Dr Wąsik: Małżeństwa jednopłciowe częściowo uznawane, ale o konkretne prawa trzeba jeszcze walczyć
Po wyrokach TSUE i NSA państwo polskie nie może już udawać, że zagraniczne małżeństwo jednopłciowe nie istnieje. Nie oznacza to jednak, że państwo w pełni je uznaje, bo Polska została zobowiązana tylko do uznania określonych skutków małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą – twierdzi adwokat dr Mateusz Wąsik. I dodaje, że zainteresowani nadal muszą dochodzić konkretnych praw sektor po sektorze: w ZUS, NFZ, szpitalu, podatkach, spadkach czy administracji lokalnej.

Krzysztof Sobczak: Na ile dziś osoby w małżeństwach jednopłciowych są w lepszej sytuacji niż w czasie gdy kilka lat temu pisał Pan doktorat, a następnie opublikował książkę pod znamiennym tytułem: Związki osób tej samej płci. Konsekwencje braku regulacji w prawie polskim? Czy państwo polskie uznaje, toleruje małżeństwa jednopłciowe?
Mateusz Wąsik: Można powiedzieć, że jesteśmy dziś w zupełnie innym momencie prawnym niż wtedy, gdy pisałem doktorat i książkę. Wówczas zasadniczym problemem była niemal całkowita „niewidzialność” takich relacji w polskim systemie prawa. Osoby pozostające w związkach jednopłciowych, nawet jeśli zawarły małżeństwo czy też związek partnerski za granicą, były w praktyce traktowane jak osoby sobie obce albo co najwyżej jak partnerzy faktyczni. W moich tekstach pisałem, że do czasu ustawowego uregulowania statusu takich par podlegają one zasadom właściwym dla związków faktycznych, a nie małżeństw.
Czytaj też w LEX: Zawarcie małżeństwa jednopłciowego lub związku partnerskiego przez obywatela polskiego za granicą - procedury, dokumenty, państwa >
Nowy moment prawny, czyli jaki?
Dzisiaj sytuacja jest lepsza, ale nadal nie jest prosta. Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 25 listopada 2025 r. (C-713/23) w sprawie Cupriak-Trojan i Trojan oraz po orzeczeniach polskich sądów administracyjnych (NSA z 20.03.2026 - II OSK 216/21, NSA z 7.05.2026 - II OSK 1075/23, II OSK 2070/23, II OSK 2073/23) państwo polskie nie może już udawać, że zagraniczne małżeństwo jednopłciowe nie istnieje. Transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa stała się instrumentem, który pozwala takim parom wejść do polskiego rejestru stanu cywilnego. W jednym z moich tekstów pisałem, że transkrypcja — wcześniej techniczna czynność rejestrowa — stała się jednym z najbardziej politycznych zagadnień współczesnego prawa rodzinnego. Nie powiedziałbym jednak, że Polska w pełni uznaje małżeństwa jednopłciowe. Na to jest jeszcze za wcześnie. Bardziej precyzyjne jest stwierdzenie, że Polska została zobowiązana do uznania określonych skutków małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą, zwłaszcza w kontekście prawa Unii Europejskiej, swobody przemieszczania się i prawa do życia rodzinnego. To nie jest jeszcze równość małżeńska w sensie materialnym, ale nie jest to już też stan całkowitej ignorancji prawnej. Państwo w pewnych obszarach musi uznawać skutki tych małżeństw. Co ciekawe, choć TSUE deklaratywnie nie nakłada obowiązku wprowadzenia małżeństw jednopłciowych do prawa krajowego, to w praktyce skutki transkrypcji prowadzą do uznania tego statusu w obrocie prawnym.
Czytaj też w LEX: Zagraniczne małżeństwo jednopłciowe – ważne w Polsce. Omówienie wyroku TS z dnia 25 listopada 2025 r., C-713/23 (Wojewoda Mazowiecki) >
Jest rozporządzenie pozwalające na rejestrację zagranicznych małżeństw jednopłciowych>>
Szklanka jest już w połowie pełna, czy jeszcze w połowie pusta?
Sytuacja par jest dziś wyraźnie lepsza procesowo i dowodowo, ale system wciąż pozostaje w fazie testowania i nie daje stabilnej pewności materialnoprawnej. Niektóre pary dysponują dokumentem, wpisem w rejestrze i - w teorii - coraz silniejszą pozycją wobec urzędów, ZUS, NFZ, szpitali czy organów podatkowych. Praktyka jednak pozostaje niejednolita. W zakresie moich spraw: Warszawa dokonuje już transkrypcji, podczas gdy Gdańsk wstrzymuje się, oczekując na rozporządzenie; sprawy zawieszone przed Wojewodą Mazowieckim nie są odwieszane z uwagi na oczekiwanie na przepisy, które mają wejść w życie 22 sierpnia. Instytucje ubezpieczeniowe zaczynają uznawać sytuację par, natomiast organy podatkowe reagują wyraźnie wolniej. Przykładowo Dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej wydał negatywną interpretację podatkową, uznając, że małżonkowie tej samej płci nie mogą rozliczyć się wspólnie. Dlaczego? Jeszcze nie wiemy, bo uzasadnienie jest sporządzone w sposób niepozwalający na poznanie powodów odmowy. Wszystko to pokazuje, że mimo widocznego postępu, wciąż trwa testowanie systemu.
Czytaj też w LEX: Transkrypcja aktu małżeńskiego osób tej samej płci w Polsce >
Państwo ogłosiło, że uznaje zagraniczne akty małżeńskie par jednopłciowych, ale burmistrz Zakopanego nie. Burmistrz tak może? Co to oznacza dla funkcjonowania państwa?
Burmistrz może mieć poglądy polityczne, światopoglądowe czy konstytucyjne, ale jako organ wykonujący zadania z zakresu administracji publicznej nie może urządzać własnej, lokalnej kontroli konstytucyjności prawa. To jest istota problemu. Jeżeli organ stanu cywilnego otrzymuje wniosek, ma zastosować przepisy prawa, orzecznictwo sądów i wiążące standardy wynikające z prawa Unii Europejskiej, a nie własne przekonanie o tym, jak powinno wyglądać małżeństwo. Jednocześnie trzeba jasno podkreślić, że ocena zgodności przepisów z Konstytucją nie należy do burmistrza, lecz do sądów i Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli dopuścimy sytuację, w której organ administracji odmawia zastosowania przepisów, bo uznaje je za niekonstytucyjne albo „nie zgadza się” z ich skutkiem (np. z samą ideą małżeństwa), to podważamy fundament państwa prawa. Taka logika prowadzi do oczywistego absurdu: obywatel mógłby odmówić przyjęcia mandatu, twierdząc, że ograniczenie prędkości do 50 km/h jest niezgodne z Konstytucją i powinno wynosić 80 km/h, albo odmówić zakupu biletu komunikacji miejskiej, bo jego zdaniem powinien kosztować 1 zł, a nie 4 zł. Z doniesień medialnych wynika, że burmistrz Zakopanego zapowiedział odmowę transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych, powołując się właśnie na taką argumentację. Tego rodzaju deklaracje są ustrojowo niebezpieczne, bo prowadzą do sytuacji, w której zakres praw obywatela zależy od tego, do którego urzędu trafi. To nie jest decentralizacja administracji, lecz fragmentaryzacja państwa prawa.
Prowadzenie akt stanu cywilnego to zadanie administracji rządowej zlecone samorządom. Czy organ samorządowy może „po swojemu” je realizować?
Nie. Prowadzenie rejestru stanu cywilnego nie jest lokalną polityką publiczną, w której gmina może przyjąć własną linię aksjologiczną. To zadanie zlecone z zakresu administracji rządowej. Kierownik USC działa w konkretnym reżimie prawa administracyjnego, a nie jako reprezentant lokalnej większości światopoglądowej. Oczywiście organ może wydać decyzję odmowną w konkretnej sprawie, ale musi ją uzasadnić prawnie i liczyć się z kontrolą instancyjną oraz sądowoadministracyjną. Nie może natomiast z góry ogłosić, że określonej kategorii wniosków nie będzie uwzględniał, bo taki komunikat wygląda bardziej jak deklaracja polityczna niż jak wykonywanie administracji publicznej. To szczególnie istotne przy aktach stanu cywilnego, bo one mają charakter podstawowy dla całego obrotu prawnego. Jeżeli rejestr stanu cywilnego zaczyna działać inaczej w Warszawie, inaczej we Wrocławiu, inaczej w Zakopanem, to mamy problem nie tylko dla osób LGBT+, ale dla zasady pewności prawa. Ministerstwo Cyfryzacji wskazywało, że nowe wzory aktów mają umożliwić transkrypcję zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych i zapewnić równe traktowanie obywateli.
Jaka powinna być reakcja władzy rządowej? Czy sugestia premiera, by rejestrować takie związki w innych gminach, jest w porządku?
Moim zdaniem taka sugestia jest bardzo problematyczna. Obywatel nie powinien być odsyłany od gminy do gminy w poszukiwaniu urzędu, który łaskawie zastosuje prawo. To odwraca logikę państwa prawa. To nie obywatel ma szukać „przyjaznego” urzędu, tylko państwo ma zapewnić jednolitą praktykę stosowania prawa. Reakcja władzy rządowej powinna być jednoznaczna. Po pierwsze, powinny zostać wydane jasne wytyczne dla urzędów stanu cywilnego. Po drugie, wojewodowie - jako organy nadzoru nad wykonywaniem zadań zleconych - powinni reagować na praktyki odmowne, jeżeli są sprzeczne z orzecznictwem i prawem UE. Po trzecie, administracja rządowa powinna jasno powiedzieć, że wykonanie wyroku TSUE i NSA nie jest kwestią światopoglądu lokalnego organu. To jest również kwestia odpowiedzialności państwa wobec prawa unijnego. TSUE wskazywał, że państwo członkowskie musi uznać małżeństwo zawarte w innym państwie UE, jeżeli odmowa uznania prowadziłaby do poważnych niedogodności administracyjnych, zawodowych i prywatnych dla obywateli Unii. Jeżeli więc państwo formalnie tworzy mechanizm transkrypcji, ale następnie akceptuje lokalne odmowy, to ryzykuje stworzenie pozoru wykonania prawa UE.
Czytaj też w LEX: Pozytywne proceduralne obowiązki państwa w przeciwdziałaniu mowie nienawiści ze względu na orientację seksualną w orzecznictwie ETPC >
Czy para z Zakopanego może wymusić transkrypcję w swoim mieście?
Tak, para może złożyć wniosek w Zakopanem i domagać się rozpoznania go zgodnie z prawem. Jeżeli organ odmówi, powinien wydać decyzję administracyjną, którą można zaskarżyć w zwykłym trybie: najpierw w postępowaniu administracyjnym, a następnie do wojewódzkiego sądu administracyjnego. W praktyce najważniejsze jest to, by nie przyjmować odpowiedzi nieformalnych. Para nie powinna zadowalać się informacją „u nas tego nie robimy”. Powinna żądać formalnego rozstrzygnięcia. Dopiero decyzja albo bezczynność organu otwiera realną drogę prawną.
Można sobie wyobrazić, że zainteresowani wrócą do urzędu z orzeczeniem WSA i będzie odmowa wykonania wyroku?
Jeżeli sąd administracyjny uchyli odmowę albo zobowiąże organ do dokonania czynności, organ powinien wyrok wykonać. Jeżeli tego nie zrobi, możliwe są środki właściwe dla bezczynności lub niewykonania wyroku sądu administracyjnego, w tym skarga na bezczynność, wniosek o wymierzenie grzywny czy zawiadomienie organów nadzoru. Nie chciałbym jednak, by para musiała prowadzić wieloletnią batalię tylko po to, by lokalny urząd zrobił to, co powinien zrobić od początku. W sprawie Cupriak-Trojan NSA zobowiązał USC Warszawa do dokonania transkrypcji w terminie 30 dni od zwrotu akt administracyjnych, a warszawski USC transkrypcji następnie dokonał. To pokazuje, że ścieżka sądowa działa, ale to nie jest model, który powinien być narzucany każdej kolejnej parze. Rzeczpospolita Polska, a nie Polska Rzeczpospolita Sądowa. Obywatele powinni być w stanie załatwić swoje sprawy bez konieczności każdorazowego angażowania sądu.
Czytaj też w LEX: Rodzicielstwo w cieniu granic: Unia Europejska wobec dzieci z rodzin jednopłciowych >
ZUS i NFZ ogłosiły, że będą uznawać zagraniczne akty małżeńskie zarejestrowane w Polsce. Co będzie, jeśli szpital, np. definiujący się religijnie, odmówi informacji o stanie zdrowia?
Tu trzeba oddzielić dwie rzeczy. Czym innym jest przekonanie religijne albo światopoglądowe placówki, a czym innym obowiązek stosowania przepisów o prawach pacjenta i dokumentach stanu cywilnego. Jeżeli dana osoba dysponuje polskim odpisem aktu małżeństwa, a w systemie PESEL figuruje jako małżonek, to placówka medyczna ma obowiązek to uwzględnić - także w zakresie prawa do informacji o stanie zdrowia czy dostępu do dokumentacji medycznej. Nie jest rolą szpitala „weryfikowanie” ważności tego małżeństwa według własnych przekonań ani ocenianie jego zgodności z własnym rozumieniem prawa rodzinnego. Po drugie, trudno wskazać, jakie konkretnie uczucia lekarza, pielęgniarki czy rejestratora miałby naruszać sam fakt udzielenia informacji medycznej osobie uprawnionej - działanie to jest przecież realizacją ustawowego obowiązku, a nie wyrazem aprobaty dla czyichkolwiek wyborów życiowych. Nie przesadzajmy i nie popadajmy w absurdy. Jeśli dochodzi do odmowy, reakcja powinna być natychmiastowa - skarga do kierownictwa placówki, Rzecznika Praw Pacjenta albo właściwego organu nadzoru. Lekarz może być katolikiem, muzułmaninem albo wyznawać dowolny światopogląd, ale w pierwszej kolejności jest lekarzem i wykonuje zawód zaufania publicznego, działając na podstawie i w granicach prawa. Do lekarza przychodzimy się leczyć, a nie modlić. ZUS oficjalnie wskazał, że jest zobowiązany do uznawania odpisów aktów małżeństwa sporządzonych przez polskie USC, a po uzyskaniu dokumentów z USC małżonkowie w sprawie Cupriak‑Trojan mają być traktowani w postępowaniach przed ZUS na równi z innymi małżeństwami potwierdzonymi przez właściwy USC. Co prawda należy podać w wątpliwość samo założenie, że transkrypcja stanowi warunek uznania małżeństwa. Istnienie stosunku małżeństwa wynika bowiem nie z dokonania transkrypcji, lecz z faktu jego zawarcia zgodnie z właściwym prawem. Dowodem tego jest zagraniczny akt małżeństwa, a nie jego późniejszy wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego. ZUS, NFZ czy inne organy nie powinny więc uzależniać uznania skutków prawnych małżeństwa od jego uprzedniej transkrypcji, ponieważ ma ona charakter wyłącznie ewidencyjno‑techniczny. Transkrypcja może ułatwiać weryfikację, ale nie kreuje stosunku prawnego - ten już istnieje. W tym sensie deklaracje, że uznawane są wyłącznie „małżeństwa transkrybowane”, prowadzą do wprowadzenia pozaustawowej kategorii nieznanej polskiemu porządkowi prawnemu. Polskie prawo zna jedynie małżeństwo jako takie, a nie „małżeństwo transkrybowane” jako odrębny typ stosunku prawnego.
Czytaj też w LEX: Rola Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w obszarze ochrony związków osób tej samej płci >
Organy skarbowe milczą, poza wspomnianą przez Pana interpretacją. Co można zasugerować parom, które chciałyby opodatkować się wspólnie?
W obszarze podatkowym zachowuję umiarkowany optymizm, ale zdecydowanie zalecam ostrożność proceduralną. Kluczowe jest – i mówię to bardzo wyraźnie – składanie wniosków o indywidualne interpretacje podatkowe. To nie tylko zabezpiecza konkretną sytuację, ale przy odpowiedniej skali może wymusić reakcję systemową, w tym wydanie interpretacji ogólnej przez Ministra Finansów. W konstruowanych przeze mnie wnioskach wskazuję, że art. 6 ust. 2 ustawy o PIT określa przesłanki wspólnego opodatkowania (pozostawanie w małżeństwie, wspólność majątkowa, brak przesłanek negatywnych), ale nie uzależnia tego uprawnienia od transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa. Jeżeli ktoś pozostaje w ważnie zawartym małżeństwie i dysponuje urzędowym dokumentem, to co do zasady powinien móc powołać się na status małżonka. Podkreślam też konsekwentnie – i to wybrzmiewa w tej linii argumentacyjnej – że czym innym jest brak możliwości zawarcia małżeństwa jednopłciowego w Polsce, a czym innym obowiązek uwzględnienia skutków małżeństwa zawartego za granicą. Podatnik nie „tworzy małżeństwa w Polsce”, tylko oczekuje, że państwo nie będzie ignorowało jego istniejącego statusu przy stosowaniu własnych przepisów podatkowych. Uczciwie jednak uprzedzam: organy podatkowe mogą próbować bronić konserwatywnej wykładni i zawężać pojęcie „małżonka” do definicji krajowej. Właśnie dlatego indywidualne interpretacje są absolutnie kluczowe – nie tylko dają ochronę, ale też budują materiał pod dalszy spór. W razie negatywnych odpowiedzi rekomenduję skargi do WSA. Na dziś problem polega na tym, że organy skarbowe w dużej mierze milczą. Tym bardziej uważam, że należy tę ciszę przełamywać wnioskami – właśnie po to, żeby zmusić administrację do zajęcia stanowiska i wypracować jednolitą praktykę.
Czytaj też w LEX: Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczące osób LGBT – uwagi krytyczne >
Gdybym miał to ująć jednym zdaniem: wyrok TSUE i transkrypcje otworzyły drzwi, ale za tymi drzwiami nie ma jeszcze uporządkowanego mieszkania prawnego. Pary jednopłciowe mają dziś silniejszy dokument, lepszą pozycję procesową i coraz więcej argumentów wobec państwa, ale nadal muszą dochodzić konkretnych praw sektor po sektorze: w ZUS, NFZ, szpitalu, podatkach, spadkach czy administracji lokalnej.
To jest właśnie paradoks obecnej sytuacji: państwo zaczyna uznawać małżeństwo jednopłciowe jako fakt prawny, ale nie ma odwagi jasno powiedzieć, jakie skutki ten fakt wywołuje. W konsekwencji mamy nie tyle pełne uznanie, ile etap przejściowy — między dawną niewidzialnością a przyszłą, mam nadzieję, normalizacją prawną.
Przeczytaj w LEX glosy do orzeczenia TSUE:
- Uznanie związków osób tej samej płci w Polsce i transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych – glosa do wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 25.11.2025 r., C-713/23, Cupriak-Trojan i Trojan >
- Transkrypcja aktów małżeństwa par jednopłciowych a swoboda przepływu osób – komentarz do wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 25.11.2025 r., C-713/23, Cupriak-Trojan i Trojan >




