Groźba ta wygłoszona została w związku z podjęciem przez Trybunał postępowania w sprawie zbrodni wojennych USA w Afganistanie. John Bolton, doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego stwierdził, że jeśli Trybunał będzie je kontynuował, sędziowie odczują amerykańskie sankcje.

Międzynarodowy Trybunał Karny funkcjonuje od 2002 r. Traktat Rzymski, który określa zasady jego działania, został podpisany przez 123 państwa. Nie ma wśród nich największych mocarstw: USA, Chin ani Rosji.

- Jeśli spróbują ścigać nas, Izrael lub jakiegoś innego z naszych sojuszników, niech wiedzą, że nie będziemy przyglądać się temu z założonymi rękami – zapowiedział Bolton. – Nie wpuścimy ich do naszego kraju, zamrozimy ich pieniądze trzymane w amerykańskich bankach, a jeśli zajdzie potrzeba, będziemy ich ścigać, jak się ściga u nas przestępców. Tak samo postąpimy z każdym, kto będzie pomagał trybunałowi w ściganiu Amerykanów. Nie będziemy współpracować z Międzynarodowym Trybunałem Karnym, nie udzielimy mu żadnej pomocy. Pozwolimy mu raczej, by umarł śmiercią naturalną. Dla nas zresztą już jest martwy - dodał.

MTK odpowiada, że będzie procedował, jak dotychczas. - Chciałoby się powiedzieć, że „psy szczekają a karawana idzie dalej”, choć nie wiem czy porównanie MTK do karawany jest najwłaściwsze. Wypowiedzi przedstawicieli Białego Domu są w moim przekonaniu skandaliczne. Z pewnością nie stawiają w najlepszym świetle amerykańskiej demokracji i deklarowanego przez Amerykanów poszanowania dla zasad państwa prawa - komentuje prof. Piotr Hofmański, sędzia Międzynarodowego Trybunału Karnego.
A dr hab. Karolina Wierczyńska, profesor nadzwyczajny w Instytucie Nauk Prawny PAN dodaje, że Międzynarodowy Trybunał Karny, a przede wszystkim jego prokurator Fatou Bensouda już kilkakrotnie była atakowana przez państwa, które boją się jurysdykcji MTK.  - Choćby w marcu podobne groźby kierował wobec trybunału prezydent Filipin Rodrigo Duterte - przypomina.
Prof. Wierczyńskiej obecne groźby przedstawiciela Stanów Zjednoczonych nie dziwią, ponieważ - jak twierdzi - do tej pory różne były losy amerykańskiej przychylności wobec Trybunału. - Przedstawiciele USA brali udział w projektowaniu postanowień Statutu tej instytucji, choć ostatecznie nie poparli jego przyjęcia. Potem w 2000 roku za administracji Billa Clintona Statut podpisano (co oznacza jedynie intencję związania się statutem, nie jego ratyfikację) by potem za administracji Georga Busha wycofać swoje poparcie poprzez wskazanie, że USA nie czują się związane żadnymi zobowiązaniami wobec Trybunału. Następnie administracja Baracka Obamy wspierała działalność MTK, by teraz pod rządami Donalda Trumpa ustami Johna Boltona grozić jego urzędnikom i nazywać go nielegalnym sądem ("illegitimate court") - mówi prof. Wierczyńska. I przypomina, że John Bolton był głównym oponentem MTK w administracji Busha. 

USA bronią siebie i swoich sojuszników

Deklaracja, że USA będą też chronić przez Trybunałem swoich sprzymierzeńców wiązana jest z sytuacją państwa Izrael, które mierzy się z narastającą krytyką organizacji międzynarodowych z powodu łamania praw człowieka i mordów na ludności palestyńskiej.

Sędziowie MTK odpowiedzieli na atak przedstawiciela władz USA wywarzonym oświadczeniem. Oznajmili, że Trybunał “stanowi narzędzie służące pociąganiu do odpowiedzialności za zbrodnie, które wstrząsają sumieniem ludzkości”.
Jednak prof. Piotr Hofmański mówi o sprawie ostrzej. - No cóż, chciałby się powiedzieć, że to jest dokładnie to, czego można byłoby spodziewać się po kraju, który swoją polityczną i gospodarczą potęgę zbudował na niewolnictwie i ludobójstwie. Próba krycia podejrzanych o popełnienie zbrodni wojennych z trudem może pomieścić się w głowie - mówi. I dodaje, że niestety, ostatnie pogróżki nie są odosobnione. - Administracja amerykańska od początku istnienia Trybunału neguje jego legitymację, choć aktywnie uczestniczyła w negocjacjach zwieńczonych jego powstaniem  i sygnowała jego Statut  - mówi prof. Hofmański. Jego zdaniem w sposób oczywisty sprzeniewierzają się ideom wyrażonym w preambule Statutu polityczne naciski na Państwa - Strony Statutu, aby te podpisywały z USA porozumienia wykluczające przekazywanie Trybunałowi obywateli USA niezależnie od tego, czego by się nie dopuścili. Zdaniem prof. Wierczyńskiej ta sytuacja zmniejszy zaufanie do trybunału i zapewne wpłynie na zakres współpracy państw. W szerszej perspektywie wpisuje się jednak w wojnę Trumpa z organizacjami międzynarodowymi i społecznością międzynarodową.

Będziemy robić swoje

Prof. Piotr Hofmański jest przekonany, że sędziowie MTK ani jego prokurator żadnym naciskom się nie poddadzą. - Wykonamy swoją misję niezależnie od okoliczności. Jak wiadomo, USA (podobnie zresztą jak Izrael) nie ratyfikowały Statutu i w związku z tym Trybunał ma tu tylko jurysdykcje terytorialną, wynikającą z faktu popełnienia zbrodni na terenie któregoś z państw będących stroną Statutu. Stronami są zaś zarówno Afganistan, jak i Palestyna, w związku z czym prokurator MTK ma pełne prawo do prowadzenia dochodzenia obejmującego zbrodnie popełnione na ich terenie, niezależnie od tego kto je popełnił


Podobnego zdania jest prof. Karolina Wierczyńska, której zdaniem amerykańskie groźby z prawnego punktu widzenia dla działania Trybunału nie mają znaczenia. - Trybunał zajmuje się zbrodniami popełnionymi na terytorium państw stron Statutu, państw które nie będąc stronami Statutu złożyły deklarację, że taką jurysdykcję przyjmują oraz sytuacjami, które zostaną jej przekazane przez Radę Bezpieczeństwa (tak między innymi USA jako członek Rady Bezpieczeństwa głosowały za przekazaniem Trybunałowi sytuacji Libii i Darfuru) - mówi. Jej zdaniem na pierwszy rzut oka widać, że nie dotyczy to Stanów Zjednoczonych, skoro nie są stronami Statutu i jako stały członek Rady Bezpieczeństwa nie dopuszczą do przekazania jurysdykcji w swojej sprawie. Według ekspertki jasne jest, że groźby te kierowane są z innego powodu - z powodu postępowania MTK wobec sytuacji Palestyny i zaostrzenia sporu na linii Palestyna- Izrael, bowiem żadne postępowanie MTK nie dotyczy teraz bezpośrednio USA.

Groźby realne?

- Wielu twierdzi, że zarówno tajne służby USA jak i Izraela maja długie ręce. Ale my się nie boimy. Ten kto się boi nie powinien być sędzią - komentuje sytuację prof. Hofmański. Ale prof. Wierczyńska twierdzi, że urzędnicy Trybunału nie mają się czego obawiać, a ponadto są chronieni immunitetami i ich ewentualne aresztowanie na terenie Stanów Zjednoczonych wywołałoby międzynarodowy skandal.

Do problemu odniósł się w mediach społecznosciowych sędzia Stanisław Zabłocki, prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Karną. - Moje problemy mają się do problemów mojego przyjaciela, profesora Piotra Hofmanskiego, jak Gubałówka do Czomolungmy. Świat zwariował. Sędziemu ICC grozi się sankcjami i osądzeniem, jeśli zajmie określone stanowisko. Przecież u nas to nikt nawet o takiej herezji nie pomyśli, a co dopiero przoblecze w słowa - skomentował , wyraźnie nawiązując do wydarzeń mających miejsce w Polsce.