Lex Flex: Promocja miesiąca
Zmień język strony
Zmień język strony
Prawo.pl

E-pisma ułatwiają pracę pełnomocników w sprawach frankowych

Cyfryzacja postępowania cywilnego wpływa na dynamikę i szybkość procedowania spraw, a co za tym idzie - również sprawniejsze wydawanie orzeczeń. Od 1 marca 2026 r., poprzez portal informacyjny sądów, można wnosić m.in. e-apelację, ale na obecnym etapie pełnomocnicy kredytobiorców frankowych ostrożnie podchodzą do takiego rozwiązania i czekają, aż system się sprawdzi. Normą stały się natomiast rozprawy zdalne.

waga laptop
Źródło: iStock

Sprawy frankowe od lat są wśród tych, które mocno wpływają na obciążenie sądów. Postępowania ma przyspieszyć m.in. ustawa frankowa, nad którą ponownie – po dwumiesięcznej przerwie – pochylił się Sejm. Światłem w tunelu zdają się też być zmiany w zakresie cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości. Te wchodzą etapowo, a prawnicy podchodzą do nich z ostrożnością. Część rozwiązań już jednak się sprawdziła.

Czytaj: Ważą się losy postępowań w sprawach frankowych>>

Zdalne rozprawy w sprawach frankowych stały się normą

Jak mówi Bartosz Czupajło, adwokat i partner zarządzający Czupajło Ciskowski Partnerzy, z telekonferencji korzystają w szczególności warszawskie sądy, a samo rozwiązanie jest wygodne zarówno dla stron postępowania, jak i pełnomocników, ponieważ ogranicza koszty i czas związany z dojazdami do sądu. Dla podsądnych jest to również mniej stresująca forma udziału w rozprawie. Tyle, że niektórzy sędziowie zgadzają się na udział zdalny wyłącznie pełnomocnika, zastrzegając, że kredytobiorcy muszą stawić się osobiście.

Jak podaje Michał Kaczmarski, adwokat z kancelarii Kaczmarski Żurowski Adwokaci, są również sędziowie, którzy nie zgadzają się na przeprowadzanie rozpraw zdalnych. W większości przypadków powód jest dość prozaiczny – problemy techniczne. Najczęściej problemy te występują po stronie sądu (nie każda sala rozpraw jest odpowiednio przystosowana do przeprowadzenia rozprawy w tym trybie).

Zdarza się również, że to klienci, a nawet sami pełnomocnicy, mają problemy z oprogramowaniem lub sprzętem. Są to jednak na tyle rzadkie sytuacje, że z całą pewnością nie są w stanie przeważyć nad wspomnianymi wcześniej zaletami rozpraw zdalnych – mówi.

 

E-rozprawy jak już są, to z korzyścią dla wszystkich

Dla prawników takim ułatwieniem są m.in. e-rozprawy. 

- Rozprawy w trybie zdalnym stanowią naprawdę bardzo duże ułatwienie tak dla pełnomocników, jak i dla stron i w zdecydowanej większości spraw nie ma żadnego powodu, aby ich nie przeprowadzać – uważa mec. Kaczmarski.

Takie rozwiązanie nie odbiega swoją jakością od tradycyjnej rozprawy.

 
Nie cierpi na tym proces dowodowy, strony mogą składać wnioski i zastrzeżenia, jak również sprawnie zbierać głos – wskazuje Wojciech Bochenek, radca prawny, komplementariusz w Bochenek, Ciesielski i Wspólnicy Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych sp.k.

Pełnomocnicy kredytobiorców chwalą sobie to, że mogą uczestniczyć w znacznie większej liczbie rozpraw, z uwagi na brak konieczności dojazdu pomiędzy sądami.
- To z kolei niweluje konieczność korzystania z pomocy pełnomocników substytucyjnych, co w praktyce odbywa się z korzyścią zarówno dla klientów, jak i dla sędziów, którzy preferują, aby w sprawie występował pełnomocnik główny – mówi mec. Kaczmarski.

Dzięki rozprawom zdalnym konsumenci mają większe możliwości korzystania z usług doświadczonych kancelarii z innych regionów kraju, które nie muszą doliczać dodatkowych kosztów dojazdów na rozprawy.

- Rzeczywiście pomaga to przede wszystkim w logistyce, choć zdarzają się problemy techniczne. Moim zdaniem – powinna to być docelowa metoda przeprowadzania rozprawy, chyba że z uwagi na sytuację kredytobiorcy - wykluczenie techniczne - byłoby to niemożliwe – uważa Maciej Wojciechowski, radca prawny, Xaltum Kancelaria Radców Prawnych Barczak Rozpara sp.k.

Czytaj: Sprawa frankowa łatwiejsza, ale na zniżkę u pełnomocnika nie ma co liczyć>>

E-pisma mogą być ułatwieniem 

Podobne odczucia budzi możliwość wnoszenia części pism przez portal informacyjny sądów. Pełnomocnicy frankowiczów podkreślają jednak, że na razie za wcześnie na wyciąganie wniosków co do tego, jak to działa. Tym bardziej, że jest to na razie fakultatywne, obowiązkowe stanie się dopiero w marcu przyszłego roku.

W ten sposób można składać tylko wybrane pisma procesowe, więc mówimy tu o wycinku całego postępowania. Niemniej jednak wygląda to bardzo obiecująco i w znaczny sposób może wpłynąć na szybkość obiegu korespondencji oraz przejście na cyfrową wymianę pism procesowych. Jestem gorącym zwolennikiem takich zmian w procedurze, które realnie wpływają na usprawnienie i ułatwienie pracy stron postępowania, a w szczególności sądów – komentuje mec. Bochenek.

- Biorąc pod uwagę pojemność pism – zwłaszcza strony bankowej – forma elektroniczna ułatwia nawigację wśród argumentacji. Liczę, że wraz z upływem czasu forma ta będzie formą docelową dla wszystkich istotnych pism, oczywiście z dopuszczeniem wyjątków – mówi z kolei Maciej Wojciechowski, radca prawny, Xaltum Kancelaria Radców Prawnych Barczak Rozpara sp.k.

 

Do e-pism pełnomocnik podchodzi z ostrożnością

Wielu pełnomocników na razie zachowuje ostrożność, licząc na to, że inni przetestują działanie portalu.

- Z uwagi na skalę i wagę prowadzonych przez nas spraw zdecydowaliśmy się na ostrożne podejście do tego rozwiązania i planujemy wdrożyć je dopiero po potwierdzeniu jego stabilności i bezpieczeństwa w praktyce, po przeprowadzeniu testów – deklaruje Bartosz Czupajło.

Na ocenę wpływu nowych narzędzi na szybkość postępowań jest jeszcze za wcześnie. Niewątpliwie cyfryzacja postępowania może ułatwić komunikację z sądami, jednak doświadczenie pokazuje, że początki takich zmian bywają wymagające, a realne efekty widoczne są dopiero po pewnym czasie – podsumowuje mec. Czupajło.

Polecamy książki prawnicze