ezpłatny e-book 5 dylematów prawnika in-house: interpretacje, ryzyka, wątpliwości Sprawdź analizy prawne ekspertów i odpowiedzi LEX Expert AI
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Wprowadzenie opieki naprzemiennej budzi kontrowersje

Senat pracuje nad projektem zmiany prawa, który ma przeciwdziałać alienacji rodzicielskiej. Opieka naprzemienna ma być podstawową formą orzekania o władzy rodzicielskiej, a za utrudnienie kontaktów z dziećmi mają grozić surowe kary. Eksperci są podzieleni w ocenie nowych regulacji.

przedszkole rodzice dzieci
Źródło: iStock

Obowiązujące przepisy kodeksu rodzinnego i opiekuńczego są jasne - jeśli rodzice nie chcą wspólnie wychowywać dziecka, to najczęściej tylko jedno z nich zostaje uznane przez sąd za pierwszoplanowego opiekuna. Sądy w takich wypadkach zazwyczaj powierzają władzę rodzicielską jednemu z rodziców, ograniczając władzę drugiego z nich. W praktyce, najczęściej dziecko wychowuje matka. Senacki projekt zmiany prawa może diametralnie zmienić orzekanie o władzy rodzicielskiej w skłóconych rodzinach.

Opieka naprzemienna trafi pod strzechy?
Projektowane regulacje zakładają bowiem, że w razie braku porozumienia, sąd może przyznać władzę rodzicielską obojgu rodzicom, którzy będą naprzemiennie zajmować się dzieckiem. Projektodawca dąży bowiem do tego, by opieka naprzemienna stała się priorytetem przy orzekaniu o władzy rodzicielskiej. Czy takie zmiany w prawie są słuszne? Adwokat Piotr Jankowski, LL.M., prowadzący Polsko-Niemiecką Kancelarię Adwokacką w Szczecinie uważa, że senacki projekt to krok w dobrym kierunku. Wskazuje, że należy uregulować te kwestie, gdyż w praktyce z reguły jedno z rodziców ma znacznie ograniczony kontakt z dzieckiem. Jego zdaniem ,przy okazji tego projektu, należy także pomyśleć o systemowych regulacjach, by procesy w sprawach rodzinnych trwały krócej.

Niektórzy specjaliści zajmujący się prawem rodzinnym mają jednak wątpliwości.
- Trudno jest podzielić arbitralne założenie projektodawcy, że w każdym przypadku powierzenie wykonywania władzy rodzicielskiej obojgu rodziców jest dla dziecka najwzględniejszym rozwiązaniem – mówi adwokat Szymon Solarski, prowadzący Śląską Kancelarię Adwokacką z siedzibą w Zabrzu. Zauważa, że utrzymanie kompetencje sądu rodzinnego do powierzenia wykonywania władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, w sytuacji, gdy przemawia za tym dobro dziecka, wydaje się właściwe.  Zdaniem mec. Solarskiego, takie orzeczenie powinno móc być wydane w wyroku rozwodowym, lub gdy rodzice wychowują dziecko w rozłączeniu (art. 107 k.r.o.).
Z kolei adwokat Jolanta Musak, prowadząca kancelarię adwokacką w Krakowie, krytycznie ocenia propozycję, by opieka naprzemienna była podstawową formą orzekania o władzy rodzicielskiej po rozstaniu rodziców. Wyjaśnia, że gdy rodzice rozstają się, często jedynym stałym elementem w życiu dziecka jest właśnie jego dom. W sytuacji pieczy naprzemiennej, dziecko pomieszkiwałoby "trochę u taty, trochę u mamy". Nie mogłoby więc określić, gdzie jest jego centrum życiowe.
- Tylko osoby majętne mogłyby zdecydować się natomiast na stworzenie dziecku jednego miejsca do życia, w którym dziecko zamieszkiwałoby stale, a rodzice mieszkaliby z nim naprzemiennie – wskazuje Jolanta Musak. Jednocześnie zauważa, że takie rozwiązanie byłoby bardzo kosztowne i z pewnością i tak, nie sprawdziłoby się. Dorośli po rozstaniu często zakładają nowe rodziny i mają dzieci z nowych związków. Każdy z nich chciałby więc mieszkać "u siebie". Wskazuje też, że opieka naprzemienna nie w każdym przypadku miałaby na celu dobro małoletniego, a raczej interes rodzica, który chce pieczy i kontaktów. Niejednokrotnie rodzice domagają się pieczy, by nie płacić alimentów na dziecko. U niektórych osób pokutuje przekonanie, że alimenty „są dla rodzica”, któremu piecza nad dzieckiem została powierzona, a przecież alimenty służą zaspokojeniu potrzeb dziecka.

Prawo rodzinne >>

Problem dużych odległości
Projekt zakłada także, że gdyby jedno z rodziców zamieszkiwało poza granicami kraju, to w takim wypadku sąd nie orzekałby o opiece naprzemiennej. Jak zauważa adwokat Piotr Jankowski - gdyby projekt został uchwalony w takim brzmieniu, to rodzic, który mieszka poza Polską, faktycznie będzie miał mniejsze szanse na uzyskanie pełnej władzy rodzicielskiej.  Dodaje, że rozumie takie założenie projektu - czasami ciężko byłoby realizować opiekę naprzemienną, gdyż wiązałoby się to z "wyrywaniem" dziecka z jego środowiska. Zdaniem mec. Jankowskiego, podobny problem wystąpi, jeśli rodzice mieszkają w Polsce w oddalonych od siebie miejscowościach. Wskazuje, że lepiej byłoby wprowadzić do projektu zapis, który pozwoli sądowi nie orzekać o opiece naprzemiennej, jeśli rodzice mieszkają w znacznie oddalonych od siebie miejscowościach. Ustawa powinna posługiwać się nieostrym pojęciem, które zinterpretuje sąd. Należy też zrezygnować z "odgórnego" wykluczenia o orzekaniu opieki naprzemiennej, gdy jeden z rodziców nie mieszka w Polsce
- Zwróćmy uwagę, że czasami rodzic mieszka poza granicami kraju, ale jego centrum życiowe to miejscowość przygraniczna, z której blisko jest do Polski" - dodaje mecenas Jankowski.

Więzienie za utrudnianie spotkań

Według proponowanych zmian, jeśli rodzice naruszaliby orzeczenie sądu (ugodę sądową lub ugodę zawartą przed mediatorem, to mogliby zostać skazani. Projekt przewiduje surowsze kary w tych przypadkach, w których w wyniku naruszenia wykonywania orzeczenia -małoletni doznałby uszczerbku na zdrowiu psychicznym lub gdyby targnął się na własne życie. W tym ostatnim przypadku, sprawca przestępstwa podlegałby karze pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. Eksperci zastanawiają się, czy zmiany przedstawione w projekcie są słuszne. - Rzeczywiście istnieje potrzeba przeciwdziałania tzw. zespołowi alienacji rodzicielskiej – mówi mec. Szymon Solarski. Jego zdaniem, kontrowersje może jednak budzić dotkliwe karanie na gruncie prawa karnego za utrudnianie odbywania kontaktów. Sprawy rodzinne cechują się często silną dynamiką, a co za tym idzie w pewnym układzie stanu faktycznego może okazać się, iż dalsze odbywanie kontaktów przez małoletniego z uprawnionym stanowi dla niego zagrożenie. W konsekwencji, według założeń projektu, rodzic, chcący ad hoc chronić swoje dziecko, może narazić się na odpowiedzialność karną.
- Rozwiązanie, które w założeniu ma na celu chronić małoletnich, może w praktyce jeszcze pogorszyć ich sytuację – dodaje mec. Solarski. W mojej ocenie, penalizowanie powinno się odnosić jedynie do przypadków "uporczywego" naruszania orzeczenia o kontaktach czy o władzy rodzicielskiej.

W podobnym tonie wypowiada się adwokat Jolanta Musak. Jej zdaniem, proponowane kary są bardzo surowe. Niesłusznym byłoby uznanie za przestępcę osoby, która jednorazowo utrudniłaby wykonanie kontaktów dziecka z drugim rodzicem. Jeśli ustawodawca chce, by takie zachowanie było przestępstwem, konieczne wydaje się dodanie znamienia "uporczywości" w utrudnianiu kontaktów. Pamiętajmy też, że od 1 lipca 2015 r. kary ograniczenia wolności nie można orzec "w zawiasach"." - zaznacza mecenas Jolanta Musak. Również mecenas Piotr Jankowski nie jest przekonany o słuszności takiej zmiany w prawie. - Myślę, że lepszym rozwiązaniem byłoby uznanie takich zachowań nie za przestępstwa, ale za wykroczeni – wskazuje. Ewentualnie przestępstwem mogłyby być kolejne przypadki niewykonywania orzeczenia o kontaktach - niejako "w recydywie". 
- W mojej ocenie, odpowiedzialność karna to zbyt daleko idąca sankcja. Sprawy skłóconych rodzin to przecież delikatna materia -  wyjaśnia mec. Jankowski.
 

Polecamy książki prawnicze