym samym, argument o możliwości wpływania przez kredytodawcę na wysokość zadłużenia konsumenta-kredytobiorcy, który utorował drogę do szerokiego kwestionowania konstrukcji umów kredytów frankowych, nie znajduje podstaw w sprawach dotyczących kredytów złotówkowych.
Ustawa z 23 marca 2017 r. o kredycie hipotecznym oraz o nadzorze nad pośrednikami kredytu hipotecznego i agentami (Dz. U. z 2025 poz. 720) wymaga, aby oprocentowanie zmienne kredytu wyznaczane było w oparciu o wartość wskaźnika referencyjnego (np. WIBOR) oraz stałą marżę banku, co – w braku możliwości kontestowania w procesach sądowych sposobu opracowywania wskaźnika referencyjnego – oznacza prawidłowość konstrukcji umownych klauzul zmiennego oprocentowania kredytów złotówkowych.
Różnice w zakresie obowiązków informacyjnych
W sprawach „frankowych” formułowane przez kredytobiorców zarzuty naruszenia obowiązków informacyjnych miały charakter dodatkowy. Polegały one na wykazywaniu tego, że kredytobiorcy nie byli oni odpowiednio pouczani przez bank o skali ponoszonego ryzyka.
Tymczasem w sprawach, w których kwestionowane są umowy kredytów o zmiennym oprocentowaniu to właśnie argumentacja dotycząca realizacji obowiązku informacyjnego stanowić będzie zapewne trzon uzasadnienia powództw. W tym aspekcie pojawiają się dwojakie zarzuty dotyczące naruszenia obowiązków informacyjnych: w zakresie informacji o ryzyku zmiennego oprocentowania oraz informacji o metodologii opracowywania wskaźnika WIBOR.
Jak orzekł TSUE w sprawie C-471/24 (dotyczącej umowy kredytu zawartej w sierpniu 2019 r.) na banku nie spoczywa obowiązek udzielania szczegółowych objaśnień w odniesieniu do metodologii wskaźnika WIBOR. Wolą prawodawcy unijnego było, aby obowiązki te realizował bezpośrednio administrator wskaźnika, w trybie art. 27 Rozporządzenia BMR. Zdaniem TSUE, należyte wypełnienie obowiązku informacyjnego przez kredytodawcę polegać powinno na udostępnieniu informacji wymaganych zgodnie z przepisami dyrektywy 2014/17/UE w sprawie konsumenckich umów o kredyt związanych z nieruchomościami mieszkalnymi. Już wcześniej zresztą TSUE w orzecznictwie w tzw. sprawach hiszpańskich zwolnił kredytodawców – pod pewnymi warunkami – od obowiązku przedstawiania konsumentowi szczegółowych informacji odnośnie do zastosowanego w umowie kredytu wskaźnika referencyjnego. Nie należy się spodziewać, żeby wraz z rozwojem orzecznictwa TSUE zmienił swoje stanowisko w tej kwestii.
W sporach dotyczących kredytów opartych o WIBOR sądy, jak dotąd, nie dają wiary zeznaniom konsumentów, którzy zaprzeczają treści podpisanych przez siebie dokumentów i oświadczeń o zapoznaniu się z ryzykiem zmiennego oprocentowania. Dokumenty te na ogół zawierają dużo bardziej szczegółowe i sugestywne informacje, niż umowna i okołoumowna dokumentacja dla kredytów „frankowych”.
Podsumowanie
Założenie „powtórki z franków” w przypadku sporów o WIBOR wydaje się być pewnym nadużyciem. Nie stoi za nim bowiem podobny schemat powstania i dochodzenia roszczeń. Sprawa kredytów złotowych ma jednak bardziej złożony charakter, a otoczenie regulacyjne jest dużo bardziej szczelne, niż w przypadku udzielanych w latach 2005-2011 kredytów indeksowanych kursem walut obcych. Sama metoda opracowywania WIBOR jako wskaźnika stopy procentowej od początku jest oderwana od działalności i decyzyjności banku-kredytodawcy. Jest ona przy tym obecnie szczegółowo uregulowana i nadzorowana, co uzasadnia zaprezentowane w sprawie C-471/24 spostrzeżenia, iż metoda ta nie powinna być przedmiotem kontroli sądowej. Tym samym, sprawy dotyczące WIBOR – jak się wydaje – nie zmierzają ku zakwestionowaniu konstrukcji postanowień umownych. Spory w tego typu sprawach dotyczyć będą ustalenia zakresu obowiązków informacyjnych banków i zbadania sposobu ich realizacji w konkretnych stanach faktycznych, co będzie zadaniem trudnym. Uwarunkowania te mogą w istotny sposób utrudnić oszacowanie szans wygranej w konkretnej sprawie.
Maciej Orkusz, adwokat, partner w kancelarii DZP, specjalizujący się w sporach sądowych i arbitrażowych oraz w prawie cywilnym i handlowym



