Do tej pory kursanci zdawali egzaminy tylko na autach WORD-ów. Na placach jeździły głównie punto, clio czy toyoty. Właściciele szkół musieli dostosować flotę do tej, którą w ofercie miały WORD-y.
Dyrektor zielonogórskiego ośrodka Rafał Gajewski uległ namowie szkoleniowców. Przeczytał ustawę i uznał, że skoro WORD-y mogą leasingować lub dzierżawić auta do egzaminowania od dilerów samochodowych, mogą także wynajmować je od szkół nauki jazdy. Nie robił problemów. - Dlaczego miałbym się nie zgodzić, by ktoś zdawał egzamin w bentleyu albo mercedesie, jeśli na takim aucie się szkolił? - pyta Gajewski. Więcej: http://wyborcza.pl>>>