LEX ODO - Promocja miesiąca
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Referendarz sądom nieodzowny, ale szybki awans nie dla niego

Liczba kompetencji dla referendarzy cały czas się zwiększa. Nic dziwnego, że chcieliby mieć możliwość szybszego awansu na stanowisko sędziego, szczególnie w sytuacji gdy mają zdane egzaminy prawnicze. Ministerstwo Sprawiedliwości zapewnia, że nad problemem się pochyla, konkretnych propozycji na razie jednak nie ma. Pojawiło się za to opracowanie IWS, które wśród referendarzy wzbudziło ogromne emocje, bo wskazano w nim m.in., że postulat referendarzy i asystentów dotyczący większego otwarcia dostępu do zawodu sędziego należy ocenić jako... zbyt daleko idący.

prawnik
Źródło: iStock

Opracowanie Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości ma w ocenie referendarzy duże znaczenie m.in. dlatego, że zwrócił się o to Senat pracujący nad zmianami umożliwiającymi referendarzom ze zdanym egzaminem adwokackim, radcowskim lub notarialnym i określonym stażem pracy udział w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego. To efekt petycji skierowanej do Senatu, ale też postulat samych referendarzy.

Czytaj: Adwokat referendarzem? Senat pracuje nad ułatwieniem w awansie na sędziego>>

Z drugiej strony – co warto podkreślić – autorka dr Karolina Rokita wskazuje, że warto rozważyć przywrócenie referendarzom i asystentom uprawnień do startu w konkursach na urząd sędziego powszechnego, które wygasły w czerwcu 2024 r. I przypomina, że problem dotyczy osób, które odbyły pełny cykl szkolenia w ramach poprzedniego modelu aplikacji sędziowskiej, zdały egzamin i posiadają wieloletnie doświadczenie zawodowe.

Fakt, że dotąd nie objęły urzędu sędziego, ma dwojakie przyczyny. W ubiegłych latach systematycznie ograniczano liczbę sędziowskich etatów, znosząc je lub przekształcając w asesorskie. Natomiast od 2018 r. część osób nie brała udziału w konkursach na wolne stanowiska sędziowskie z uwagi na niezgodny z Konstytucją RP i normami konwencyjnymi sposób ukształtowania Krajowej Rady Sądownictwa – podsumowała.

Kilka słów o zmianie przepisów

Do 21 czerwca 2017 r., zgodnie z art. 155 par. 7 Prawa o ustroju sądów powszechnych, asystent sędziego i referendarz, po przepracowaniu pięciu lat na swoim stanowisku, mogli przystąpić do egzaminu sędziowskiego. Z kolei jeśli zdali egzamin notarialny, adwokacki lub radcowski, mogli przystąpić do egzaminu sędziowskiego po przepracowaniu czterech lat na stanowisku asystenta sędziego lub referendarza sądowego. W obu przypadkach wniosek o dopuszczenie do egzaminu sędziowskiego zgłaszano dyrektorowi Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury na trzy miesiące przed terminem egzaminu, uiszczając wymaganą opłatę. Zmieniła to nowelizacja z maja 2017 r., obejmująca m.in. ustawę o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury oraz Prawo o ustroju sądów powszechnych. Przepisy zostały uchylone i wprowadzono przepis przejściowy, który umożliwiał do dnia 31 grudnia 2023 r. asystentom i referendarzom, którzy w dniu wejścia w życie ustawy byli zatrudnieni na stanowisku i spełniali warunek stażu, przystąpienie do egzaminu sędziowskiego w terminach przewidzianych dla aplikantów aplikacji sędziowskiej. Furtka ta domknęła się 21 czerwca 2024 r.

Referendarze, m.in. Stowarzyszenie Referendarzy Sądowych LEX IUSTA, od dłuższego czasu apelują o zmianę przepisów i ponowne umożliwienie im szybszego awansu na stanowisko sędziego bez aplikacji uzupełniającej w KSSiP.

 

Czytaj: Referendarze z większymi kompetencjami, ale zależni od decyzji prezesa i ministra>>

IWS: Postulat awansowy referendarzy zbyt daleko idący

W opracowaniu IWS odniesiono się m.in. do postulatów Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych dotyczących ponownego wprowadzenia tzw. „ścieżki doświadczenia", czyli możliwości awansu do zawodu sędziego dla osób posiadających odpowiedni staż i doświadczenie zawodowe (5–7 lat) oraz pozytywnie zdany egzamin sędziowski lub inny prawniczy egzamin zawodowy, bez konieczności ukończenia aplikacji sądowej. Autorka wskazała, że jednymi z argumentów są tutaj coraz większe kompetencje oraz fakt, że wielu referendarzy legitymuje się zdanym egzaminem zawodowym: adwokackim, radcowskim, notarialnym.

Podnosi się także, że adwokaci, radcowie prawni czy notariusze mogą przystąpić do konkursów na stanowisko sędziego, jeśli mają określony staż pracy. Dodatkowo, spośród wskazanych zawodów to właśnie referendarze sądowi wykonują czynności najbardziej zbliżone do sędziowskich, a niekiedy tożsame – pisze. 

Dodaje równocześnie, że i środowisko asystenckie domaga się szerszego dostępu do urzędu sędziego bez konieczności odbycia aplikacji uzupełniającej, i przyznaje, że przywrócenie „ścieżki doświadczenia" do urzędu sędziego dla referendarzy i asystentów sędziego z odpowiednim stażem oraz z „pozytywnie zdanym egzaminem sędziowskim" z pewnością byłoby szansą na zatrzymanie w systemie wymiaru sprawiedliwości doświadczonych osób o wysokich kompetencjach, długoletnich praktyków.

Czytaj też w LEX: Niezależność referendarza sądowego w świetle konstytucyjnej zasady prawa do sądu >

 Z drugiej strony utrzymanie obowiązku odbycia aplikacji (choćby uzupełniającej) jest spójne z modelem dojścia do zawodu sędziowskiego, który wprowadzono wraz z utworzeniem Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Służy to jednolitości i transparentności systemu kształcenia przyszłych sędziów. Aplikacja wyposaża w umiejętności i wiedzę, których nie zdobywa się, pracując w charakterze referendarza sądowego czy asystenta sędziego. Powstaje także wątpliwość, czy przywrócenie „ścieżki doświadczenia" nie narusza zasady równego dostępu do służby sędziowskiej względem osób, które ukończyły czasochłonne i kosztowne aplikacje „korporacyjne" i zdały egzaminy zawodowe. Zawód sędziego w ogromnej mierze opiera się na doświadczeniu osobistym i profesjonalnym. Nie ma idealnego modelu dojścia do służby sędziowskiej, natomiast ścieżka aplikacyjna jest modelem optymalnym – pisze dr Rokita.

Oferuje bowiem połączenie kształcenia teoretycznego i praktycznego, które wyposaża w umiejętności niezbędne do pełnienia urzędu sędziego.

W jej ocenie, jeśli już, to warto rozważyć przywrócenie referendarzom i asystentom uprawnień do startu w konkursach na urząd sędziego powszechnego, które wygasły w czerwcu 2024 r.

Jednocześnie utrzymanie rzeczonego uprawnienia nie może być nieograniczone w czasie, chociażby z uwagi na pewność prawa. Należy też wziąć pod uwagę fakt, że im dłuższy okres od zdania egzaminu sędziowskiego, tym trudniejsze staje się utrzymanie wysokiego poziomu wiedzy zdobytej podczas aplikacji, a przewagę mają przyzwyczajenia i nawyki wynikające z wykonywania zawodu referendarza czy asystenta – dodaje. I podsumowuje, że formułowany przez środowisko zawodowe referendarzy i asystentów postulat większego otwarcia dostępu do zawodu sędziego należy ocenić jako zbyt daleko idący.

W ustawie i przy nagrodach orzecznicy, w sprawie awansu – urzędnicy

Pod postem IWS z linkiem do raportu pojawiło się wiele komentarzy. Ich autorzy pytali m.in., od kiedy urzędnicy sądowi dokonują wpisów prawa własności do ksiąg wieczystych albo podwyższenia kapitału w krajowym rejestrze sądowym i czy mogą pełnić funkcję sędziego komisarza w postępowaniach upadłościowych. Dodawali m.in., że sędziemu orzekającemu w sprawach wieczystoksięgowych nie można odmówić startu w konkursie na stanowisko sędziego sądu okręgowego, ale referendarzowi, który robi to samo co sędzia, odmawia się udziału w konkursie na sędziego sądu rejonowego.

Czytaj też w LEX: Udział referendarzy sądowych w orzekaniu w sprawach o wykroczenia w świetle art. 42 ust. 3 Konstytucji RP >

Marta Kwiatkowska, referendarz sądowy i członkini Stowarzyszenia Referendarzy Sądowych LEX IUSTA, podkreśla, że zasadniczym problemem jest to, iż referendarze sądowi nadal traktowani są niezgodnie z treścią ustawy o ustroju sądów powszechnych – czyli jak urzędnicy sądowi, a nie jak orzecznicy, którymi są – obok sędziów i asesorów sądowych.

Najnowszym tego przykładem jest właśnie raport o statusie referendarza sądowego, wydany w styczniu br. przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości. Autorka raportu w ogóle nie pochyliła się nad tymi kwestiami dotyczącymi naszego statusu, które wywołują największe spory. Najistotniejszą z nich jest możliwość stawania w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego przez referendarzy sądowych legitymujących się egzaminem zawodowym (adwokackim, radcowskim, notarialnym, referendarskim) i odpowiednim stażem pracy w charakterze referendarza, bez konieczności odbywania aplikacji uzupełniającej. Poprzestała na stwierdzeniu, że nasze postulaty w tym zakresie są zbyt daleko idące, lecz nie wyjaśniła, z jakich względów – mówi.

I dodaje, że w raporcie nie ma też ani słowa o tym, iż zawód referendarza sądowego jest drugim – po asesorze sądowym – najbardziej podobnym do zawodu sędziego. – Że wszystkie sprawy, które pozostają w naszych kompetencjach, były kiedyś w kompetencjach sędziów. Że od adwokatów, radców prawnych i notariuszy nikt nie wymaga, aby – jeśli chcą przejść do stanu sędziowskiego – zdawali jeszcze egzamin sędziowski, a od referendarzy, na co dzień niezajmujących się niczym innym jak orzekaniem właśnie, tego się wymaga. Że zarówno NRA, jak i KIRP popierają nasze postulaty dotyczące możliwości startu w konkursach na SSR, uznając, że dzielenie osób, które zdały egzamin adwokacki albo radcowski, na te, które mogą startować w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego, i na te, które są tego prawa pozbawione, nie da się pogodzić z zasadą równego dostępu do zawodu, czy wręcz z poczuciem sprawiedliwości – podkreśla. – Naprawdę nie rozumiemy, dlaczego z uporem godnym lepszej sprawy określa się nas mianem urzędników. My jesteśmy, owszem, urzędnikami, ale przede wszystkim jesteśmy orzecznikami. Nie rozumiemy również, dlaczego stale wrzuca się nas do jednego worka z asystentami sędziów, mimo że oba zawody znacznie się od siebie różnią. My jesteśmy samodzielnymi orzecznikami, asystenci przede wszystkim wspierają sędziów – podsumowuje.

Czytaj też w LEX: Egzaminy sędziowski i prokuratorski – zagadnienia wybrane >

Na problem zwraca też uwagę Dariusz Kluczkowski, referendarz sądowy z Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy i również członek Stowarzyszenia Lex Iusta. Podkreśla, że kluczowa jest zmiana podejścia do referendarzy: powinni być traktowani jako orzecznicy, a nie urzędnicy, na co wskazuje samo brzmienie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych. Jak zaznacza, referendarze od lat funkcjonują w niespójnym modelu: nie są uwzględniani przy przyznawaniu nagród, bo uznaje się ich za orzeczników, a jednocześnie podlegają okresowym ocenom typowym dla urzędników, gdy odmawia się im gwarancji ustrojowych właściwych dla orzeczników. – W praktyce wykonują czynności, które wcześniej należały do sędziów, jednak bez analogicznych gwarancji ustrojowych i bez realnej ścieżki awansu do urzędu sędziego, mimo że charakter ich pracy jest bardzo zbliżony do pracy sędziowskiej – podkreśla.

Czytaj też w LEX: Wykorzystanie narzędzi opartych o sztuczną inteligencję w pracy sędziego, asystenta sędziego i referendarza sądowego >

 

Nie automat w awansie, a sprawiedliwa możliwość

Dariusz Kluczkowski powtarza, że referendarze walczą nie o to, by z automatu mogli zostać sędziami, ale o to, by mieli możliwość przystąpić do konkursu. – Którego wynik nie jest przecież z góry przesądzony, i to pod określonymi warunkami – stażu pracy oraz zdanego egzaminu zawodowego – czyli na tych samych zasadach, na jakich o stanowisko sędziego ubiegają się adwokaci, radcowie prawni, notariusze i prokuratorzy – podkreśla.

Także referendarz Kwiatkowska wskazuje, że w kategoriach mitu należy potraktować argument, jakoby w sytuacji przyznania nam prawa do udziału w konkursach na SSR wszyscy referendarze „uciekli" z zawodu.

- Po pierwsze, część referendarzy sądowych w ogóle nie jest taką opcją zainteresowana. Po drugie, nikt nigdy nie wyrażał obaw, że z zawodu „uciekną" adwokaci, radcowie albo notariusze, a trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że całkiem spora liczba radców i adwokatów startuje w konkursach na stanowiska referendarzy sądowych. Po trzecie, na jeden etat referendarski przypada co najmniej kilkunastu kandydatów. Nie da się również obronić argumentu, jakoby odmówienie nam możliwości udziału w konkursach na stanowisko sędziego sądu rejonowego podyktowane było tym, że nasz zawód został pomyślany jako zawód docelowy. Otóż tak się składa, że zawód adwokata, radcy prawnego, prokuratora czy notariusza też jest docelowy, a jednak nikomu nie przyszło do głowy, by przedstawicieli ww. zawodów pozbawiać możliwości startu w konkursach na SSR – konkluduje.

Czytaj też w LEX: Ogłoszenie wyroku w świetle standardów konstytucyjnych i konwencyjnych a współczesne polskie procedury sądowe >

Polecamy książki prawnicze