Jak wskazano w piśmie skierowanym do wiceministra sprawiedliwości Michała Wójcika, chodzi w szczególności o zmiany "w zakresie artykułu 14, uwzględniając konieczność modernizacji wynagrodzeń - uporządkowania stanowisk wraz ze wzrostem wynagrodzeń". 

Zmiany konieczne 

Edyta Odyjas, przewodnicząca MOZ NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa i Prokuratury podkreśla w rozmowie z Prawo.pl, że ustawa o pracownikach sądów i prokuratury nie była zmieniana od 20 lat. 

- Pracodawcy, pomimo naszych uzgodnień i tak mogą kształtować wynagrodzenia, tak jak chcą według "widełek" wynikających z rozporządzenia, a to powoduje ogólnopolski bałagan i ogromne dysproporcje na tych samych stanowiskach, nie tylko w sądach, ale też w prokuratorach  - mówi. 

W jej ocenie "takich zaszłości" nie da się zlikwidować tylko i wyłącznie jednorazowymi podwyżkami.  - Trzeba podjąć zdecydowane działania i dlatego proponujemy modernizację w tym zakresie – mówi. 

 


Czytaj: Będzie wojna o ustawę o pracownikach sądów i prokuratur>>

Mnożnik - kwestia ustaleń 

Jak dodaje "Solidarność" jest gotowa i do rozmów i do prac. Liczy też, że MS przychylili się do jej wniosków i rozpocznie je jak najszybciej. 

- Jesteśmy za tym, aby przy okazji prac nad samą ustawą zająć się również rozporządzeniem, które dotyczy wynagrodzeń. Nie wiadomo, czy uda się pójść w kierunku mnożnikowego systemu, ale te kwestie wymagają uregulowania. Dlatego wnosimy o jak najszybsze rozpoczęcie prac – dodaje. 

Wielomiesięczne prace i...

Poprzedni projekt - co do czego związki były zgodne - budził spore kontrowersje. Wskazywały m.in. na brak gwarancji odpowiedniego przygotowania do służby, brak stażu i łatwość w omijaniu procedury konkursowej, brak stabilności zatrudnienia i niezależności w powierzonych zadaniach.

Czytaj: 
Pat w sprawie pracowników sądów - projekt ustawy odbiega od ich oczekiwań>>
Protest pracowników sądów - MS idzie na ustępstwa?>>

Zastrzeżenia miały też do zapisów dotyczących kar porządkowych (a w rzeczywistości dyscyplinarnych). W myśl projektu urzędnik bowiem miałby ponosić odpowiedzialność porządkową za naruszenie obowiązków służbowych, nieprzestrzeganie ustalonej organizacji i porządku w pracy, przepisów bezpieczeństwa, higieny pracy, przepisów przeciwpożarowych, przyjętego sposobu potwierdzania przybycia i obecności w pracy oraz usprawiedliwiania nieobecności. 

Karami miały być upomnienie, nagana, nagana z ostrzeżeniami i obniżenie wynagrodzenia zasadniczego. Przy czym kara finansowa - mogła by być nakładana na okres od  1 miesiąca do 3 miesięcy, w wysokości od 10 do 30 proc. wynagrodzenia zasadniczego. Dodatkowo, urzędnik ukarany karą inną niż upomnienie, przez pięć lat nie mógłby otrzymać wyższej stawki wynagrodzenia. 

Czytaj: MS: Ustawa o pracownikach wymiaru sprawiedliwości jeszcze przed wyborami>>

Zamieszanie ze stawkami

Wątpliwości budziła również sama propozycja dotycząca systemu wynagrodzeń urzędników. Miał polegać na wprowadzeniu, jako podstawowego, wynagrodzenia zasadniczego, określanego w 22 stawkach opartych na kwocie przeciętnego wynagrodzenia, w drugim kwartale roku poprzedniego, ogłaszanego w Dzienniku Urzędowym RP „Monitor Polski". Pierwsza stawka miał wynosić 60 proc. tak określonego wynagrodzenia i byłaby podstawą do ustalania wysokości stawek od drugiej do jedenastej. Druga stawka miała stanowić już 110 proc. pierwszej,  trzecia - 120 proc. pierwszej , kolejna - odpowiednio 130 proc. - i tak aż do jedenastej w wysokości 200 procent.

 


Przy czym dwunasta stawka to 112 proc. wynagrodzenia jedenastej stawki, a dwudziesta druga to... 232 procent.Wyższa stawka miała być uzależniona od oceny pracy, uzyskania wyższych kwalifikacji, a kierownik jednostki miał móc ją przyznać w ramach posiadanych środków i nie wcześniej, niż po czterech latach od przyznania poprzedniej.