Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Nowy pełnomocnik ds. mediów napisze gniewną recenzję, ale Netflixa nie odetnie

Poseł PiS Szymon Giżyński został nowym pełnomocnikiem do spraw działalności edukacyjnej oraz analizowania sposobu realizacji misji publicznej w środkach masowego przekazu. To nowe stanowisko i nie do końca wiadomo, co konkretnie będzie robił nowy pełnomocnik - na pewno, przynajmniej na razie, nie może mieć wpływu na treści emitowane przez podmioty niepubliczne.

Po sporze o TVN, przejęciu Polska Press i w związku z raczej nienachalnym pluralizmem poglądów prezentowanym przez media publiczne, trudno bez pewnej podejrzliwości podchodzić do inicjatywy powołania nowego pełnomocnika. Zwłaszcza w sytuacji, gdy zarzut braku walorów edukacyjnych dotknąć może nawet inscenizację "Dziadów", czyli jedną z najbardziej oklepanych lektur szkolnych. Wygląda jednak na to, że póki co będzie to raczej fasadowa funkcja.

Czytaj: 
Pełnomocnik rządu ma zadbać o misję publiczną w mediach>>

Opinie kuratora bywają wiążące, ale nie te o teatrze - wyjście z klasą na sztukę bez konsekwencji>>

 

Konieczny, by nauczać

Jak czytamy w uzasadnieniu rządowego rozporządzenia, nowy pełnomocnik jest naszemu krajowi potrzebny, by "zapewnić wykorzystanie środków masowego przekazu w celu efektywnego rozpowszechniania szeroko rozumianej działalności edukacyjnej, m.in. w zakresie postaw prospołecznych, aktywności i solidarności obywatelskiej, a także integracji społecznej i edukacji obywatelskiej". Patrząc na to literalnie - cel szczytny, w końcu media powinny promować choćby postawy prospołeczne. Pytanie tylko, kto te postawy będzie definiować, bo te, promowane przez TVP, nie zawsze wpisują się w tę definicję, przynajmniej nie dla kilkudziesięciu procent polskiego społeczeństwa.

Na pewien kierunek myślenia mogą wskazywać wypowiedzi polityków partii rządzącej, np. te dotyczące "ideologii LGBT", chrystianofobii, czy też definicji pojęć: dobro i piękno. Ostatnio ogromne oburzenie posłów PiS wzbudził film "W lesie dziś nie zaśnie nikt 2", w którym w karykaturalny sposób pokazano żołnierzy wojsk obrony terytorialnej.
- Nie wiem czy KRRiT ten temat podejmie, ale to ohydne kłamstwo, które powinno spotkać się z jakąś reakcją. Być może ci, którzy chcą w ten sposób pokazać żołnierzy WOT-u liczą na takie zainteresowanie - mówił o filmie poseł PiS Jan Mosiński. Inny poseł, Mariusz Kałużny (Solidarna Polska) w zeszłym roku, po zapoznaniu się z ofertą Netflixa, mówił o zatrważającej skali: "homopropagandy, genderyzmu i całej tej tęczowej przemocy". Jako pewien prognostyk w kwestii tego, jak będą definiowane wspomniane wartości, można wskazać zakaz emisji w TVP fragmentu reklamy firmy YES. W spocie wioślarka Katarzyna Zillmann, złota medalistka z Tokio, całuje się ze swoją dziewczyną.


Od zwalczania ASF do monitorowania wartości edukacyjnych

Nowe stanowisko objął Szymon Giżyński, który w tym właśnie celu został powołany na sekretarza stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest absolwentem filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Przed wyborami samorządowymi w 1990 roku objął stanowisko pełnomocnika rządu (w randze wicewojewody) ds. samorządu terytorialnego w województwie częstochowskim. Członek Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości. Od 2001 pracuje nieprzerwanie w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Od 2 lipca 2018 roku pełnił funkcję Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi - pełnił tam funkcję pełnomocnika rządu ds. działań związanych z wystąpieniem Afrykańskiego Pomoru Świń na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. W swojej karierze był też przez pewien czas dziennikarzem i wydawcą lokalnej gazety. 

 

 

 

Do jego zadań - według rozporządzenia - należy:

  • analiza obowiązujących przepisów prawa i istniejących rozwiązań dotyczących promowania w środkach masowego przekazu postaw prospołecznych, aktywności i solidarności obywatelskiej oraz identyfikacja problemów w tym zakresie;
  • monitorowanie spraw dotyczących realizacji w środkach masowego przekazu usług odpowiadających demokratycznym, społecznym i kulturalnym potrzebom społeczeństwa;
  • monitorowanie spraw z zakresu dostępności usług medialnych jako instrumentu udostępniania dóbr kultury i sztuki oraz ułatwiania korzystania z oświaty, sportu i dorobku nauki;
  • monitorowanie spraw z zakresu wykorzystania środków masowego przekazu jako instrumentu działalności edukacyjnej, integracji społecznej i edukacji obywatelskiej;
  • analizowanie sposobu realizacji misji publicznej w publicznych środkach masowego przekazu.

 

Pełnomocnik będzie mógł, za zgodą ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, przedstawiać Radzie Ministrów analizy, oceny i wnioski związane z zakresem ww. zadań.

 

Raczej "dobra fucha" niż realne zagrożenie

Widać więc, że trochę w tym funkcji doradczych, trochę działalności analitycznej i wchodzenia w paradę Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, która stoi na straży realizacji misji mediów publicznych. Misja ta, to według art. 21. ustawy o radiofonii i telewizji oferowanie, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu. Nowy pełnomocnik korzystać będzie z kadr i zasobów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego i będzie finansowany z części budżetowej przewidzianej dla tego resortu.

 

 

- Stanowisko jest zbędne, to fasadowe rozwiązanie, które nie przyniesie konkretnych efektów - mówi Prawo.pl prof. Tadeusz Kowalski z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersyteu warszawskiego. - Usytuowanie pełnomocnika w strukturze resortu kultury w zasadzie gwarantuje, że to jakaś gra pozorów albo typowo polityczna nominacja. Wolność mediów gwarantuje Konstytucja (p. Art. 54), media publiczne maja zadania regulowane ustawowo, a nad ich realizacją maja czuwać rady programowe, rady nadzorcze oraz KRRiT -  dodaje. - Choć tego w zasadzie nie robią, to i tak nie zmienia faktu, że istnieją rozwiązania kontroli zawartości mediów - tłumaczy.

Podkreśla, że nowy pełnomocnik nie będzie miał żadnych realnych kompetencji, które będą mogły wpływać na media prywatne. - Chyba, że chodzi o ich piętnowanie, tylko w oparciu o jaki system wartości? Trzeba mieć jednak świadomość, że skutek może być odwrotny od oczekiwanego. Nie może być mowy o wpływie na zawartość mediów prywatnych, bo nie zezwala na to prawo. Nadawca samodzielnie kształtuje zawartość i za nią odpowiada. Żeby w jakiś sposób wpływać na politykę programową i na zawartość, trzeba by po pierwsze mieć realny autorytet społeczny - uważa prof. Kowalski.

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Linki w tekście artykułu mogą odsyłać bezpośrednio do odpowiednich dokumentów w programie LEX. Aby móc przeglądać te dokumenty, konieczne jest zalogowanie się do programu. Dostęp do treści dokumentów LEX jest zależny od posiadanych licencji.

 

Polecamy książki prawnicze dla każdego