Powód skierował przeciwko dwóm osobom pozew, w którym zarzucił bezprawne zbieranie jego danych osobowych. Powód wyjaśnił, że pierwszy z pozwanych (detektyw) zbierał jego dane osobowe, a następnie w sposób bezprawny przekazał te dane swojemu zleceniodawcy - drugiemu pozwanemu. Powód wskazał, że klient pozwanego detektywa (drugi z pozwanych) złożył pozyskane w toku informacje do własnej sprawy o rozwód. Zdaniem powoda, pozwani naruszyli jego godność oraz prawo do ochrony jego życia prywatnego. Powód wyjaśnił, że stan ten spowodował u niego cierpienia psychiczne.

Stanowiska pozwanych

Pierwszy z pozwanych domagał się oddalenia powództwa. Wyjaśnił, że jest detektywem i może on zgodnie z prawem zbierać i przetwarzać dane osobowe także bez zgody osób, których zlecenie dotyczy, pod warunkiem, że "rozliczy się" z pozyskanych informacji. Pozwany podał, że powód wniósł na niego skargę, ale ta została odrzucona. Zdaniem pozwanego nie naruszył on żadnych dóbr osobistych powoda.

Drugi z pozwanych również wniósł o oddalenie powództwa. Wyjaśnił, że zlecił on pozwanemu wykonanie raportu detektywistycznego, a to jest działaniem zgodnym z prawem. Pozwany wskazał, że pozyskany raport złożył do akt własnej sprawy o rozwód. Było to działanie legalne, gdyż realizował w ten sposób swoje prawo do sądu. Pozwany wskazał, iż miał podejrzenie, że jego żona ma romans z powodem. Do raportu detektywistycznego miała wgląd wyłącznie jego żona oraz sąd w sprawie o rozwód. Pozwany wskazał, że nie upubliczniał on treści tego raportu.

Stan faktyczny

Sądy ustaliły, że jeden z pozwanych jest detektywem, a swój zawód wykonuje od wielu lat. Dysponuje on zaświadczeniem właściwego organu w zakresie usług detektywistycznych. Pozwani zawarli umowę dotyczącą ustalenia danych powoda. Detektyw - zgodnie z umową - miał ustalić m.in. adres zamieszkania powoda oraz to, czy powód i żona pozwanego byli uczestnikami wspólnej wycieczki wyjazdowej. Pozwany wywiązał się z umowy i przygotował raport. W dokumencie tym przedstawił informacje dotyczące powoda - datę urodzenia, adres, informacje o poprzednim związku, jakim jeździ samochodem. Wskazał też, że żona pozwanego i powód razem brali udział w imprezie turystycznej. Raport miał pozwolić na ustalenie, czy żona pozwanego nawiązała związek pozamałżeński z powodem. Do tego konieczne było zgromadzenie danych dotyczących powoda. Pozwany detektyw przekazał raport drugiemu z pozwanych. Drugi pozwany przedłożył pozyskany raport do prowadzonej sprawy o rozwód. Powód składał na pozwanego detektywa skargę do właściwego organu, ale nie została ona uwzględniona.

Niezasadny pozew

Sądy obu instancji zgodnie uznały powództwo za niezasadne. Sądy zwróciły uwagę, że powód nie kwestionował prawdziwości zebranych o nim danych, które zostały wpisane do raportu detektywistycznego. Zgromadzone tam dane były "suche", nie zawierały ocen ani komentarzy o powodzie. Jednocześnie powód był przesłuchiwany jako świadek w sprawie o rozwód pozwanego i jego żony. Wówczas powód potwierdził m.in., że był z żoną pozwanego na wycieczce i razem nocowali w jednym pokoju. Nie sposób uznać, aby godność osobistą powoda mogły naruszyć prawdziwe informacje obejmujące dane o jego imieniu, nazwisku, danych adresowych, czy stanie cywilnym. Nie zawierały one przecież żadnych ocen o powodzie - podkreślił sąd apelacyjny. Nie można było więc uznać, że doszło do naruszenia godności powoda.

 


Prawo do prywatności

Sądy uznały natomiast, że doszło do naruszenia prawa do prywatności powoda. W sprawozdaniu ujawniono liczne dane dotyczące jego życia prywatnego. Prawo do prywatności jest jedną z zasad przewidzianych w Konstytucji. Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Należało jednak zauważyć, że samo naruszenie tego dobra osobistego nie oznaczało automatycznie, że powództwo było zasadne.

Brak bezprawności

W ocenie sądów obu instancji powództwo było jednak niezasadne, skoro działanie pozwanych nie było bezprawne. Pozwani mogli bowiem zawrzeć umowę co do zbierania danych o powodzie. Detektyw mógł pozyskiwać dane o powodzie - na podstawie umowy - pod warunkiem, że "rozliczy się" z nich w raporcie. Tak też się stało. Natomiast twierdzenia powoda o braku podstaw do zbierania informacji przez detektywa nie jest były słuszne. Zebrane informacje, które przedstawiono w sprawozdaniu, nie wykraczały poza zakres wynikający z przepisów ustawy z dnia 6 lipca 2001 r. o usługach detektywistycznych. Powód nie wskazał zaś w pozwie, że sposób zbierania o nim danych ingerował w sferę jego prywatności.

Prawo do sądu

Drugi z pozwanych "potrzebował" uzyskać dane o powodzie, gdyż to, czy powód miał związek z jego żoną, było kluczowe z punktu widzenia jego rozwodu. Pozwany domagał się orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy jego żony. Pozwany, składając raport o powodzie do akt sprawy o rozwód, realizował w ten sposób swoje prawo do sądu. Raport detektywa miał posłużyć do wykazania, że powód i żona pozwanego byli ze sobą w bliskiej relacji. Było to ważne z punktu widzenia ustalenia osoby winnej rozkładu pożycia małżeńskiego. Okoliczność ta miała więc istotne znaczenie dla wyniku postępowania o rozwód. Złożenie zatem tego sprawozdania nie było działaniem bezprawnym. Pozwany, składając raport w sądzie, nie dążył do działania przeciwko pozwanemu i nie inwigilował go, a jedynie chciał udowodnić winę swojej żony w rozpadzie pożycia małżeńskiego.

Ujawnienie raportu

Co znamienne, zachowania naruszające dobra osobiste innych osób nie są bezprawne, jeśli naruszenie dóbr osobistych wynika z realizacji konstytucyjnego prawa do sądu. Powód nie udowodnił zaś, że dane z raportu zostały upublicznione przez pozwanego w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Dostęp do raportu miała żona pozwanego i skład sędziowski. Sąd apelacyjny zauważył też, że pozwany mógł w sprawie o rozwód wykazywać, że powód wyjechał z jego żoną na wycieczkę. Nie naruszył tym prawa do prywatności powoda. Gdyby przyjąć odmiennie, to iluzoryczną byłaby możliwość przedstawienia w sprawie o rozwód informacji o tym, że jeden z małżonków nawiązał bliską relację z inną osobą - bez narażenia się na zarzut naruszenia prawa do prywatności tej osoby. Stąd, powództwo należało oddalić.

Krzywda powoda

Skoro działania pozwanych nie były bezprawne, to bez znaczenia dla wyniku procesu była kwestia tego, czy powód doznał cierpień psychicznych z powodu naruszenia jego dóbr osobistych. Aby uwzględnić powództwo z tytułu dóbr osobistych konieczne jest bowiem zaistnienie wszelkich ustawowych przesłanek - zaznaczył sąd apelacyjny.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 12 lipca 2018 r., V ACa 593/17, LEX nr 2527295.