Premier mówił również o pomyśle tzw. umowy sezonowej, która "będzie miała jednak cechy umowy trwałej". "Ktoś, kto wykonuje pracę sezonową, będzie mógł podpisać umowę, gdzie zatrudniający potwierdzi, że w kolejnym sezonie i następnych także będzie zatrudniał takiego pracownika" - tłumaczył Tusk. Jak ocenił, ułatwi to m.in. zaciągnięcie kredytu osobie zatrudnionej. Premier zaznaczył, że byłaby to "ostrożna korekta", bo PO nie chce odejść od tendencji uelastyczniania prawa pracy, aby "nie wylać dziecka z kąpielą". "Jeśli za bardzo usztywnimy prawo pracy, to będziemy mieli co prawda większe bezpieczeństwo dla zatrudnionych, ale spadnie liczba zatrudnionych, a tego chcemy uniknąć" - powiedział Tusk.
 "Z jednej strony chcemy robić wszystko, aby te przepisy były elastyczne i aby przedsiębiorcy i inwestorzy chcieli tutaj inwestować, a z drugiej strony musimy pamiętać o tym, że umowa o pracę nie może być tzw. umową śmieciową, nie dającą gwarancji na przyszłość. Nie można przesadzić ani w jedną, ani w drugą stronę. Niech to będzie tak elastyczne, żeby przedsiębiorca tu w Polsce mógł konkurować skutecznie z Niemcem czy Francuzem, ale równocześnie te elementarne gwarancje pracownicze trzeba jednak zapewnić" - powiedział premier na konferencji prasowej zorganizowanej w trakcie jego wyborczej podróży po kraju. (ks/pap)